Gdańscy hokeiści Fudeko GAS walczą o awans w… Gdyni i Elblągu
Hokeiści Fudeko GAS Gdańsk zaczęli grę w playoffach o wejście do Tauron Hokej Ligi (THL). Mimo, że drużyna jest z Gdańska, to trenuje pod Gdynią, a mecze ligowe gra w Elblągu. Wbrew przeciwnościom zawodnicy wierzą, że awansują do ekstraligi. Odwiedziliśmy ich na treningu i meczu. Było ostro! Obejrzyjcie i przeczytajcie naszą relację.
Andrew Rocha to kanadyjski bramkarz hokejowej drużyny Fudeko GAS Gdańsk. Bramkarz - jak wiadomo - dla końcowego sukcesu drużyny hokejowej jest kluczowy. Niektórzy liczą, że odpowiada nawet za 50-60 procent końcowego wyniku. A dla bramkarza kluczowy jest… kask. Te hokejowe potrafią być barwne, fantazyjne, ozdobione rysunkami. To sztuka sama w sobie.
Andrew, co nam pokazał, zdecydował się pomalować swój nowy kask w gdańskie ikony, jak herb Gdańska, pomnik Neptuna czy nadmorskie fale. Jest na nim też ikona Kanady, czyli obowiązkowy klonowy liść, dalej są nawiązania do Szwecji (Trzy korony), bo zanim Kanadyjczyk trafił do Gdańska, grał również w Skandynawii.
Z nowego kasku Andrew cieszy się jak dziecko. To dla niego bardzo ważne, żeby kask był spersonalizowany i oddawał bliskie mu wartości. - Oby przyniósł mi szczęście - mówi.
A szczęście się przyda. Fudeko GAS Gdańsk zaczęło w środę, 5 marca, fazę playoff w 1. lidze hokeja. Zagrało pierwszy mecz półfinałowy na wyjeździe w Janowie (dzielnica Katowic) z Naprzodem. Przegrało tam 3:5. Ale gra dalej.
W sobotę, 7 marca, rewanż w Elblągu. (Dlaczego gdańska drużyna gra w Elblągu, wyjaśniamy niżej). Jeśli będzie potrzeba, trzeci mecz rywalizacji, która toczy się do dwóch zwycięstw, odbędzie się również w Elblągu w niedzielę o godz. 18.
Cel jest jasny: wygrać półfinały (z Janowem) oraz finały (z wygranym z pary MMKS Podhale Nowy Targ - Sabers Oświęcim), i awansować do ekstraligi, zwanej THL (Tauron Hokej Liga), czyli najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.
- Zrobimy wszystko, żeby awansować - mówią zawodnicy, trener i prezes.
Stawką jest… 225 tysięcy złotych. Otóż, żeby grać w THL, klub musi wpłacić 300 tysięcy złotych wpisowego. Ale drużyna, która wygra 1. Ligę, może skorzystać z ulgi aż 225 tysięcy zł. Zwycięzca ligi zapłaci więc jedyne 75 tys. zł. Jest o co grać.
Zakaz treningów w hali Olivia
Dlaczego Fudeko GAS (drużyna należąca do klubu GAS Olivia, który powstał w 2022 roku) gra w Elblągu skoro to gdańska drużyna? Ponieważ zarząd drugiego gdańskiego klubu hokejowego – GKS Stoczniowca Gdańsk - zablokował GAS Olivia możliwość treningów i gry w Hali Olivia w Gdańsku! Drużyna Fudeko nie ma wstępu na lód w Oliwie!
Powszechnie odbiera się to w Gdańsku, i całej hokejowej Polsce, jako skandal. Ale - choć głosów oburzenia jest mnóstwo - Hala Olivia pozostaje dla Fudeko niedostępna.
Fudeko przed sezonem trenuje więc w Toruniu i Bydgoszczy, a w czasie sezonu - zimą i wiosną - w Suchym Dworze pod Gdynią. Mecze ligowe gra zaś w Elblągu.
- Musimy sobie radzić z tym co mamy i pokonywać wiele kilometrów, żeby móc uprawiać swoją ukochaną dyscyplinę sportu - mówi kapitan drużyny Szymon Marzec.
Jedziemy więc na trening Fudeko GAS Gdańsk do Suchego Dworu pod Gdynią. Lodowisko stoi tu od roku, ufundowane przez Michała Śmigielskiego, prezesa MAG (Morskiej Agencji Gdynia). Gra tu młodzieżowa drużyna Niedźwiadków Gdynia, trenuje Fudeko GAS Gdańsk, a pozostałe godziny przeznaczone są dla mieszkańców jako lodowisko rekreacyjne oraz amatorów hokeja, głównie drużyn rywalizujących w Trójmiejskiej Lidze Hokeja.
- Organizacyjnie jest to spore przedsięwzięcie, bo w sierpniu i wrześniu jeździmy do Torunia i Bydgoszczy - mówi prezes klubu Krzysztof Lehmann. - Gdy zaczyna się sezon rozgrywkowy, to trenujemy w Suchym Dworze pod Gdynią. To jest 30 km od Gdańska, ale wszyscy mamy samochody.
Jeśli ta chora sytuacja nie mieści się w głowie Polakom, to co dopiero mówić o obcokrajowcach. A tych w Fudeko jest wielu. Klub, poza Polakami, przyciąga hokeistów z Kanady, USA, Skandynawii czy Słowacji.
Trenerem jest Czech z polskim obywatelstwem Josef Vitek, legenda gdańskiego hokeja. Jak Vitek panuje nad tyloma hokeistami z różnych krajów?
- Na szczęście hokejowy język jest łatwy - mówi trener Fudeko. - Powiedzieliśmy sobie na początku, o co walczymy i wszyscy dążymy do tego samego celu. Czasem są tarcia, nieporozumienia, ale to jest naturalne, bo współpracuje 25 "chłopaków". Nie powiem, że zawsze jest kolorowo, bo czasami nie jest, ale jestem dumny z tych chłopaków, bo pokazali w całym sezonie, że można na nich liczyć mimo wielu przeciwności. Myślę, że nas czeka wisienka na torcie, czyli zwycięstwo w 1. Lidze.
Kapitanem drużyny jest Szymon Marzec, wcześniej gracz m.in. Lotosu PKH Gdańsk, Jastrzębia Zdroju, GKS Tychy i Cracovii, wielokrotny reprezentant Polski.
- Gdańsk to moje rodzinne miasto - mówi nam Marzec. - Zawsze chciałem tu wrócić. Niestety przez ostatnie lata nie było w Gdańsku ekstraklasy. Ale liczymy, że znów będzie. W Gdańsku jest głód hokeja, co widać na naszych meczach. Kibice pragną hokeja na najwyższym poziomie i chcemy zrobić wszystko, żeby zagrać znów w THL.
Z Minnesoty do Gdańska
Prezes klubu mówi, że - paradoksalnie - mimo trudności z dostępem do lodu, klub nie ma kłopotów z kontraktowaniem nowych graczy. - Nasz klub jest dobrze odbierany na terenie całej Polski - mówi Krzysztof Lehmann. - Wszyscy nas chwalą, więc zawodnicy do nas dzwonią i pytają, czy mogą dla nas grać. Z roku na rok poziom zawodników jest coraz wyższy. Rodzimi zawodnicy rozwijają się w klubie, a przyjezdni są z reguły mocniejsi, niż ich poprzednicy. Dobra atmosfera i nasza społeczność powodują, że przyciągamy ciekawych zawodników i ludzi, bo na ich zaangażowaniu opiera się nasz klub.
Jednym z przyjezdnych jest Jackson Fuller, 25-letni zawodnik z Bloomington w stanie Minnesota na przedmieściach Minneapolis.
Zaczynał w drużynach juniorskich w Anaheim czy Ontario, a później grał w lidzie akademickiej w drużynie University of Minnesota, Crookston.
Jego agent poradził mu grę w Europie. Fuller chwali zaangażowanie graczy w polskiej lidze: - Nikt nie odpuszcza, wszyscy walczą z ogromną determinacją, “gryzą i drapią” [tooth and nail] - mówi Fuller.
Różnica jest jedna - w Minneapolis było siedem lodowisk i można było z nich korzystać po kilka godzin dziennie. W Gdańsku Fudeko nie ma nawet dostępu do Hali Olivia, choć Fuller mieszka siedem minut pieszo od tej hali. Amerykanin nie rozumie tego, ale mówi, że jest jak jest i trzeba walczyć mimo przeciwności.
- Hokej to najszybszy sport zespołowy - mówi Amerykanin. - Jest tu tempo, szybkość, wytrzymałość. Są też bójki. Przyznam, że w USA dostałem kilka razy w tyłek. Mam nawet blizny. Ale już się wyrobiłem. Potrafię się bić na lodzie.
Aby się o tym przekonać, trzeba być na meczu Fudeko GAS Gdańsk z Naprzodem Janów w sobotę, 7 marca, o godz. 18:30. A Elbląg, jak mówią hokeiści, jest raptem godzinę drogi z Gdańska.
Sebastian Łupak