Najmłodsi w Ekstraklasie. Jak Carver i Bella pracują w Lechii z młodymi piłkarzami
Lechia Gdańsk ma najmłodszą kadrę w Ekstraklasie. Te młokosy wciąż uczą się boiskowego cwaniactwa i budują masę mięśniową, ale grają bez kompleksów, o czym świadczy seria spektakularnych zwycięstw. O pracę z młodymi graczami pytamy Radosława Bellę, asystenta trenera Johna Carvera. A 22-letni prawy obrońca Tomasz Wójtowicz, opowiada nam, jak po tygodniach siedzenia na ławce, przebił się wreszcie do pierwszego składu.
Lechia Gdańsk rozkręcała się powoli. Ale gdy już “zatrybiła”, wygrała spektakularnie z Górnikiem Zabrze (5:2), z mistrzem Polski Lechem Poznań (3:1), z liderującą wtedy w tabeli Jagiellonią Białystok (3:0). Dodajmy do tego zwycięstwo w derbach z Arką Gdynia (1:0) i w Derbach Pomorza nad Pogonią Szczecin (2:1) i mamy obraz drużyny, która - gdyby nie odebrane na początku sezonu punkty - biłaby się teraz o Europę.
Drużyna skazywana na spadek, gdy ma swój dzień, gra szybki, ofensywny, ładny dla oka futbol, a dryblingi Rifeta Kapicia czy Alaksandra Cirkovicia wywołują ochy i achy komentatorów Canal + oraz ekstazę kibiców na stadionie.
Ogromna w tym zasługa sztabu: to trener John Carver, jego asystent Radosław Bella oraz dyrektor techniczny Kevin Blackwell. Potrafią z teoretycznie przeciętnych piłkarzy wydobyć zagrania ze znakiem jakości “Stadionów świata”.
Lechia ma bardzo młody zespół - średnia wieku wynosi poniżej 24 lat (za Transfermarkt). Te młokosy wciąż uczą się boiskowego cwaniactwa i budują masę mięśniową.
Idol? Marcelo Bielsa
Postanowiliśmy dowiedzieć się w klubie, jaka jest tajemnica sukcesu młodej Lechii.
Jednak zanim zacząłem rozmowę o futbolu, nurtowało mnie jeszcze jedno: komunikacja w klubie. Zapytałem Radosława Bellę, asystenta Johna Carvera, jak udaje mu się zrozumieć i błyskawicznie przetłumaczyć mediom ciężki akcent Carvera z północno-wschodniej Anglii.
Pochodzący z Newcastle trener mówi bowiem akcentem zwanym geordie, który byłby ciężki do zrozumienia nawet dla absolwenta anglistki, który studia na UG ukończył z wyróżnieniem. Powiedzmy, że nie jest to akcent, którym posługują się prezenterki w wieczornych wiadomości BBC. A jednak Radosław Bella na konferencjach prasowych “śmiga” jako tłumacz Carvera, przekładając jego słowa, jakby wychował się nad przepływającą przez Newcastle rzeką Tyne.
Bella mówi nam, że uczy się angielskiego od lat, szkoląc się w Polsce i za granicą, a poza tym przebywa teraz w anglojęzycznym środowisku, otoczony angielskimi trenerami.
Bella: - Dużo uczyłem się albo za granicą albo na zagranicznych materiałach. Ta chęć samorozwoju sprawiła, że musiałem się angielskiego nauczyć. Interesuję się też Premier League - śledzę artykuły, programy czy analizy. Ilość lat spędzonych na tych materiałach zrobiła swoje.
Jest jeszcze jeden ważny szczegół. Bella: - Miałem okazję napisać e-booka w języku angielskim o taktyce trenera Marcelo Bielsy. Pisanie po angielsku sprawiło, że mój angielski się poprawił. Sześć lat temu Bielsa był moim idolem, ale teraz w niektórych kwestiach nieśmiało się z nim nie zgadzam (śmiech).
Marcelo Bielsa, przypomnijmy, to legendarny argentyński trener, który prowadził reprezentacje Argentyny (1998-2004) i Urugwaju (obecnie), a także Athletic Bilbao, Olympique Marsylia, Lazio i awansował z Leeds Utd do Premier League.
Być może w otwartej, szybkiej grze Lechii można dopatrzeć się wpływów Marcelo Bielsy. Na pewno też są tu pomysły skopiowane z futbolu angielskiego. Z jednego stoczniowego miasta (Newcastle) do drugiego (Gdańsk) przeniósł je właśnie John Carver.
Bella chwali Anglika: - Każdy członek sztabu może nie tylko powiedzieć swoje zdanie, ale też zaproponować pomysł, ideę i one nie zostaną storpedowane. Trener Carver słucha i obserwuje.
Pytam, jak sztabowi udaje się zachować chłodne głowy, kiedy Lechia zmiata z planszy Lecha Poznań czy Jagiellonię Białystok? Bella: - Trener Carver generalnie wprowadził taką zasadę: 24 godziny się smucimy po porażce i 24 godziny się cieszymy po zwycięstwie. A później już jest kolejne zadanie. Dobra forma drużyny wynika z codziennej, mozolnej, ciężkiej pracy. Nie zachwycamy się poprzednim wynikiem, tylko cały czas próbujemy coś poprawić. To jest codzienność, w którą jest zaangażowanych mnóstwo ludzi. Każdy dokłada swoją cegiełkę i w konsekwencji widać to na boisku. Po przegranej z Zagłębiem Lubin nikt nie panikował. Sam boss mówił, że najgorsze co moglibyśmy teraz zrobić, to nagle zmienić wszystko, co do tej pory działało. Po prostu keep pushing - przyj dalej.
Bella podkreśla znaczenie ciężkiej pracy na treningach: - Mówi się, że około 20 czynników wpływa na to, czy zespół gra dobrze czy nie. Na pewno jednym z nich jest dobry proces treningowy. W Lechii jest on wymagający - nie każdy byłby w stanie go znieść. Ważna jest także indywidualizacja procesu treningowego. Mamy świetny sztab, więc jesteśmy w stanie zindywidualizować każdego zawodnika.
Asystent Carvera dodaje, że młody skład jest atutem Biało-Zielonych: - Jeżeli ma się młodych, chłonnych wiedzy zawodników, którzy są przed największymi krokami w karierze i oni relatywnie długo u nas zostają, to jesteśmy w stanie na tych fundamentach budować piłkarza. Nasza taktyka i nasz model gry pomagają zawodnikom się rozwijać, bo nie zabieramy zawodnikom kreatywności.
Horrory Stephena Kinga
Dobrym przykładem tego, jak Lechia buduje młodych zawodników jest prawy obrońca Tomasz Wójtowicz. Ma 22 lata (rocznik 2023). Trafił do Lechii z Ruchu Chorzów. Długo, bo przez dziewięć meczów, w ogóle nie grał. Ale ciężka praca jego i sztabu sprawiła, że teraz wchodzi już w podstawowej jedenastce. Grał w kluczowych meczach z Górnikiem Zabrze, Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok.
Tomasz Wójtowicz opowiada nam, jak walczył o pierwszy skład: - Nie był to łatwy okres, bo najważniejsze dla mnie było wychodzić w pierwszym składzie i grać jak najwięcej. Jeśli tego nie ma, może się pojawić frustracja. Wtedy potrzebna jest cierpliwość, zaangażowanie i wola, żeby pokazać trenerowi, że to ty zasługujesz na miejsce w składzie. Frustracja we mnie była, ale wyczekiwałem na swój moment, dostałem szansę i ją wykorzystałem.
Czy było mu ciężko mentalnie w okresie, gdy nie grał? Obrońca: - Przy takiej presji ważne jest, by rozumieć swoje emocje i potrafić je kontrolować. Ta cierpliwość i zrozumienie własnej wartości są najważniejsze, gdy zdarzają się cięższe momenty, by móc je przetrwać i przepracować.
Wójtowicz chwali sobie grę w Gdańsku. Dlaczego z Ruchu trafił tutaj? - Z Ruchem Chorzów spadliśmy z Ekstraklasy, a ja nie chciałem schodzić level niżej. Szukałem nowych wyzwań, czułem potrzebę zmiany środowiska. Pierwszy raz wyjechałem daleko od domu. Nie żałuję, bo na wielu poziomach ta zmiana mi pomogła. Mamy fajną, młodą i ambitną drużynę, dobry sztab szkoleniowy, miejsce do rozwoju. Do tego piękne miasto i bliskość morza.
Aby naładować baterie i oczyścić głowę po meczu piłkarz lubi długie spacery z psem po plaży. Lubi też czytać w wolnym czasie książki, a jego ulubiony autor to król inteligentnego horroru Stephen King.
Młody obrońca chwali sztab Lechii, w tym trenera Carvera: - To doświadczony trener, który nie tylko mnie, ale wielu zawodnikom w Lechii pomógł. Gramy dużo lepiej, punktujemy, staramy się grać w piłkę i to przede wszystkim w nas wpaja trener Carver - żeby grać i cieszyć się grą. Jego motto brzmi: enjoy! Ta drużyna współpracuje, jeden walczy za drugiego, jesteśmy kolektywem. Nie ma półśrodków i nie ma odstawiania nogi.
Wyjść do ludzi
Wracam do Radosława Belli. Pytam, jak dzielą się pracą z Carverem. Co właściwie należy do obowiązków asystenta? Bella: - Trener Carver - to trend zaczerpnięty z Anglii - jest menedżerem, który dba, żeby procedury w klubie działały i żeby praca sztabu i nasze obowiązki były równo rozdzielone. On wyznacza strategiczny cel i drogę dokąd idziemy, a my proponujemy rozwiązania. Nasza praca dotyczy boiska, przygotowania i poprowadzenia treningu. Ten background, czyli to co jest za sceną, należy właśnie do nas.
Sądząc po konferencjach prasowych Carver świetnie dogaduje się z Bellą. Czy to kumpelstwo wychodzi poza pracę? Bella: - Rzeczywiście czasem wychodzimy, jako sztab, razem do miasta. Mamy nawet ulubione lokale, gdzie w dzień wolny pójdziemy na śniadanie czy późnym wieczorem na kawę. Wraz z Maćkiem Majdowskim, analitykiem Lechii, dbamy, żeby boss wyszedł czasem do ludzi.
Następnie “wyjście do ludzi” nastąpi 6 kwietnia, po przerwie reprezentacyjnej, kiedy Lechia podejmie u siebie Koronę Kielce. John Carver spotka wtedy na stadionie w Gdańsku kilka tysięcy dobrych znajomych, którzy - jeśli Lechia znów wygra - będą go kochali miłością bezwzględną.
Sebastian Łupak