Gdański kierowca wyścigowy Christian Zaleski zdobył w zeszłym sezonie tytuł wicemistrza Europy w wyścigach górskich na bmw z 1969 roku. Wcześniej zdobył brąz na porsche 912 z 1965 roku. W tym sezonie walczy o mistrzostwo Europy. Wystartuje w sumie w ośmiu wyścigach. Za nim już zwycięstwo w wyścigu w Rechbergu w Austrii. Teraz czas na wyścig w Korczynie w Polsce. Poznaj historię kierowcy zafascynowanego Sobiesławem Zasadą i autami retro.
Christian urodził się w Niemczech, ale wychował w Gdańsku. Jest synem Piotra Zaleskiego, kierowcy wyścigowego i rajdowego, wielokrotnego mistrza Polski. Syn poszedł więc w ślady ojca. Ale nie tylko, bo idolem Christiana jest Sobiesław Zasada, legendarny polski kierowca rajdowy z czasów PRL. W sumie Zasada wygrał ponad 140 rajdów samochodowych w Polsce i Europie w latach 60. i 70. XX wieku.
Zaleski nie ukrywa fascynacji Zasadą i jego samochodami. Dlatego właśnie startuje w wyścigach górskich na autach retro. To dokładnie takie same samochody, na których wygrywał Zasada - porsche 912 z 1965 roku oraz BMW Alpina 2002ti z 1969 roku.
- Sobiesław Zasada od zawsze był moim idolem - mówi nam Zaleski. - Czytałem jego książkę “Szybkość bezpieczna”, która mówi o technice jazdy. Oczywiście to mój ojciec nauczył mnie jeździć i pokazał, jak to wszystko wygląda, ale detale, które przeczytałem w książce Sobiesława Zasady były bardzo trafne. Zależało mi więc, aby historię pana Zasady kontynuować.
Spotykamy się w garażu pod Gdańskiem, gdzie stoi właśnie legendarne porsche 912 i inne samochody retro: polonezy, talbot. Christian może o każdym z nich opowiadać godzinami: o silniku, oponach, detalach. Chwali zwłaszcza BMW Alpina, którym jeździ w wyścigach górskich teraz. Startuje w kategorii auta z homologacją do 1970 roku.
W ramach mistrzostw Europy weźmie w tym sezonie udział w ośmiu wyścigach w Austrii, Czechach, Niemczech, Chorwacji, Słowenii, Włoszech i Polsce.
Za nim już pierwsze zwycięstwo odniesione w Rechbergu w Austrii na początku maja.
- Wymarzone zwycięstwo zarówno w klasie (pojemność silnika do 2 litrów) oraz kategorii aut z homologacją do 1970 roku - mówi nam Zaleski. - Czekałem na to zwycięstwo trzy lata, zdobywając wielokrotnie najwyżej drugie miejsce.
Kolejny wyścig górski w ramach ME odbędzie się w dniach 15-17 maja w Korczynie w Polsce. To będzie drugi start Zaleskiego w tym roku.
Jak tam będzie? Zaleski prognozuje: - Paradoksalnie startowałem w większości ważniejszych wyścigów górskich Europy, ale w Korczynie mnie nigdy nie było. To trasa stworzona dla odważnych kierowców. Z dużym skupieniem i spokojem podchodzę do kolejnych startów. W tym roku celuję w Mistrzostwo Europy. Cel jest zawsze jeden - najwyższy. Ale sezon jest długi i wszystko może się wydarzyć.
W czasie takiego wyścigu górskiego ważne jest wszystko: forma kierowcy, stan i sprawność auta, silnika i opon, ale też pogoda. Zaleski wspomina wyścig we włoskiej miejscowości Cesana: - W zeszłym roku, w lipcu, jak wjeżdżałem na metę, to kobiety chodziły tam w futrach, bo na górze było tak zimno. A na dole, czyli przy starcie, było dwadzieścia parę stopni, więc chodziliśmy w krótkich spodenkach. To pokazuje na ile zmienna może być trasa, na ile zmienna może być nawierzchnia i pogoda. Co zakręt, to przygoda. Ten sport uczy pokory i wymaga naprawdę stuprocentowego skupienia i profesjonalizmu.
Sponsorami startu są: Piekarnia Cukiernia Raszczyk, KantorConti.pl, Motowizja, ArabianDream.pl, Uni-Logistics, PRP oraz Glanc Auto.