Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Mariusz Wlazły i trzech mistrzów świata to za dużo. Superpuchar nie dla Trefla

Siatkarze Trefla starali się, walczyli, ale nie dali rady. Jakub Kochanowski, Artur Szalpuk, Grzegorz Łomacz i przede wszystkim Mariusz Wlazły to za dużo na Piotra Nowakowskiego i spółkę. Gdańszczanie przegrali w środę, 24 października, w Ergo Arenie z PGE Skrą 0:3. Superpuchar - pierwsze krajowe trofeum w sezonie 2018/2019 - pojechało do Bełchatowa.

Mariusz Wlazły i trzech mistrzów świata to za dużo. Superpuchar nie dla Trefla
A
A
data publikacji: 24 października 2018 r.
Gdańszczanie starali się, ale Superpuchar pojechał do Bełchatowa
Gdańszczanie starali się, ale Superpuchar pojechał do Bełchatowa
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Wciąż musimy pracować, by poprawić naszą grę, bo jesteśmy ze sobą niedługo - mówił przed spotkaniem o Superpuchar rozgrywający PGE Skry Grzegorz Łomacz, jeden z trzech mistrzów świata, którzy dołączyli do drużyny z Bełchatowa tydzień przed rozpoczęciem sezonu ligowego.

Braki w zgraniu bełchatowian były widoczne kilka dni wcześniej - w sobotę, 20 października - kiedy wygrali w meczu ligowym z Treflem po tie-breaku. W środę, 24 października, w Ergo Arenie spotkanie między obu drużynami nie było już tak wyrównane.

W końcu w składzie PGE Skry jest trzech aktualnych mistrzów świata: Łomacz, Artur Szalpuk i Jakub Kochanowski (prezentują wysoki poziom nawet gdy są nie co przemęczeni) oraz dwóch sprzed czterech lat: Karol Kłos i Mariusz Wlazły. Gdańszczanom szczególnie we znaki dał się ten ostatni.

Wlazły ma już 35 lat, ale ciągle jest zawodnikiem klasy światowej. Znakomicie atakuje z każdej pozycji, jest czujny pod siatką i potrafi przebić piłkę na drugą stronę w sytuacji jeden na jeden, piekielnie silnie i celnie zagrywa - serwisy po jego uderzeniach lecące z prędkością powyżej 110 km/godz to nic niezwykłego.

I tak właśnie grał Wlazły w Ergo Arenie w meczu o Superpuchar. 

Na trybunach zasiadło 6100 widzów
Na trybunach zasiadło 6100 widzów
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Gdańszczanie - siatkarze na parkiecie a kibice na trybunach - na pewno mieli nadzieje na dobry wynik, może nawet końcowy sukces. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego prowadzili 7:5, jednak, gdy Szalpuk przebił się się przez potrójny blok (7:9), to szkoleniowiec Trefla poprosił o przerwę.

Gdy Ruben Schott próbował przerzucić podwójny blok - Wlazły, Kochanowski - a Kochanowski przebił piłkę na gdańską stronę na 10:14, Anastasi po raz drugi wziął czas. Ponownie bez efektu.

Wlazły w pierwszym secie zdobył 6 punktów, podobnie jak Kochanowski. Po cztery mieli Kłos i Szalpuk. W Treflu nikt nie dotrzymywał im kroku.

W drugiej partii nadzieje ponownie prysły dość szybko. Było 6:5, potem odzyskane prowadzenie na 13:11.

Swojego dnia nie miał Maciej Muzaj, po jego błędnym ataku (na bloku zatrzymał go Kochanowski), po którym zrobiło się 16:19, poirytowany Anastasi ściągnął swojego zawodnika z boiska. Niewiele to zmieniło. Po drugiej stronie szalał Wlazły, który w tej części gry dołożył kolejne 9 punktów.

W trzecim secie gdańszczanie mieli świetną serię od stanu 4:4. Im więcej punktów po kolei zdobywali, tym kibice w Ergo Arenie byli w coraz większej euforii. Było 7:4, 7:7, 9:9, 12:9. "Gdańskie lwy" prowadziły jeszcze 15:13, ale bardziej doświadczeni, więcej ograni siatkarze z Bełchatowa nie pozwolili na rozegranie czwartego seta. 

Siatkarze PGE Skry z Superpucharem
Siatkarze PGE Skry z Superpucharem
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Superpuchar po raz czwarty trafił do PGE Skry Bełchatów. Gdańszczanie walczyli, ale tym razem byli bez szans. MVP spotkania wybrany został oczywiście Wlazły, który zanotował 63 proc. skuteczności w ataku.

Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów 0:3 (17:25, 20:25, 20:25)

Trefl: Janusz 1, Mijailović 12, Muzaj 7, Schott 7, Nowakowski 7, Niemiec2, Olenderek (libero) oraz Jakubiszak 2, Grzyb 1, Kozłowski, Sasak

PGE Skra: Łomacz 1, Wlazły 22, Kochanowski 11, Ebadipour 9, Kłos 7, Szalpuk 7, Piechocki (libero) oraz Katić 1

-
oprac. WG (0)
www.gdansk.pl
-
oprac. WG (0)
www.gdansk.pl