• Start
  • Wiadomości
  • W gęstej sieci manipulacji. “Ellen Babić” w Teatrze Wybrzeże

W gęstej sieci manipulacji. “Ellen Babić” w Teatrze Wybrzeże

“Ellen Babić” w Teatrze Wybrzeże łapie w pułapkę bohaterów i widzów - i skutecznie przez dwie godziny z tej pułapki nie wypuszcza. To spektakl gęsty, duszny i zdecydowanie wart zobaczenia.
09.02.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
629281338_1313837010773037_9134350341552184476_n
Ellen Babić to spektakl na dynamiczne trio. N/z świetni Dorota Androsz, Maria Kresa i Piotr Łukawski
fot. Dawid Stube/materiały Teatru Wybrzeże

Marius von Mayenburg znów gości w Teatrze Wybrzeże: po przeszło 25 latach od “Ognia w głowie”, na tutejsze deski trafiła “Ellen Babić”. Sztuka gościła już na gdańskiej scenie, ale przez krótką chwilę - czytana w ramach PC Dramy. Wystąpili wówczas Marta Herman i nieodżałowany Krzysztof Matuszewski, reżyserią zajął się zaś Piotr Biedroń, który wyreżyserował później także pełnowymiarowy spektakl na teatralnych deskach w Poznaniu, w Teatrze Nowym.

Teraz sztuka powraca do Gdańska, ale wystawiona już według pomysłu innego reżysera. Za spektakl odpowiedzialny jest Patryk Warchoł, który dotąd pracował przy “Romeo i Julia is not dead” i “Potopie” Michała Siegoczyńskiego. “Ellen Babić” to jego reżyserski debiut w Wybrzeżu i dość powiedzieć, że to debiut mocny. 

Premiera "Ellen Babić". Sztuka o potencjalnym molestowaniu

Gra pozorów

Jego “Ellen Babić” to spektakl gęsty i duszny. Na pewno - nie pozostawiający widza obojętnym. Także - pod wieloma względami brutalny, jak napisał i zapewne życzyłby sobie tego autor. A traktujący przecież o jednocześnie jednej z najbardziej drażliwych i delikatnych kwestii: molestowania seksualnego. Patryk Warchoł, idąc tropem niemieckiego dramaturga, podaje temat “na ostro” i bez znieczulenia, ale granicy dobrego smaku nie przekracza. 

Bohaterkami sztuki są Astrid i Klara: para z kilkunastoletnim stażem - niechętnie zapraszająca obcych do swojego życia prywatnego, skrzętnie ukrywająca początki swojego związku. Oficjalnie: poznały się na kursie stolarskim, na którym Astrid zakochała się w młodej, energicznej prowadzącej. W rzeczywistości: to Klara była nastoletnią uczennicą Astrid. Obie, choć zapatrzone w siebie, muszą być bardzo ostrożne. Na szali stoi nie tylko reputacja charyzmatycznej nauczycielki. Ich codzienność składa się więc z pozorów. Pozostaje pytanie, czy tworzonych przed innymi, czy przed nimi samymi. 

629231695_1313837217439683_2421572289867829172_n
Dorota Androsz i Maria Kresa, czyli Astrid i Klara uwikłane w sieci kłamstw
fot. Dawid Stube/materiały Teatru Wybrzeże

Spokój kobiet, na każdej płaszczyźnie, burzy przybycie dyrektora szkoły. Cel pozornie kurtuazyjnej wizyty szybko wychodzi na jaw, choć dyrektorowi trudno przechodzi przez gardło, że Astrid została oskarżona o wykorzystanie seksualne podopiecznej. Sprawa wydaje się prosta. Skoro jest niezamężna i bezdzietna, a co gorsza (!) nie ukrywa swojej orientacji seksualnej, jest pierwsza w kolejce do bycia podejrzaną, prawda?

W pułapce

Atmosfera gęstnieje, gdy w Klarze mężczyzna dodatkowo rozpoznaje byłą uczennicę. A z całej trójki stopniowo sączą się tajemnice i najgłębiej skrywane pragnienia, których woleliby nigdy nie ujawniać i dla których, mimo krzywd, są gotowi tkwić w toksycznym (?) układzie i grze pozorów. 

„Król Roger” wraca do Gdańska. A w przyszłym roku… jedzie do Sewilli

Kto ma czyste intencje? Kto dominuje, a kto jest uległy? Kto gra wyłącznie na siebie? Nad kim w rzeczywistości biorą górę żądze i niespełnione fantazje? A w końcu - kto mówi prawdę, kto skrzywdził, kto zawinił? Reżyser, a wraz z nim świetna trójka aktorów pozwalają, by to widz wybrał swoją wersję. 

628443000_1313836840773054_1449728412827973770_n
"Ellen Babić" - nowa propozycja Teatru Wybrzeże warta zobaczenia
fot. Dawid Stube/materiały Teatru Wybrzeże

“Ellen Babić” w Teatrze Wybrzeże to bardzo zręczna gra na detalu. Aktorskim: każdy ma tu swoją perełkę: Maria Kresa (hipnotyzująca, gdy tańczy na stole z piłą mechaniczną i gdy leży złamana na podłodze), Dorota Androsz (szczególnie w scenie finałowej konfrontacji ze szkolnym dyrektorem) i Piotr Łukawski (choćby podczas rozpaczliwego wyznawania fantazji). Zresztą, energia całego tego trio sprawia, że dwóch godzin dramatu nie odczuwa się prawie w ogóle. 

To także gra detalu scenograficznego. Kiedy lustro weneckie stopniowo zmniejsza minimalistyczne wnętrze salonu i niszczy misternie ułożone stosy książek - na niewielkiej scenie, jaką jest Stara Apteka, sprawdza się. Przestrzeń staje się coraz bardziej ciasna, duszna, odcina możliwość ucieczki - to zabieg może i prosty, ale w przypadku thrillera psychologicznego odpowiednio działający na wyobraźnię. “Ellen Babić” łapie w pułapkę bohaterów i widzów - i skutecznie przez dwie godziny z tej pułapki nie wypuszcza. 

TV

Nasz mózg jest jak kosmos