• Start
  • Wiadomości
  • Sensacja konserwatorska w kościele św. Mikołaja. Obraz z wizerunkiem innego świętego niż myślano

Sensacja konserwatorska w kościele św. Mikołaja. Kim jest święty na odnawianym obrazie?

Tego naprawdę nikt się nie spodziewał. Poddawany obecnie konserwacji obraz z kościoła św. Mikołaja, który miał przedstawiać dominikanina, świętego Ludwika Bertranda, ukazuje jednak innego świętego tego zakonu - Wincentego Ferreriusza. Okazało się także, że dzieło wcale nie pochodzi, jak wcześniej dowodziły dokumenty, z kościoła Bożego Ciała we Lwowie, ale z … Gdańska. 
( Publikacja: 23.11.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Św. Wincenty Ferreriusz jest jednym ze świętych, którzy służyli Bogu w zakonie dominikanów
Św. Wincenty Ferreriusz jest jednym ze świętych, którzy służyli Bogu w zakonie dominikanów
mat. Dominikanie w Gdańsku

Jak doszło do zaskakującego odkrycia?

Prace nad renowacją, będącego w złym stanie obrazu, trwają od kilku miesięcy.
 
Wykonane zostały specjalistyczne badania m.in. w postaci fotografii RTG oraz w podczerwieni, które wykazały, że pod widoczną warstwą dzieła znajduje się wysokiej jakości artystycznej warstwa spodnia. 

Kościół św. Mikołaja. Cenny obraz o lwowskich korzeniach przejdzie renowację

To, co odkryto kompletnie zaskoczyło konserwatorów sztuki i gdańskich dominikanów.
 
- Po wykonaniu odkrywek oraz wstępnych czynności usuwania wtórnych warstw ujawniono atrybuty charakterystyczne dla innego świętego z naszego zakonu... świętego Wincentego Ferreriusza. Jest nim m.in. płomień nad głową, który przed konserwacją był zamalowany i całkowicie niewidoczny. Są to dla nas całkiem nowe wiadomości, gdyż do tej pory w dokumentacji wskazywano, że obraz przedstawia św. Ludwika Bertranda - mówi o. Michał Osek, przeor klasztoru dominikanów w kościele św. Mikołaja. 

Obraz nie przyjechał ze Lwowa

Co więcej, okazało się, że restaurowany obraz wcale nie pochodzi ze Lwowa. Gdańscy zakonnicy byli do tej pory przekonani, że dzieło do 1946 r. stanowiło wyposażenie tamtejszego kościoła pw. Bożego Ciała, jednej z największych świątyń polskich dominikańskich. 
 
Po weryfikacji dokumentacji bracia dominikanie znaleźli teraz pomyłkę. Odkryli, że obraz z kościoła św. Mikołaja nie odbył wcale podróży ze Lwowa, bo był … na miejscu, w bocznym ołtarzu. 
 
Niewłaściwy zapis w dokumencie mógł popełnić jeden z braci zakonnych. - To może być też błąd urzędu konserwatora, potem powielany - uważa o. Michał Osek. 
 
foto_3 (10)
Pierwotnie ustalono, że obraz pochodzi z pierwszej połowy XIX wieku, jednak po przystąpieniu do badań konserwatorskich okazało się, że widoczne są wcześniejsze warstwy
mat. Dominikanie w Gdańsku
Prace konserwatorskie dotyczą także zdeformowanego płótna, nieestetycznych napraw, zabrudzeń powierzchni obrazu oraz gęstej siatki spękań warstwy malarskiej.
 
Konserwacja obrazu zakończy się pod koniec tego roku. Odnowione dzieło wróci wtedy na swoje dotychczasowe miejsce tj. zakrystię kościoła św. Mikołaja, gdzie znajduje się od lat powojennych.  
 
Przedsięwzięcie konserwacji obrazu jest współfinansowane przez Fundację Banku Pekao S.A. imienia dr. Mariana Kantona.

Św. Wincenty patron dwóch miast - Walencji i Vannes 

Wincenty Ferreriusz urodził się ok. 1350 r. w Walencji (Hiszpania) w rodzinie notariusza. W 1367 r. wstąpił do dominikanów. Studiował filozofię, teologię i logikę w Walencji, Barcelonie i Leridzie, gdzie zdobył tytuł doktora. Święcenia kapłańskie otrzymał w wieku 25 lat. 
 
Oddał się najpierw nauczaniu filozofii i teologii, zajmując się również wieloma sprawami państwowymi i kościelnymi na polecenie kardynała legata Piotra de Luna oraz Jana I, króla Aragonii. W tym czasie oddawał się także kaznodziejstwu, najpierw na dworze papieża w Awinionie, a później w południowej Francji i we Włoszech. 

Kościół św. Mikołaja ponownie otwarty dla wiernych. W bazylice znów można się modlić

Posługę tę pełnił do roku 1399. Wówczas nastąpił nagły zwrot w życiu Wincentego Ferreriusza. W czasie choroby, która wydawała się beznadziejna, miał wizję św. Dominika i św. Franciszka, którzy uzdrowili go i polecili głosić Ewangelię na całym świecie.
 
Zaczął przemierzać Europę wzywając napotkanych ludzi do pokuty. Przemawiał na placach, bo kościoły nie mogły pomieścić gromadzących się tłumów. Swoją charyzmą budził zachwyt, ale też i sprzeciw. Zarzucano mu demagogię, ogłupianie ludu, a nawet opętanie. Zarzuty przeciwko Wincentemu wysuwano nawet na tzw. "soborze" w Pizie (1409) i na soborze w Konstancji (1415).
 
Wincenty Ferreriusz zmarł 5 kwietnia 1419 r. w Vannes we Francji, wracając z misji podjętej w Anglii, gdzie przebywał na zaproszenie króla. 

"Wybrałem Gdańsk" - wspomnienia Wilhelma Paściaka, gdańskiego dominikanina

Jego pogrzeb był wielkim wydarzeniem religijnym. Przez trzy dni jego ciało wystawiano w katedrze, zanim złożono je pomiędzy chórem a ołtarzem głównym. Niebawem też odbył się też proces kanonizacyjny. W 1455 r. papież Kalikst III zezwolił na kult Wincentego, a papież Pius II trzy lata później dokonał jego formalnej kanonizacji. Relikwie świętego zostały w czasie rewolucji francuskiej (1789-1794) sprofanowane, ale nie zniszczone. Znajdują się w katedrze w Vannes, a część również w Walencji
 
Św. Wincenty jest patronem dobrego małżeństwa, dobrej śmierci, ceglarzy, budowniczych, murarzy, hydraulików, przetwórców ołowiu, producentów dachówek i kafli. Wzywany bywa także w w modlitwie w obronie przed epilepsją, bólami głowy i gorączką oraz w bezpłodności.