PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Igrzyska olimpijskie w Tokio. Sportowcy z Gdańska zakończyli już swój udział - podsumowanie

Igrzyska olimpijskie w Tokio. Sportowcy z Gdańska zakończyli już swój udział - podsumowanie
Do Tokio pojechało pięcioro gdańskich sportowców, wszyscy reprezentowali klub AZS AWFiS: żeglarze Kinga Łoboda, Piotr Myszka, Paweł Kołodziński, Łukasz Przybytek oraz lekkoatleta Cyprian Mrzygłód. Najbliżej medalu był Myszka. Za to na podium w środę, 4 sierpnia, stanął Patryk Dobek, absolwent Zespołu Szkół Sportowych i Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku.
Młody mężczyzna (Patryk Dobek) w białej koszulce z logo miasta Sopot
Patryk Dobek jest absolwentem Zespołu Szkół Sportowych i Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Na zdjęciu w sierpniu 2013 roku w Sopocie
fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

 

Igrzyska olimpijskie w Tokio miały się odbyć w 2020 roku. Ze względu na ogólnoświatową pandemię koronawirusa zostały przełożone o rok (podobnie jak m.in. piłkarskie mistrzostwa Europy). W piątek, 23 lipca 2021 roku, odbyła się ceremonia otwarcia i Igrzyska XXXII Olimpiady oficjalnie się rozpoczęły. Rywalizacja odbywa się w reżimie sanitarnym oraz bez kibiców na trybunach.

Tegoroczne igrzyska olimpijskie potrwają do 8 sierpnia. Swój start zakończyli już sportowcy z Gdańska, których do Tokio pojechała piątka (wszyscy reprezentowali jeden klub - AZS AWFiS). Medalu niestety nie zdobyli. 

W środę, 4 czerwca, brąz po świetnym biegu wywalczył za to 27-letni Patryk Dobek, urodzony w Kościerzynie, pochodzący ze wsi Osowo w gminie Karsin. Jest absolwentem Zespołu Szkół Sportowych i Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku, w latach 2009-2017 był zawodnikiem SKLA Sopot. Od 2018 roku jest zawodnikiem MKL Szczecin.

 

Dobek zrobił coś niezwykłego. Od początku kariery specjalizował się w biegu na 400 metrów (zdobywał srebrne medale juniorskich mistrzostw świata i Europy), później także na 400 metrów przez płotki (Młodzieżowy Mistrz Europy w 2015). Dopiero w tym roku zmienił konkurencję - zaczął biegać na 800 metrów. W marcu 2021 zdobył złoty medal Halowych Mistrzostw Europy w Toruniu. Teraz w Tokio sięgnął po jeszcze więcej - brąz igrzysk olimpijskich. To pierwszy medal dla Polski w tej konkurencji w historii olimpizmu. 

- Przeszedłem do historii - przyznawał sam zawodnik w telewizyjnym wywiadzie dla TVP po olimpijskim finale biegu na 800 metrów.  

 

Piotr Myszka przed wyścigiem finałowym był czwarty, miał realne szanse na medal. Przegrał przez falstart. Na zdjęciu podczas drugiego dnia regat, 27 lipca
Piotr Myszka przed wyścigiem finałowym był czwarty, miał realne szanse na medal. Przegrał przez falstart. Na zdjęciu podczas drugiego dnia regat, 27 lipca
fot. Sailing Energy

 

Z gdańskich sportowców pierwszy olimpijskie zmagania zaczął 25 lipca żeglarz Piotr Myszka w windsurfingowej klasie RS:X. Najstarszy (40 lat) i najbardziej utytułowany z gdańszczan, czwarty na igrzyskach olimpijskich w 2016 roku, 2-krotny mistrz świata (2010, 2016) i Europy (2011, 2014), który na sześć tygodni przed olimpijskim startem wygrał zawody Pucharu Świata

Myszka w poszczególnych wyścigach w Tokio był (11 - jako najsłabszy wynik odrzucony z punktacji), 4, 6, 3, 5, 11, 5, 2, 5, 9, 5, 2. Do wyścigu medalowego, podwójnie punktowanego, który rozgrywany był 31 lipca, startował z czwartej pozycji z realnymi szansami na medal. Do drugiego Thomasa Goyarda z Francji tracił pięć punktów, do trzeciego Włocha Mattia Camboniego - trzy. Zawodnicy ruszyli, sędziowie dopatrzyli się falstartu i kolejno (w ciągu kilku kolejnych minut trwania wyścigu) nakazali przerwanie wyścigu najpierw Camboniemu, potem Myszce, w końcu Goyardoowi. Francuz miał tak dużą przewagę punktową nad pozostałymi rywalami, że utrzymał drugie miejsce. Włoch spadł z podium na piąte miejsce, Polak na szóste. 

Piotr Myszka napisał na swoim profilu na FB

Igrzyska Tokio 2020 podsumowanie:

- 5 lat przygotowań
- ponad 200 dni w roku na wyjazdach treningowych
- 2 kontuzje
- Covid-19
- przełożone Igrzyska
- 40 lat na karku
- Rodzina: żona i 3 dzieci

Można w takich warunkach przygotować się i walczyć o medal na Igrzyskach? Można, a nawet trzeba. Ja właśnie to zrobiłem, było ciężko, bolało, gdy pękała kość w stopie (ME 2017) lub gdy żebro pękło w dwóch miejscach listopad 2020(ME), ale było warto.
W życiu trzeba wyznaczać sobie cele i je realizować nie po trupach, ale z ludźmi, którzy w ciebie wierzą i zawsze możesz liczyć na ich pomoc.
Przyjęło się, że Medal Igrzysk Olimpijskich to największe osiągnięcie w sporcie olimpijskim - Zgadzam się i byłem tego blisko w Rio i w Tokio.
Przez ostatnie 20 lat mojej kariery w sporcie na poziomie olimpijskim zdałem sobie sprawę, że "droga w dochodzeniu do sukcesu jest równie ważna" - słowa trenera Pawła Kowalskiego. Na tej drodze spotkałem ludzi, którzy mieli ogromny wpływ na moją karierę sportową i życie osobiste. Ciężko jest tu ich wszystkich wymienić ale każdy, z którym kiedyś współpracowałem lub robię to dalej to wie o czym mówię, a jeżeli nie wie to ja teraz mówię, że to również dzięki Tobie, który to czytasz jestem tu gdzie jestem.

  

Kinga Łoboda w klasie 49er FX w parze z Aleksandrą Melzacką (YKP Gdynia) w swoim olimpijskim debiucie zostały sklasyfikowane na szóstej pozycji. Panie nie awansowały do wyścigu medalowego (z udziałem 10 najlepszych załóg), ale potrafiły kończyć poszczególne wyścigi w czołówce a jeden z nich nawet wygrały. Miejsca Polek w poszczególnych wyścigach: 8, 14, 16, 8, 5, 7, 18, 15, 1, (20 - odrzucony), 17, 19. 


Paweł Kołodziński i Łukasz Przybytek w klasie 49er dobili do wyścigu medalowego, w którym zajęli czwarte miejsce. Ostatecznie zostali sklasyfikowani na dziewiątej pozycji. Był to trzeci olimpijski start gdańskiej pary: w 2012 roku byli na ósmym miejscu, w 2016 na trzynastym.

- Od strony sportowej czujemy lekki niedosyt. Mieliśmy tutaj świetne wyścigi w czołówce, dwa z nich nawet wygraliśmy, ale też zdarzały nam się słabsze. Mamy możliwości i umiejętności by walczyć o dużo wyższe cele. Ale jest też druga strona medalu. To droga, którą przebyliśmy. Jestem z niej zadowolony, bo była ona bardzo wyboista. Niewiele brakowało, a w ogóle by nas tutaj nie było. We wrześniu podczas Kieler Woche uległem wypadkowi, w wyniku którego miałem złamaną kość udową. Rehabilitacja to była walka z czasem. Udało się wrócić na łódkę w odpowiednim czasie i walczyć tutaj w Enoshimie jak równy z równym z najlepszymi na świecie. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki i tym, którzy sprawili, że w trakcie przygotowań mieliśmy komfort i niczego nam nie brakowało - mówił Paweł Kołodziński.

W poszczególnych wyścigach zajmowali miejsca: 9, 7, 15, (18 - odrzucony), 7, 8, 7, 1, 13, 17, 1, 15 oraz medalowy 4.

 

Dwóch żeglarzy w łódce: jeden trzyma żagiel, drugi ster. Na głowie mają czapki, na oczach okulary. Obok po prawej dwie różowe boje
Paweł Kołodziński (z lewej) i Łukasz Przybytek ukończyli start w Tokio na dziewiątym miejscu
fot. Sailing Energy

 

W środę, 4 sierpnia, nad ranem polskiego czasu w eliminacjach rzutu oszczepem startował Cyprian Mrzygłód. Niestety przepadł. Dwie pierwsze próby spalił, w trzeciej rzucił oszczep na 78,33 m, co dało jedynie 11. miejsce w jego grupie. Awans do finału uzyskało 12 najlepszych zawodników (z dwóch grup eliminacyjnych), a gwarancję występu dawał wynik 83,50.

Igrzyska olimpijskie w Tokio zakończą się w niedzielę, 8 sierpnia.  

 

oprac. WGwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl