PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych - to także gdańska historia. Złożono kwiaty, zapalono znicze

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych - to także gdańska historia. Złożono kwiaty, zapalono znicze
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony jest od 2011 roku - zawsze 1 marca. Dzieje powojennego zbrojnego podziemia niepodległościowego splecione są z historią naszego regionu i miasta za sprawą losów żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK. Władze Gdańska co roku składają kwiaty w miejscach pamięci. 
Obelisk poświęcony pamięci Żołnierzom Wyklętym na Cmentarzu Garnizonowym
Obelisk poświęcony pamięci Żołnierzom Wyklętym, który znajduje się u zbiegu ul. 3 Maja oraz ul. gen. Henryka Dąbrowskiego ... 
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

W dniu 1 marca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. “Żołnierze wyklęci” mają w Gdańsku miejsce pochówku, aleję swojego imienia, dwa murale, obelisk, a także skwer z pomnikiem Danuty Siedzikówny ps. “Inka”. Dwa groby znajdują się na Cmentarzu Garnizonowym, są w nich szczątki “Inki” i Feliksa Selmanowicza ps. “Zagończyk”.

Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w poniedziałek, 1 marca 2021, odbyły się uroczystości na Cmentarzu Garnizonowym, w których wziął udział Piotr Borawski, zastępca prezydent ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu. Złożono kwiaty i zapalono znicze na grobach Danuty Siedzikówny „Inki” - sanitariuszki 5. Brygady Wileńskiej AK, rozstrzelanej w Gdańsku 28 sierpnia 1946 roku oraz Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” - żołnierza 5. Brygady Wileńskiej AK, rozstrzelanego w Gdańsku tego samego dnia, którego zginęła Inka.

Następnie złożono wieńce pod Pomnikiem Żołnierzy Wyklętych, który znajduje się nieopodal cmentarza, u zbiegu ul. 3 Maja oraz ul. gen. Henryka Dąbrowskiego.

 

Na grobach Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” złożono kwiaty i zapalono znicze, wśród składających hołd był m.in. zastępca prezydent Gdańska Piotr Borawski
Na grobach Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” na Cmentarzu Garnizonowym złożono kwiaty i zapalono znicze, wśród składających hołd był m.in. zastępca prezydent Gdańska Piotr Borawski
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Przez lata kwiaty z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych składał prezydent Paweł Adamowicz, który emocjonalnie związany był z Wilnem i Wileńszczyzną, interesował się historią  5. Wileńskiej Brygady AK. Był to oddział partyzantki niepodległościowej, który przywędrował przez Białostocczyznę i Mazury na Pomorze, gdzie w 1946 r. podjął działania bojowe przeciwko komunistycznym władzom. Działali m.in. w okolicach Sztumu, w Borach Tucholskich, na Kaszubach, w Gdańsku, Sopocie, Tczewie. Komuniści część partyzantów zabili w walce, innych - schwytali. Następstwem były kary więzienia lub wyroki śmierci. 28 sierpnia 1946 r. w piwnicy więzienia przy ul. Kurkowej w Gdańsku stracono strzałem w głowę “Inkę” i “Zagończyka”.  

 

Z czyich rąk, jak i dlaczego zginęli żołnierze niezłomni "Inka" i "Zagończyk"? [WYWIAD]

 

Od roku 2015 losy “żołnierzy wyklętych” są wykorzystywane propagandowo przez polityczną prawicę, która posługuje się do tego celu instytucjami państwowymi. W cieniu znalazły się nawet rola i potężny dorobek Armii Krajowej, najważniejszej organizacji konspiracyjnej okresu II wojny światowej. Tymczasem skala tych organizacji była nieporównywalna, a ponadto jedno z drugim miało ścisły związek. 

 

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z UROCZYSTOŚCI 

 

Żołnierze AK byli organizatorami i wykonawcami akcji dywersyjnych przeciwko okupantowi, prowadzili zbrojną partyzantkę, ważnym aspektem ich misji była działalność wywiadowcza na rzecz państw alianckich. Latem 1944 r. Armia Krajowa stanęła do walki z Niemcami w Powstaniu Warszawskim. Łącznie straty AK szacuje się na 100 tys. zabitych i 50 tys. uwięzionych oraz zesłanych na Sybir.

 

Żołnierze 5 Wileńskiej Brygady AK. Stoją od lewej: ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”, por. Marian Pluciński „Mścisław”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, wachm. Jerzy Lejkowski „Szpagat”, por. Zdzisław Badocha „Żelazny”
Żołnierze 5 Wileńskiej Brygady AK. Stoją od lewej: ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”, por. Marian Pluciński „Mścisław”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, wachm. Jerzy Lejkowski „Szpagat”, por. Zdzisław Badocha „Żelazny”
Zdjęcie archiwalne

 

Armia Krajowa została rozwiązana 19 stycznia 1945 r. Zdecydowana większość akowców w ślad za tym rozkazem zrezygnowała z walki zbrojnej i starała się normalnie żyć - na ile to było możliwe - w warunkach powojennej Polski, zdominowanej przez ZSRR. Kształcili się, pracowali, często bez widoków na większą karierę, bowiem komunistyczne władze z reguły traktowały akowców jako “element” wrogi politycznie, a w najlepszym razie “niepewny”. Wielu weteranów AK osiedliło się po wojnie na Pomorzu, ich groby można spotkać na cmentarzu Srebrzysko; duża kwatera zmarłych weteranów AK znajduje się na cmentarzu Łostowickim - pamięć o Armii Krajowej była oczkiem w głowie prezydenta Pawła Adamowicza, Miasto regularnie organizuje tam uroczystości rocznicowe. Gdańskie groby AK-owców są zinwentaryzowane i otoczone opieką młodzieży szkolnej.


Pamięć o Armii Krajowej i o Żołnierzach Wyklętych. Gdańsk uczcił bohaterów

Nie wszyscy żołnierze podziemia niepodległościowego zdecydowali się po wojnie na złożenie broni i życie pod rządami komunistów. Ok. 80 tys. osób zostało w partyzantce, licząc na to, że dojdzie do III wojny światowej, w której Zachód wyzwoli Polskę spod władzy ZSRR. Nadzieje te rozwiały się w ciągu dwóch lat, co spowodowało masową rezygnację z dalszej walki. Po 1947 r. w partyzantce antykomunistycznej pozostało nie więcej niż 2 tys. osób. Byli tropieni i zabijani przez siły komunistyczne. Uważa się, że ostatni żołnierz antykomunistycznej partyzantki zginął w obławie jesienią 1963 r. na Lubelszczyźnie.

 

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl