“Heweliusz. Prawdziwa historia”. Roman Czejarek spotkał się ze słuchaczami w Gdańsku
Prof. Andrzej Zbierski
Zmarły w 2013 roku profesor Andrzej Zbierski był jednym z najwybitniejszych polskich archeologów powojennych, badaczem dziejów Gdańska i Pomorza, współtwórcą nowoczesnej archeologii miejskiej. Jako wieloletni (1955 - 1991) pracownik i dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku odegrał kluczową rolę w badaniach nad średniowiecznym i nowożytnym Gdańskiem: nad portem, zabudową miejską i materialnymi śladami życia codziennego dawnych mieszkańców. Był inicjatorem i uczestnikiem licznych wykopalisk archeologicznych prowadzonych na terenie miasta, które na trwałe zmieniły wiedzę o jego przeszłości.
Za badania kluczowe dla poznania dziejów miasta i odkrycie grobu Jana Heweliusza w kościele św. Katarzyny w 2011 roku Rada Miasta Gdańska przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Gdańska, a wcześniej - Medal Mściwoja.
Urodzony w Ostrowie Wielkopolskim, Andrzej Zbierski do Gdańska przybył z Łodzi, gdzie ukończył studia archeologiczne i historyczne. Przed wojną należał do Szarych Szeregów AK, skazany w 1946 r. po sfingowanym procesie, przesiedział ponad rok w aresztach UB i w więzieniu.
RELACJA FILMOWA Z UROCZYSTOŚCI
Tablica pamięci dawnego dyrektora
We wtorek, 20 stycznia, w sali Arsenał Narodowego Muzeum Morskiego na Ołowiance odsłonięto tablicę pamięci Andrzeja Zbierskiego. Wstęgi zdjęli wspólnie prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak oraz dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego Szymon Kulas.
- Miałam szczęście być radną wtedy, kiedy przyznaliśmy tytuł honorowego obywatela miasta Gdańska panu profesorowi Andrzejowi Zbierskiemu - wspomniała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. - Myślę, że Gdańsk ma wielkie szczęście do osób, które można nazwać przychodźcami - szczęście do tych, którzy po II wojnie światowej, tak jak profesor Zbierski, oddali naszemu miastu całe swoje serce i wiedzę merytoryczną, i mieli w sobie chęć poszukiwania prawdy, odkrywania historii naszego miasta w trudnych czasach odbudowy. Myślę, że jego życiorys pokazuje w piękny sposób właśnie skomplikowanie losów naszego miasta, ale także to, co (nie boję się tego powiedzieć), stoi u podstaw wyjątkowości Gdańska: że zbiór ludzi z różnych stron, którzy przecież mogliby pielęgnować w sposób wsobny tradycję, z której się wywodzą, umieli w naszym mieście stworzyć wspólnotę, przynosząc to, co każdy ma najlepszego ze sobą. Dlatego jestem bardzo wdzięczna inicjatorom wyróżnienia w ten sposób w stulecie urodzin pana profesora Zbierskiego w miejscu, któremu oddał kawał swojego życia zawodowego.
- Z pewnością Gdańsk nie byłby dzisiaj takim miastem jakim jest, gdyby nie praca profesora Andrzeja Zbierskiego, nie tylko ta związana z Narodowym Muzeum Morskim, ale także praca społecznika, osoby zaangażowanej wielowymiarowo w to, co działo się w Gdańsku - dodała Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska. - Z mojego osobistego punktu widzenia dziękuję szczególnie za upamiętnienie radnego miasta Gdańska, laureata medalu księcia Mściwoja II nadanego mu przez Radę Miasta Gdańska, a finalnie, w 2011 roku, człowieka uhonorowanego najwyższym tytułem, jaki Rada Miasta Gdańska może przyznać - tytułem honorowego obywatela miasta Gdańska.
“Synku” i “dziecko” od dyrektora
Dr Marcin Westphal, zastępca dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego ds. merytorycznych, przytoczył wspomnienia pracowników muzeum, którzy pamiętają profesora Zbierskiego jako szefa.
- Koleżanka relacjonowała: “rozmowa o pracę była bardzo przyjemna. Trwała godzinę, z czego przez 30 minut rozmawialiśmy o harcerstwie, a przez drugie 30 minut o kozakach donieckich. Sprawy mojego zatrudnienia nie poruszaliśmy” - relacjonował Marcin Westphal. - Dyrektor Zbierski w rozmowach z podwładnymi lubił skracać dystans. Zwracał się do nich, używając zwrotu “synku”, “dziecko", a gdy coś mu się szczególnie podobało, mawiał “tak trzymać”. Angażował się w wiele przedsięwzięć, także proponowanych przez pracowników: “Stawię się niezawodnie” to było jego ulubione powiedzenie.
Wieczór wspomnień o człowieku z niespożytą energią
Andrzej Zbierski swoją niespożytą energię angażował w wiele przedsięwzięć w Gdańsku, był m. in. honorowym członkiem Instytutu Kaszubskiego, którego obecny prezes, prof. Cezary Obracht - Prondzyński, prowadził wieczór wspomnień o profesorze zorganizowany w siedzibie Muzeum Gdańska - Ratuszu Głównego Miasta.
Prof. Józef Borzyszkowski, prezes honorowy Instytutu, przypomniał m. in. o przyjaźni bohatera spotkania z innym gdańskim społecznikiem - Lechem Bądkowskim.
- Andrzej Zbierski odbudowywał Związek Harcerstwa Polskiego po wojnie, a w latach dziewięćdziesiątych wdział mundur Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Na jego pogrzebie szczególnie wielu żałobników było w harcerskich mundurach - mówił prof. Borzyszkowski.
Prof. Jerzy Błażejowski, prezes Gdańskiego Towarzystwa Naukowego, przypomniał o zaangażowaniu prof. Zbierskiego w działalność Towarzystwa, z którym późniejszy honorowy obywatel Gdańska związany był przez całe życie: - Jako sekretarz generalny Towarzystwa, Andrzej Zbierski zadbał o siedzibę dla organizacji. W latach 1965 - 72 osobiście kierował odbudową, praktycznie od podstaw, zrujnowanej kamienicy przy ul. Grodzkiej 12 (budynek do dziś jest w użytkowaniu wieczystym przez GTN - red.) - mówił prof. Błażejowski. - Prof. Zbierski był prawdziwym patriotą i po prostu bardzo dobrym człowiekiem. Wpisał się w historię Gdańska złotymi zgłoskami.
Cóż tam pani wykopała?
Gdańska archeolog Renata Wieloch-Kozłowska wspominała: - Dokładnie 15 lat temu, w 2011 roku, profesor Zbierski wizytował mój wykop przy ul. Grodzkiej. Obejrzał, zrobił kilka zdjęć i powiedział, że zrobiłam mu niesamowity urodzinowy prezent, bo może jeszcze raz spojrzeć w twarz grodowi gdańskiemu. Często zresztą wizytował wykopaliska i pytał zawsze: “i cóż tam pani wykopała, drogie dziecko?”. Brakuje mi tych rozmów z profesorem. Zdarza mi się pójść na jego grób na cmentarzu Srebrzysko i tam mu opowiadać - przyznała.
Nawiązując do słów Eleanor Roosevelt, archeolog podkreśliła, że także za Andrzejem Zbierskim stała silna kobieta - jego żona, historyczka dr Eleonora Zbierska, związana z Muzeum Zamkowym w Malborku.
O prof. Andrzeju Zbierskim jako archeologu mówił również dr Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska: - W latach 1971-74, profesor prowadził wykopaliska pod Ratuszem Głównego Miasta i odkrył przebieg wału z 930 roku. Te pozostałości drewnianych umocnień słowiańskiego grodu, najstarsze znaleziska w Gdańsku, mogły być miejscem, do którego przybył św. Wojciech. Próbował wówczas znaleźć pozostałości miasta na prawie książęcym z XIII wieku, ale odkrył coś jeszcze starszego - podkreślił dyrektor Muzeum Gdańska i zdradził, że w zakończonych sukcesem pracach poszukiwawczych dotyczących lokalizacji grobu Jana Heweliusza w kościele św. Katarzyny (lata 1985 - 86) uczestniczył młody student prawa, Paweł Adamowicz.: - Z tej współpracy wyrosła wieloletnia zażyłość przez lata i zainteresowanie dziejami Gdańska u Pawła Adamowicza.
Wyzwanie dla młodego pokolenia
Waldemar Ossowski przypomniał jeszcze, że bazując na badaniach pod ratuszem, Andrzej Zbierski napisał jedyną do tej pory syntezę początków Gdańska opartą na materiale archeologicznym i do dziś każdy kolejny badacz musi się do niej odnosić.
- Młode pokolenie archeologów powinno dążyć do napisania nowej syntezy, choćby dlatego, że w międzyczasie zmieniło się datowanie - dodał Waldemar Ossowski.
Profesor aktywnie angażował się w utworzenie kierunku archeologia na Uniwersytecie Gdańskim, który zainaugurowano w 2004 roku. Doświadczony archeolog spotkał się wówczas ze studentami, przekazał też sporą część dorobku badawczego do biblioteki uczelni i był recenzentem wielu prac magisterskich.
Co ciekawe, w 1957 roku w Dzienniku Bałtyckim, Andrzej Zbierski opublikował artykuł o potrzebie powstania muzeum historycznego w Gdańsku. To było 13 lat przed jego powstaniem: - Profesor był wizjonerem, nie tylko w tym przypadku. A jego duch jest z pewnością wciąż zauważalny w Muzeum Gdańska.
Na spotkanie przyjechał też Aleksander Andrzejewski - archeolog z Uniwersytetu Łódzkiego, który poznał profesora 50 lat temu, jeszcze jako student. Przywiózł ze sobą ciekawą opowieść o czasach studenckich bohatera wieczoru. Recenzentka pracy magisterskiej przyszłego profesora - prof. Janina Kamińska, oceniła pracę na ocenę celującą, komentując, że magistrant osiągnie wiele w nauce.