Serduszko od pana Jana za życzliwość i uśmiech [wideo]

Pan Jan Dymarski, emerytowany wojskowy i ekonomista, od 14 lat prowadzi „serduszkową działalność” w gdańskich autobusach i tramwajach. W podziękowaniu za życzliwy gest ustąpienia miejsca wręcza pasażerom karteczki z własnymi wierszykami.
( Publikacja: 22.01.2016 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Pan Jan Dymarski 21 stycznia 2016 roku był gościem prezydenta Gdańska.

 

Pan Jan przez lata zaopatrywał wojsko w sprzęt i żywność, pracując w Wojskowej Centrali Handlowej. Kiedy przeszedł na emeryturę, trochę się nudził. Wtedy wymyślił akcję, którą prowadzi do dziś. Od kilkunastu lat pasażerom gdańskich autobusów i tramwajów rozdaje serca z wierszykami w podziękowaniu za życzliwy gest ustąpienia miejsca.

- Do tej pory rozdałem już ponad 25 tys. karteczek - mówi z uśmiechem 90-latek. - Najczęściej wręczam je wtedy, kiedy ktoś młody ustępuje w autobusie lub tramwaju miejsca starszej osobie, kobiecie w ciąży czy matce z dzieckiem.

Gdańszczanin sam układa wierszyki i drukuje je na kartkach. Wychodząc z domu, ma przy sobie cały ich plik.

- Trudno powiedzieć, co mnie zainspirowało - zastanawia się przez chwilę. - Rozdawanie karteczek z wierszykami jest po prostu zabawne, a co najważniejsze - przynosi efekty. Młodzi coraz chętniej ustępują w komunikacji miejskiej miejsca osobom starszym czy kobietom w ciąży. Mam nadzieję, że to także dzięki mojej skromnej akcji.

Pan Jan ma przygotowane dwie wersje serc. Różowe wręcza uprzejmym pasażerom, żółte trafiają do tych, którzy nie ustąpili miejsca. Na każdym jest przygotowany przez pana Jana wierszyk.

 

Na żółtym:

Zechciej pamiętać o tym w przyszłości,

Będziesz miał wówczas kilkadziesiąt lat,

Chciałbyś dać ulgę dla Twoich kości,

Lecz miejsca dla Ciebie też będzie brak.

 

Na różowym:

Radzę na przyszłość zachować karteczkę,

Może się przydać za ileś tam lat.

Gdy będziesz myślał już o laseczce,

Z wolnego miejsca będziesz wtedy rad.

  

Reakcje obdarowanych są różne. Niektórzy od razu wyrzucają serduszka, inni się uśmiechają albo się dziwią, że starszy mężczyzna chce zmieniać świat przy pomocy karteczek z wierszykami.

Pan Jan przez 14 lat swojej „serduszkowej działalności” rozdał więcej serduszek różowych i ma nadzieję, że te statystki nadal będą tak dobre.