• Start
  • Wiadomości
  • Młodzi gdańszczanie: "Nigdy więcej wojny!". Pokojowa manifestacja na Placu Solidarności

Młodzi gdańszczanie: "Nigdy więcej wojny!". Pokojowa manifestacja na Placu Solidarności

Około 150 młodych osób, uczniów gdańskich szkół średnich, z flagami Ukrainy, Polski i Unii Europejskiej w rękach wzięło udział w czwartkowym proteście wobec trwającej wojny na Ukrainie. Były przemowy, antywojenne hasła, a nawet nauka okolicznościowej piosenki pacyfistycznej.
( Publikacja: 03.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Młodzi mieszkańcy Gdańska także postanowili wyrazić publicznie swój sprzeciw wobec agresji Rosji na Ukrainie
Młodzi mieszkańcy Gdańska także postanowili wyrazić publicznie swój sprzeciw wobec agresji Rosji na Ukrainie
Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

- Jestem przedstawicielką Młodzieżowego Strajku Klimatycznego w Trójmieście. Inicjatywa czwartkowego protestu wyszła od ogólnoświatowej organizacji, której jesteśmy częścią. Bardzo szybko podłączyły się do tego pomysłu różne organizacje młodzieżowe działające w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Była to więc inicjatywa młodych ludzi. Ten protest odbywał się dziś w różnych miastach Polski i Europy, punktualnie od godz. 12. Chcieliśmy okazać solidarność z Ukrainą - podkreślała Janina Repeka, która jest z pochodzenia Białorusinką, ale od wielu lat mieszka w Polsce. - Jako Białorusince jest mi bardzo przykro. Nie pochwalamy, wręcz potępiamy to, co się dzieje. W organizowanych akcjach solidarnościowych uczestniczy wiele osób z Białorusi, które jednoznacznie mówią "nie" temu, co się dzieje na Ukrainie - dodała.

Podczas czwartkowego wydarzenia skandowano antywojenne hasła, m.in. "Nie dla wojny, tak dla ludzi", organizatorzy uczyli obecnych słów okolicznościowej piosenki pokojowej, słuchano muzyki (m.in. "Zombie" zespołu Cranberries), nie brakowało odważnych wystąpień.

W ich trakcie wzywano m.in. do międzynarodowej, politycznej mobilizacji.

- Kupując od Rosji węgiel, ropę naftową - cały system, który zbudowaliśmy wokół tego, przekazywanie pieniędzy, to wszystko podbudowało pewność Rosji, że mogą sobie najechać kraj obok. Oni mówili już kilka tygodni wcześniej, że są przygotowani na wszelkie sankcje. Oni wiedzą, co się stanie, wiedzą też, jak działa dzisiaj rynek, gospodarka i polityka światowa. Dlatego musimy powiedzieć dzisiaj "Stop!" - tak dalej być nie może. Nie możemy po prostu zakładać, że być może ktoś, gdzieś, kiedyś podejmie decyzję o tym, żeby np. zmienić źródło naszej energetyki - zwracała uwagę Janina Repeka. - Ważne jest więc, żebyśmy wzywali rządy narodowe do tego, aby wprowadzić ważne zmiany systemowe, a także przedefiniować pojęcie granic i pomocy międzynarodowej.

 

W trakcie manifestacji głos zabrał Jakub Hamanowicz, radny Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska.

- Żyjemy w czasie, który nie jest dla nas bezpieczny, ale co ważniejsze - nie jest bezpieczny dla naszych sąsiadów. Wielu z nas się boi. Wielu z nas nie wie, co wydarzy się jutro. Ale naszym obowiązkiem i odpowiedzialnością, jaką musimy wziąć na nasze barki, jest to, aby zadbać o siebie nawzajem. Aby wspierać osoby wykluczone, osoby atakowane i osoby dyskryminowane - podkreślał Jakub Hamanowicz. - Mamy w Polsce wolność. Ale najważniejsze jest teraz to, że musimy zbudować nową wolność - dla Ukrainy, by mogła wejść do Unii Europejskiej i budować otwartą Unię. Działajcie na rzecz Ukrainy - w samorządach szkolnych, wśród swoich znajomych. Bądźmy solidarni.

 

 

Apel koleżanki Białorusinki odczytał z kolei kilkunastoletni Piotr.

- Mamy dużo znajomych zza granicy. Pewnie, jak wy wszyscy tutaj obecni. Jedna z naszych koleżanek poprosiła o odczytanie dziś, w tym miejscu, apelu, który napisała. Oto jego treść: "Obecnie mieszkam w Rydze i ubiegam się o azyl polityczny. Udałam się na protest w obronie Ukrainy. Zobaczyłam tam kobietę z plakatem, na którym było napisane: Putin + Rosjanie + Białorusini = mordercy. Podeszłam do niej i zapytałam, co to znaczy? Na co pani zaczęła na mnie krzyczeć, twierdząc, że wszyscy Białorusini są tacy sami, że popierają Łukaszenkę i są winni wojny na Ukrainie. Chciałam jej opowiedzieć o prawdziwej sytuacji na Białorusi, ale nie chciała słuchać. Dotknęło mnie to bardzo, tym bardziej, że w wielu krajach Białorusini są oskarżani. Wydaje mi się, że wszyscy zapomnieli, że Białorusini żyją w reżimie dyktatorskim. Nadal jesteśmy pod prawdziwymi represjami, trwa u nas wojna domowa. Wszyscy świadomi Białorusini sprzeciwiają się wojnie na Ukrainie".