To kluczowy moment sezonu. Do końca rozgrywek zostały zaledwie dwa mecze. Lechia, z dorobkiem 38 punktów, znajduje się tuż nad strefą spadkową - za plecami ma właśnie Widzew, z 2-punktową stratą. Ewentualne zwycięstwo Łodzian sprawi, że to gdańska drużyna znajdzie się w strefie spadkowej. By tego uniknąć Lechia musi co najmniej zremisować.
Wierzę, że wrócimy do naszych podstaw i że odwrócimy wyniki na naszą korzyść - powiedział na przedmeczowej konferencji trener Lechii John Carver. - Z większością zawodników znamy się bardzo długo, mamy doświadczenia z przeszłości, gdzie też było nam bardzo trudno i oni w tych trudnych momentach potrafili wziąć na siebie odpowiedzialność oraz wyciągnąć nas w zeszłym sezonie z tarapatów. To daje mi wiarę.
Po meczu w Łodzi, Lechii do końca sezonu pozostaną dwa mecze:
- Lechia - Legia Warszawa w niedzielę, 17 maja, godz. 17.30 (Polsat Plus Arena Gdańsk)
- BrukBet Termalica Nieciecza - Lechia w sobotę, 23 maja, godz. 17.30
Czego można się spodziewać po Lechii w starciu z Widzewem?
Jeszcze całkiem niedawno znakiem rozpoznawczym Lechii był efektownie ofensywny - a przy tym skuteczny - styl gry. Jednak od kilku tygodni Gdańszczanie są w wyraźnym “dołku”. Lechia w czterech ostatnich meczach zdobyła zaledwie 1 punkt i nie strzeliła żadnej bramki z akcji (jedynie dwa gole z karnego). Co gorsza, wygląda na to, że rywale nauczyli się grać przeciwko drużynie z Gdańska. Polega to na oddaniu piłki Lechii, skupieniu się na obronie i nękaniu Gdańszczan kontratakami. Tak było m.in. w ostatnim, przegranym, meczu w Radomiu, gdzie posiadanie piłki przez gospodarzy wyniosło zaledwie… 33 proc.
Lechia nad przepaścią po porażce w Radomiu 3:1
Dodatkowym problemem jest zdecydowanie gorsza dyspozycja czołowego napastnika Lechii, Tomáša Bobčka, który nawet jeśli ma dogodne sytuacje strzeleckie - to je marnuje. W Łodzi przydałoby się przełamanie. Tomáš Bobček z 17 golami jest liderem klasyfikacji, z dużymi widokami na tytuł króla strzelców Ekstraklasy - żeby to osiągnąć, musi zacząć znowu strzelać z akcji.
Tak było w Gdańsku jesienią: Lechia - Widzew 2:1. Tomáš Bobček nie do zatrzymania
Widzew, mimo spektakularnych wydatków na zimowe zakupy nowych zawodników, też zawodzi - szczególnie w grze ofensywnej. W Łodzi jednak liczą na to, że dzisiejszy mecz da im przełamanie, tym bardziej, że Lechia znana jest ze słabej gry w obronie. Gospodarzy będzie wspierać z trybun 18 tysięcy kibiców.