Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

26 tysięcy kibiców na Stadion Energa Gdańsk i szczęśliwa wygrana z Lechem Poznań!

Lechia Gdańsk po dramatycznym meczu pokonała w niedzielę na swoim boisku Lecha Poznań 2:1. Gdyby jednak nie rewelacyjnie dysponowany bramkarz gospodarzy - Vanja Milinković-Savić - spotkanie mogło się zakończyć porażką. Na stadionie w Letnicy było wszystko: piękna słoneczna pogoda, sportowe emocje, dobra i szybka gra piłkarzy, a do tego… rekord frekwencji: 26 054 kibiców.

26 tysięcy kibiców na Stadion Energa Gdańsk i szczęśliwa wygrana z Lechem Poznań!
A
A
data publikacji: 18 września 2016 r.

Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Nie tak miał wyglądać ten mecz od początku. Gra była szybka, piłkarze obu drużyn walczyli nie odstawiając nogi, ale to poznaniacy grali bardziej zdecydowanie, agresywniej - co miało potwierdzenie w statystyce fauli. Przewagę ukoronowali bramką.

W 35 minucie Maciej Makuszewski (były zawodnik Lechii, który w niedzielę w Gdańsku rozegrał świetne zawody) pociągnął prawą stroną i dośrodkował w pole karne. Było tam dwóch obrońców Lechii i napastnik Lecha, Marcin Robak. Piłka była mocno bita, Robak wbiegł między obrońców i uderzył głową - wystarczająco dobrze, by golkiper gdańszczan Vanja Milinkowić-Savić nie dał rady obronić. Zrobiło się 0:1 dla Lecha.

Smutek gdańskich kibiców nie trwał jednak długo: w 38 min. Lechia zdobyła wyrównanie. Milos Krasić wykonywał rzut rożny z prawej strony - wrzucił prosto na głowę Marco Paixao, który wyskoczył najwyżej, będąc 5 metrów przed bramką poznaniaków. Uderzenie poszło w bramkarza Jasmina Buricia, który instynktownie odbił rękami piłkę przed siebie - pechowo, bo Paixao znowu ją przejął i uderzeniem z lewej nogi umieścił w siatce poznaniaków. 1:1 i trybuny szalały z radości. Do przerwy gra była wyrównana.

Druga połowa zapowiadała się ekscytująco. Gdańscy kibice mieli prawo do nadziei, że po przerwie Lechia wrzuci drugi bieg i po prostu zdominuje gości. Nic bardziej błędnego. Przewaga poznaniaków w drugiej połowie była jeszcze większa.

W 57 minucie Robak dostał dośrodkowanie z prawej strony - wyskoczył wyżej niż Wojtkowiak i z bliska uderzył głową przy prawym słupku gdańskiej bramki. Powinno być prowadzenie dla Lecha, ale Vanja - bramkarz biało-zielonych - fenomenalnie wybił piłkę.

W 69 min. bardzo zakotłowało się pod bramką gdańszczan. Robak dostał piłkę na jedenastym metrze - uderzył płasko, ale blisko środka bramki. Milinković-Savić zademonstrował świetny refleks i wysoką sprawność: rzucił się na murawę i odbił piłkę przed siebie. Ta jednak wróciła do napastnika Lecha. Robak uderzył ponownie, w ekwilibrystyczny sposób, z pozycji półleżącej. Bardzo dobry strzał, który szedł pod poprzeczkę i powinien przynieść gościom bramkę. Wszystko rozgrywało się na przestrzeni najwyżej 2 sekund - i to wystarczyło bramkarzowi gdańszczan, by podnieść się z ziemi, wyskoczyć w górę i sięgnąć piłkę końcami palców - tak, że trafiła w poprzeczkę, wyszła w pole i została wybita przez obronę Lechii.

Było pięć, może sześć, groźnych sytuacji, w których piłkarze z Poznania powinni zdobyć gola, ale przegrywali z rewelacyjnie spisującym się Vanją.

W 71 min. Szymon Pawłowski wszedł w pole karne Lechii i bardzo dobrze uderzył prawą nogą. Podkręcona piłka szła przy prawym słupku, na pewno wpadła by do siatki. Milinković-Savić wyciągnął się jak struna i… obronił.

Bez wątpienia to Lech zasłużył na zwycięstwo, ale stara piłkarska prawda mówi, że nie wykorzystane sytuacje mszczą się.

W 87 min. Sławomir Peszko, który zastąpił na boisku Kuświka pognał za piłką jak strzała do lewego narożnika boiska na połowie Lecha. Przyjął, cofnął się trochę i zagrał płasko w pole karne - prosto do kolegi z drużyny, Michała Chrapka. Ten uderzył z prawego woleja, piłka otarła się jeszcze o nogę pechowo interweniującego obrońcy Lecha - Macieja Wilusza - i wpadła do bramki poznaniaków przy prawy słupku.

Stadion Energa Gdańsk eksplodował radością kibiców. Mecz przedłużony został do 93 minuty, ale Lechia nie dała już sobie wyrwać zwycięstwa.

Po meczu przed kamerą Canal+ wystąpił Maciej Makuszewski. Nie krył rozczarowania wynikiem, tym bardziej, że robił wszystko, by Lech wygrał i sam należał do najlepszych zawodników spotkania..

- Chciałem się dobrze pokazać przed gdańską publicznością - powiedział Makuszewski, podkreślając w ten sposób, że miło wspomina czasy swojej gry w Gdańsku. - Niewykluczone, że tu jeszcze wrócę.

Lechia po tym zwycięstwie z 19 punktami znajduje się w ścisłym czubie tabeli Lotto Ekstraklasy.

SKŁADY DRUŻYN:

Lechia: 32 Milinković-Savić - 23 Wojtkowiak, 30 Nunes, 22 Maloca, 3 Wawrzyniak - 28 F.Paixao, 6 Sławczew, 7 Krasić (od 75 min. 20 Chrapek), 27 Wolski (od 81. min 17 Haraslin) - 11 Kuświk (od 63 min. 21 Peszko), 19 M.Paixao

Lech: 1 Burić - 4 Kędziora, 26 Wilusz, 3 Nielsen, 5 Kadar - 6 Trałka, 55 Tetteh - 17 Makuszewski (od 75. min. 20 Formella), 14 Gajos (od 62 min. 86 Majewski), 8 Pawłowski (od 71 min. 10 Jevtić) - 11 Robak



Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora