PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
.
Lechia wygrywa na wyjeździe z Legią Warszawa. Przez jeden dzień była liderem ekstraklasy
Lechia wygrywa na wyjeździe z Legią Warszawa. Przez jeden dzień była liderem ekstraklasy
Dwa gole obrońców, złamany nos Michała Nalepy, determinacja i zaangażowanie, udane interwencje bramkarza. Dobry mecz Lechii Gdańsk w Warszawie w sobotę, 28 września, zakończony zwycięstwem nad Legią 2:1. Biało-zieloni wygrali i zostali liderem PKO Ekstraklasy. - Mimo niekorzystnych momentów pokazaliśmy charakter, pokazaliśmy drużynę - podsumował trener Piotr Stokowiec.
Zdobywcami goli dla Lechii byli środkowi obrońcy: Michał Nalepa (na pierwszym planie) i Błażej Augustyn (w tle)
Zdobywcami goli dla Lechii byli środkowi obrońcy: Michał Nalepa (na pierwszym planie) i Błażej Augustyn (w tle)
fot. www.lechia.pl

 

W hicie kolejki zmierzyły się druga i trzecia drużyna poprzedniego sezonu.

W pierwszych minutach ci trzeci, czyli gdańszczanie, mieli lekką przewagę, dwukrotnie dośrodkowywali w pole karne, ale to gospodarze oddali pierwszy strzał. W 9. minucie Dominik Nagy uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Dusana Kuciaka, który dwa dni wcześniej podpisał nowy kontrakt z Lechią, który będzie obowiązywał do 30 czerwca 2022 roku..

Niebezpiecznie pod gdańską bramką było w 11. minucie. Karol Fila odebrał piłkę szarżującemu Luquinhasowi, podał w pole karne do kolegów ze środka obrony, ale Michał Nalepa piłkę przepuścił a Błażej Augustyn musiał interweniować wślizgiem, by nie dopuścić do strzału nacierającego Jarosława Niezgody. Rzut rożny dla Legii. Walerian Gvilia wgrał miękko na piąty metr, Mateusz Wieteska uprzedził defensorów Lechii i głową wpakował piłkę do siatki tuż przy słupku. 0:1

- Szkoda tej bramki, kontrolowaliśmy sytuację na boisku, ale popełniliśmy błąd - przyznał w przerwie spotkania Nalepa w rozmowie z reporterem Canal+Sport.

Obrońca Lechii mógł unieść ręce w geście triumfu w 37. minucie. Wówczas Lukas Haraslin wyrzucił piłkę z autu aż w środek pola karnego. Obrońcy Legii trochę się zagapili, co wykorzystał właśnie Nalepa, strzelając lekko, ale celnie z woleja. Radosław Majecki praktycznie nie interweniował. 1:1

Oba zespoły w pierwszej połowie miały jeszcze po jednej świetnej akcji.

Biało-zieloni - niczym reprezentacja Hiszpanii za najlepszych lat - wyszli spod własnej bramki kilkunastoma dokładnymi podaniami. Przed polem karnym Legii piłkę wgrał Fila, wyskoczył Maciej Gajos, uderzył głową wprost w bramkarza.

W rewanżu legioniści byli bliscy ponownego wyjścia na prowadzenie, ale Kuciak odważnym wyjściem uprzedził Nagy'a.

W 52. minucie Lechia prowadziła 2:1. Fila dośrodkowywał z prawej strony, piłkę przedłużył głową Artur Sobiech, Augustyn także głową pokonał bramkarza gospodarzy.

Chwilę później Nalepa pod własną bramką został uderzony nogą w twarz przez Jose Kante. Sędzia Szymon Marciniak ukarał Gwinejczyka żółtą kartką, obrońca Lechii po zatamowaniu krwotoku z nosa powrócił na boisko.

W 60. minucie gdańszczan przed utratą gola uratowała poprzeczka: Wieteska głową po rzucie rożnym.

Trener Piotr Stokowiec zdecydował się jednak ściągnąć z boiska poturbowanego Nalepę, którego zmienił Tomasz Makowski. Okazało się, że Nalepa ma złamany nos. Na środek obrony przesunięty został Jarosław Kubicki.

W 70. minucie Kante huknął z dystansu, Kuciak z trudem wybronił. Sześć minut później Augustyn po rzucie rożnym strzelił wprost w Majeckiego.

Wicemistrzowie Polski do końca próbowali wyrównać, ale gdańszczanie dobrze się bronili, udanie interweniował Kuciak (m.in. po strzale Kante z ostrego kąta), mieli też trochę szczęścia, gdy Igor Lewczuk w 93. minucie spudłował głową z pięciu metrów.

- Mimo niekorzystnych momentów pokazaliśmy charakter, pokazaliśmy drużynę - podsumował trener Piotr Stokowiec na antenie Canal+Sport kilka minut po spotkaniu. - Jestem zadowolony, że zachowaliśmy spokój. Graliśmy swoje. Na minus stracona bramka ze stałego fragmentu gry, to się nam wcześniej nie zdarzało oraz kontuzja Michała Nalepy.


Dobry mecz w Warszawie, świetny wynik Lechii. Chłopcy trenera Stokowca po zwycięstwie nad Legią wskoczyli na pierwsze miejsce PKO Ekstraklasy (19 punktów). Byli tam przez jeden dzień, bowiem w niedzielę, 29 września, Pogoń Szczecin (21 punktów) pokonała na wyjeździe Jagiellonię Białystok (16 punktów) 3:2 i wróciła na czoło tabeli. 

W sobotę, 5 października, w kolejnym spotkaniu ekstraklasy biało-zieloni na Stadionie Energa Gdańsk podejmą Zagłębie Lubin.


Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 1:2 (1:1)

Bramki:

  • 1:0 Mateusz Wieteska (12.)
  • 1:1 Michał Nalepa (37.)
  • 1:2 Błażej Augustyn (52.)

Żółte kartki: Michał Karbownik (24.), Jose Kante (55.), Luquinhas (73.) - Lukas Haraslin (45.), Filip Mladenović (71.)

Legia: Radosław Majecki – Paweł Stolarski, Artur Jędrzejczyk (K), Mateusz Wieteska, Michał Karbownik (55. Dominik Nagy (46. Igor Lewczuk), Andre Martins, Domagoj Antolić, Walerian Gwilia, Luquinhas – Jarosław Niezgoda (46. Jose Kante)

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila, Michał Nalepa (60. Tomasz Makowski), Błażej Augustyn, Filip Mladenović – Daniel Łukasik (K), Jarosław Kubicki, Maciej Gajos – Lukas Haraslin (72. Sławomir Peszko), Artur Sobiech, Zarko Udovicić (83. Flavio Paixao)

 

oprac. WGwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl