Jadą po złoto
Wkrótce zobaczymy (w Polsacie), jak na parkietach w Bułgarii, a później zapewne we Włoszech, tłuką rywali w drodze po mistrzostwo Europy. Polscy siatkarze są obecnie najmocniejsi na świecie i jadą na mistrzostwa w roli faworyta, bronić tytułu zdobytego trzy lata temu. Oczekiwania są ogromne.
Wcześniej zobaczymy ich jednak w Ergo Arenie. Grają tu w sobotę, 5 września, o godz. 20.30 mecz towarzyski z Finlandią, który jest rodzajem testu/sprawdzianu/rozgrzewki przed właściwym turniejem. Jak usłyszeliśmy w piątek - w czasie treningu otwartego dla mediów - mecz będzie zapewne zakontraktowany na cztery sety. Może się więc skończyć wynikiem 2:2 w setach, bądź 3:1, choć większość kibiców zapewne ma nadzieję na 4:0 dla Polski. Ergo Arena jest wyprzedana.
- Mecz zagramy na poważnie - zapowiedział kapitan Aleksander Śliwka. - Czeka nas trudne spotkanie. Zagramy na sto procent. Mamy wobec siebie duże wymagania. Jesteśmy już blisko optymalnej formy, choć będzie ona rosła wraz z mistrzostwami.
Jak Śliwka ocenia szanse na złoto w ME? - Mamy świadomość, jak jesteśmy mocni, wiemy na co nas stać. Wiemy, jaką mamy głębię składu. Natomiast mamy też szacunek dla naszych przeciwników. Wiemy, że to będzie ciężki i długi turniej. Chcemy dobrze go rozpocząć i potem krok po kroku przesuwać się ku finałowej czwórce - powiedział kapitan reprezentacji.
Zasugerowałem trenerowi Nikoli Grbićowi, że Polska nie ma właściwie z kim przegrać. Aż prychnął! - Kto tak mówi, nie zna się chyba na sporcie - powiedział.
Grbić przypomniał mi zespół piłkarski Leicester, który niespodziewanie zdobył mistrzostwo Premier League w 2016 roku. Po drodze pokonywał wielkie kluby, stuprocentowych faworytów. Takie niespodzianki w sporcie zdarzają się częściej.
Grbić dodał: - Oczekiwania wobec nas są rozkręcone na maksa. Wszyscy mówią, że jesteśmy najlepsi na świecie i musimy wygrać. Prawda? Ale sport tak nie funkcjonuje. Nagle dwa punkty na koniec seta robią różnicę. Nagle przeciwnik ma dwa asy serwisowe. My mamy jakość, mamy doświadczenie. Ale nie jesteśmy jedyni. Jest dużo zespołów, które też mają utalentowanych zawodników, trenerów i sztaby. Wiedzą, jak grać. Kto rozumie sport, doskonale wie o czym mówię.
Kto będzie najtrudniejszym przeciwnikiem biało-czerwonych w drodze po mistrzostwo? Aleksander Śliwka: - Włosi, Francuzi, Słowenia to drużyny z topu. Ale są inne, które aspirują do walki o medale: Bułgaria, Ukraina, Czesi, a także Belgia, Niemcy i Turcja.
Za rok mistrzostwa świata
Na piątkowym treningu w Ergo Arenie pojawili się prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz jej zastępca Piotr Borawski. Prezydent miasta życzyła siatkarzom powodzenia na nadchodzącym turnieju w imieniu mieszkańców Gdańska i wszystkich kibiców.
Wiceprezydent Borawski przypomniał, że za rok - czyli 9 bądź 10 września 2027 roku - w Gdańsku odbędzie się mecz otwarcia mistrzostw świata. Wiemy, że zagra w nim Polska.
- Pokazanie Gdańska poprzez siatkówkę, która w naszym kraju jest sportem narodowym i odnosi niesamowite sukcesy, jest dla miasta bardzo ważne. Czekamy na 2027 rok i już dziś wielu kibiców odlicza dni – mówił Piotr Borawski.
Nikola Grbić powiedział, bez fałszywej kurtuazji, że Gdańsk podoba mu się jako miasto i miejsce do gry.
– Gdańsk jest jednym z tych miast, do których wracamy bardzo chętnie. Mamy tutaj piękne wspomnienia i czujemy się jak w domu – podkreślił Nikola Grbić.