Co chce zrobić inwestor?
Teren leży w Śródmieściu, przy ul. 3 Maja, na wzniesieniu - tuż nad terenem dworca kolejowego Gdańsk Główny.
Właścicielem tej nieruchomości jest firma PB Górski, która planuje wyburzyć budynek dworca PKS i w tym miejscu postawić kompleks handlowo-usługowy z biurowcami i hotelem. Dworzec autobusowy ma tutaj nadal funkcjonować, ale w zupełnie innej formie: podziemny, w razie potrzeby z opcją wykorzystania jako miejsce schronienia - zgodnie z wymogami ochrony ludności cywilnej.
Przestrzeń między obiektami ma wypełnić skwer, który będzie miał charakter rekreacyjny i wyeksponuje walory górującego nad tym miejscem wzgórza Grodzisko.
- Chcemy zainstalować napis “Dworzec PKS”, będzie to symboliczny “świadek historii” - mówi architekt Jacek Droszcz z gdyńskiej pracowni Kwadrat, która przygotowała nową koncepcję i projekt tego miejsca.
SOAP: uratować obiekt
Plany inwestora stanęły pod znakiem zapytania za sprawą działań społecznego Stowarzyszenia Ochrony Architektury Powojennej (SOAP) w Bydgoszczy. W grudniu ub. roku organizacja ta złożyła wniosek do pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisanie budynku gdańskiego dworca PKS do rejestru zabytków. Jeśli tak by się stało, inwestor nie mógłby zrealizować na tym terenie swoich zamiarów.
Zdaniem wnioskodawców, chodzi o wartościowy przykład powojennej architektury - modernizmu lat PRL.
Aktywiści SOAP zdołali już ocalić tego typu budynek. W styczniu 2021 roku do rejestru zabytków wpisana została stacja kolejowa w Grudziądzu, w woj. kujawsko-pomorskim, którą wybudowano w latach 1960-1962.
Gdzie i kiedy zaczął się Gdańsk?
O co tyle hałasu?
Projekt gdańskiego dworca PKS został przygotowany w latach 1968-1969, przez zespół architektów pod kierownictwem inż. arch. Bernarda Cofty - autora projektu dworca kolejowego w Grudziądzu.
Choć plany były gotowe jeszcze za Gomułki, to gdańską inwestycję zrealizowano w 1973 roku, już za czasów Gierka. Dworzec PKS był jak na tamte lata nowoczesny, z dynamiczną bryłą i przeszkloną fasadą. W przyszłości miało z niego korzystać nawet 27 tys. pasażerów dziennie.
Dariusz Chmielewski po 8 latach ponownie wojewódzkim konserwatorem zabytków
Sprawa PKS może jeszcze potrwać
Odmowa wpisania obiektu do rejestru zabytków przez konserwatora wojewódzkiego nie ma charakteru ostatecznego. Jest to decyzja administracyjna, od której SOAP może się odwołać za pośrednictwem wojewódzkiego konserwatora zabytków do organu wyższej instancji, którym jest Generalny Konserwator Zabytków. Odwołanie trzeba złożyć w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji stronie. Sprawą zajmuje się wtedy ponownie wojewódzki konserwator zabytków i zależnie od argumentów możliwe są dwa scenariusze: ponowna odmowa lub wpisanie do rejestru zabytków. To też nie kończy tej procedury, bo głos - jako instancja nadrzędna - ma jeszcze Generalny Konserwator Zabytków.
Jeśli któraś z dwóch stron nie będzie zadowolona z decyzji Generalnego Konserwatora Zabytków, przysługuje jej skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd może uwzględnić skargę, o ile stwierdzi naruszenie przepisów ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. W razie nieuwzględnienia skargi zostaje ona oddalona przez sąd. Środkiem odwoławczym od wyroku niesatysfakcjonującego stronę jest wówczas skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.