• Start
  • Wiadomości
  • Pani leśnik Katarzyna Mruk o Wyspie Sobieszewskiej wie wszystko

Poznaj Katarzynę Mruk. O Wyspie Sobieszewskiej wie wszystko, od 10 lat jest tu leśniczką

Skąd pomysł, by samotnie, w błocie, wśród komarów i kleszczy spędzać życie w lesie? “To była miłość” - odpowiada Katarzyna Mruk ze śmiechem. W wywiadzie, który ukazał się w najnowszym numerze bezpłatnej gazetki “Halo, tu Wyspa”, leśniczka Leśnictwa Sobieszewo opowiada o swojej pracy i pasji, florze i faunie oraz tajemnicach Wyspy Sobieszewskiej.
( Publikacja: 09.07.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Katarzyna wnuk jest od 10 lat leśniczyną Leśnictwa Sobieszewo: - Lubię obserwować przyrodę, choćby przesuwanie się mrowisk. Po kilku latach pracy jesteśmy w stanie zaobserwować zmiany w lesie
Katarzyna Mruk od 10 lat jest leśniczką Leśnictwa Sobieszewo: - Lubię obserwować przyrodę, choćby przesuwanie się mrowisk. Po kilku latach pracy jesteśmy w stanie zaobserwować zmiany w lesie
Fot. Bartosz Bańka

O Wyspie Sobieszewskiej opowiadają jej mieszkańcy. W książce "Wyspa wspomnień"

Jestem z Wyspy - mówi o sobie Katarzyna Mruk

Sobieszewska leśniczka pochodzi z Biłgoraja (województwa lubelskie). Jej rodzina nie miała żadnych “leśnych” tradycji, a w domu zachęcano ją raczej do studiowania ekonomii, bo była dobra z matematyki, tak jak jej siostry. Na pytanie skąd więc decyzja, by pracować w lesie, odpowiada ze śmiechem: - Tak szczerze, to była miłość.

Ale nie tyko miłość do chłopaka z technikum leśnego zadecydowała, że chciała studiować leśnictwo w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.  

- Od najmłodszych lat kochałam lasy - przyznaje w wywiadzie Katarzyna Mruk. - Przebywanie w lesie sprawiało mi radość, uspokajało. Lubię obserwować przyrodę - to, jak się zmienia, jakie w niej zachodzą procesy biologiczne i ekologiczne, jak wygląda kawałek drewna i co można z nim zrobić. Korzystam z lasu, zbierając grzyby (na Wyspie Sobieszewskiej jest ich jednak mało), jagody, drewno na opał. Tworzę też naturalne elementy dekoracyjne ze znalezionych w lesie darów - szyszek, patyków, kamieni, ptasich piór…

Zanim Katarzyna trafiła na Wyspę Sobieszewską pracowała osiem lat w Nadleśnictwie Choczewo, potem w Leśnictwie Sopot. Na Wyspie Sobieszewskiej, na której mieszka od 10 lat - jest samodzielną leśniczką i odpowiada za 1000 hektarów tutejszego. Mówi, że to jej spełnienie marzeń.

- Poszłam do lasu, stanęłam na górce, z której widać było i plażę, i morze - wspomina, jak zareagowała na propozycję pracy na wyspie. - I wtedy sobie pomyślałam: ilu jest leśniczych w Polsce, którzy mają takie warunki? Możliwość pracy w lesie z dostępem do plaży? Niewielu! I tak, ucieszona tym wyróżnieniem, zostałam. Mój szef twierdził, że znudzi mi po kilku latach. Minęło 10 i zdecydowanie nic mi się nie znudziło.

Katarzyna Wnuk: - Z lasu korzystajmy wszyscy! Dbajmy o niego, nie zaśmiecajmy, pilnujmy piesków i relaksujmy się
Katarzyna Mruk: - Z lasu korzystajmy wszyscy! Dbajmy o niego, nie zaśmiecajmy, pilnujmy piesków i relaksujmy się
Fot. Bartosz Bańka

O drzewach, zwierzętach i tajemnicach Wyspy

FRAGMENT WYWIADU Z NUMERU 2/ 2022 GAZETKI “Halo, tu Wyspa”. Z Katarzyną Mruk rozmawiała Marta Bańka

Marta Bańka: - Jak wygląda tryb życia leśnika/leśniczyny? Jakie są codzienne obowiązki?

Karzyna Mruk: - Spróbuję uśrednić, ale każda pora roku, to inna specyfika pracy. W zimie jest inaczej i latem jest inaczej. Codziennie pracę zaczynamy o 7.00. Dlatego w zimie, gdy jeszcze jest ciemno, zaczynam od dokumentacji prac wykonywanych w lecie. Zlecamy prace zewnętrznym firmom, spisujemy informacje z przeglądu drzewostanu, który może powodować zagrożenia czy z przeglądu ptaków, ich gniazd i dziupli. Odpowiednio zaznaczamy drzewa, na których znaleźliśmy gniazda – białą literą „E” lub biało-czerwoną opaską. Jednak większość ptaków na Wyspie to przeloty, czyli takie, które odpoczywają tu w trakcie swoich podróży do miejsca docelowego. 

Wyznaczamy także drzewa do wycinki. Jest to zawsze bardzo przemyślany proces. Określa nam to szczegółowo operat leśny, który jest najważniejszym dokumentem, swoistą biblią danego leśnictwa. 

W operacie leśnym znajduje się plan urządzenia lasu, jest w nim opisany każdy kawałek lasu pod względem rodzaju i składu gatunkowego drzewostanu i jego wieku, gleby, roślin, określona jest także średnia wysokość, zagęszczenie, średnica drzew oraz wskazówki gospodarcze, co w danym 10-leciu (operat sporządza się raz na dekadę) należy zrobić (…) Gdzie trzeba coś przyciąć, gdzie należy coś odnowić, gdzie dosiać, gdzie poprawić. Całoroczny cykl życia przyrody jest trzonem tej pracy. 

W lutym czyścimy budki lęgowe, czekamy na ptaki, które założą gniazda. Wiosną rozglądamy się za młodymi bielikami, bo mamy tu ich gniazda. Patrzę, czy latają w parach, czy sama samica lub samiec, co może znaczyć, że gdzieś jest gniazdo. Później czekamy na to, by rodziny latały w trójkę lub czwórkę. Każde siedlisko ma inne, charakterystyczne rośliny. Siedliska borowe to krzewinki, mchy, borówka, jagody, grzyby. Bardzo mało tu grzybów, choć zdarzają się. 

Wiosną przygotowujemy infrastrukturę turystyczną, odświeżamy ją, robimy przeglądy pod względem zagrożenia drzewostanów. 

W lecie czuwamy, bo od marca obowiązuje zagrożenie przeciwpożarowe. Wszystkie prace gospodarcze w okresie wakacyjnym są wyciszane, jeśli trzeba pracować, to od samego rana, do maksymalnie godziny 10.00. 

Jak można scharakteryzować drzewostan na Wyspie Sobieszewskiej? 

- Drzewostan na Wyspie jest bardzo zróżnicowany. Od młodych fragmentów lasu, po stare 150-180-letnie drzewostany. Trudno określić dokładne miejsce, gdzie można spotkać te najstarsze drzewa. Tak naprawdę można je spotkać w każdym miejscu na Wyspie Sobieszewskiej. Na mapie dostępnej w leśnictwie możemy obrazowo sprawdzić, gdzie znajdują się te najstarsze drzewa. Im ciemniejszy kolor, tym starszy drzewostan w danej lokalizacji. 99% drzewostanu to sosna, mamy też przy rezerwacie Ptasi Raj trochę olchy.

Ponieważ rosną na bardzo ubogich siedliskach wydmowych, najczęściej boru świeżego, sobieszewskie drzewostany, nawet mimo osiągnięcia wieku np. 100 lat, nie oszałamiają swoją wielkością. Mamy na Wyspie bardzo ładne, wysokie drzewa sięgające ok. 22 metrów, ale mamy też drzewa w tym samym wieku, które osiągają tylko 10-12 metrów. Średnia wysokość drzew na Wyspie to ok 15-18 m, a grubość ok. 20-30 cm. To nie są spektakularne okazy. Np. sosna, która ma 150 lat nie osiąga na Wyspie pomnikowych rozmiarów. 

Lubię las na Wyspie Sobieszewskiej, szczególnie jego poskręcane fragmenty. Dzieje się tak ze względu na bardzo ubogie siedliska. Mówię na nie „hobbitowe lasy” (śmiech). Sosna ma palowy system korzeniowy, który dość głęboko penetruje ziemię w poszukiwaniu wody. Na Wyspie Sobieszewskiej wody gruntowe znajdują się na głębokości około metra. Przez ten metr młode drzewko musi się przebić. 

Duże znaczenie w wyglądzie drzewa ma też pochodzenie nasion. W dawnych latach odnawiano drzewostany z nasion, jakie były dostępne. Teraz, gdy wiemy więcej na temat nasiennictwa i rejonów nasiennych, tego, jak najlepiej rośnie drzewo, korzystamy z nasion z danego rejonu.

Czy ma Pani ulubione miejsca w sobieszewskim lesie?

- Cały „mój” las na Wyspie Sobieszewskiej jest moim ulubionym. To teren mojej pracy, teren mojego wypoczynku, teren mojej rozrywki. Korzystam z roweru i jeżdżę nimi po lesie, chodzę na spacery.

Mój partner kończył tą samą uczelnię, też pracuje w lasach, ale jest pracownikiem biurowym i zabieram go w weekendy „do pracy” (śmiech). Najbardziej lubię miejsca, gdzie 10 lat temu posadziłam uprawę i obserwuję jej wzrost. 

Gdy w roku nasiennym sosna ładnie się obsiała i rośnie dalej. Lubię te miejsca, gdzie widać efekty mojej pracy, pozytywne zmiany w lesie. Las mi się nie nudzi. Uczestniczę w jego życiu: wzroście i umieraniu. 

Drzewa w pewnym wieku zaczynają zamierać. Taki jest normalny cykl życia w przyrodzie. 

Pracuję od 10 lat sama. Trzeba mieć przy tym dużo samodyscypliny. Muszę w każdy zakamarek lasu zajrzeć. Sprawia mi to dużo przyjemności i satysfakcji, szczególnie kiedy widać, że ten las rośnie, żyje, że co roku są szyszki, nasiona, że co roku kwitnie sosna.

Czy mamy tu dużo zwierząt? Ostatnio widziane były łosie. Czy należy ich się bać? Czy występują tu lisy, zające, dziki…?

- Na Wyspie Sobieszewskiej występują przede wszystkim dziki i sarny (leśne i polne). Są również kuny, lisy, norki amerykańskie, borsuki, bobry. Pierwsze obserwacje łosia na Wyspie Sobieszewskiej zdarzyły się jakieś 5-6 lat temu. Łosie przebywały na Żuławach, a pierwsze w okolicy pojawiły się w trzcinowiskach koło Kiezmarka. Łosie są doskonałymi pływakami.

Nurkują nawet do 3 m! Swobodnie przeprawiają się przez ujście Wisły czy Wisłę Śmiałą. Ślady łosia na drzewach to ściągnięta zębami kora. Łosie są bardzo ciekawskie – kiedy spotkają człowieka, najczęściej stoją i się przyglądają. 

Żadne zwierzę w lesie, jeśli nie czuje zagrożenia ze strony człowieka, nic nam nie zrobi. Zwierzyna schodzi ze ścieżki. Wyjątkiem może być locha z małymi warchlakami. 

Warto na Wyspie uważać z psami i trzymać je na smyczy. Obserwuję na Wyspie już kilka sztuk łosi, są tu już jakiś czas i czują się bardzo swobodnie, przepływając między Górkami Wschodnimi a Zachodnimi. Łoś jest większy od konia! Warto znać nazewnictwo leśnej zwierzyny: mamy łosia/byka (pan), klempę (pani) i łoszaka (dziecko). Sarna to kozioł lub rogacz (pan), koza (pani) i koźlę (dziecko). U dzików również mamy rozróżnienie na dzika (pan), locha (pani), warchlaki lub pasiaki (młode) i przelatek (taki nastolatek).

Bobry na Wyspie mamy w trzech rejonach: przy Mewiej Łasze i Ptasim Raju. Myślałam, że zniknęły, ale przy Ptasim Raju widziałam ostatnio świeże ślady bobra. Bywają także przy kanale Martwej Wisły. Bóbr jest gatunkiem chronionym. Mamy ich już naprawdę sporo, czasami wydawane jest pozwolenie na odstrzał bobra. Łoś nie jest gatunkiem chronionym, ale jest na niego nałożone moratorium i nie poluje się na łosie. Niestety mamy sporo wypadków z ich udziałem, ponieważ wchodzą na drogi. 

Nie obawiajmy się zwierząt. One wcześniej słyszą nas niż my je i raczej schodzą ze ścieżki. Dużym problemem jest dokarmianie dzików. To bardzo inteligentne zwierzę, gdy się nauczy, że przy śmietnikach ma dogodną stołówkę nie ma ochoty na żmudne grzebanie i rycie w ziemi.

dom ze skośnym, pokrytym dachówką dachem, stoi w lesie, jest obrośnięty winoroślą
Katarzyna Mruk mieszka w Sobieszewie w leśniczówce. To budynek, który powstał w ramach reparacji wojennych pomiędzy rokiem 1870 a 1890, tak jak większość leśniczówek w woj. pomorskim. Z czerwonej cegły, grube mury na ok. 50 cm są podpiwniczone, z charakterystycznymi łukami w piwnicach, porasta go bluszcz
Fot. Bartosz Bańka

Którędy chodzić po lasach Wyspy Sobieszewskiej? Jakie szlaki znajdziemy na Wyspie?

- Mamy kilka szlaków turystycznych na Wyspie Sobieszewskiej. Najdłuższy z nich to szlak rowerowy im. Wincentego Pola, który biegnie wokół całej Wyspy Sobieszewskiej. Znajduje się tu także kilka szlaków Nordic Walking, które ruszają z dwóch miejsc: jeden punkt znajduje się przy ul. Falowej i stąd startują trzy szlaki o długości 5, 10 i 15 km, drugi punkt jest przy hotelu Orle, skąd też możemy przejść się trasami o długości 5,10 i 15 km. Szlaki te nie łączą się ze sobą. 

Mamy też PTTK-owski zielony szlak Górki Wschodnie – Świbno o długości 14 km.

Dzięki ścieżce rowerowej mamy szlak będący częścią europejskiej trasy EuroVelo R10 lub R9. Wyspa Sobieszewska nie jest taka do końca płaska. Nawet jadąc na Wyspę widać, że korony drzew się lekko wznoszą. Najwyższy punkt znajduje się 32 m n.p.m. – to Góra Orla.

Czy lasy na Wyspie Sobieszewskiej mają jakieś tajemnice?

- W sobieszewskim lesie możemy znaleźć charakterystyczne ziemianki. To są stare ziemianki z okresu końca II wojny światowej. Bardzo dużo ludzi, uciekając z Prus przed frontem wschodnim, chroniło się tutaj w lesie, wykopując ziemianki. Zabierali ze sobą tylko najpotrzebniejsze, drobne przedmioty, monety, rzeczy osobiste, biżuterię. Nawet kilka miesięcy przebywali w takich warunkach, a później – chcąc uciekać do Niemiec – próbowali się dostać na statki, m.in. na Gustloffa, który w 1945 roku zatonął razem z niemal wszystkimi pasażerami i załogą. 

W niektórych fragmentach lasu, szczególnie bardziej pofałdowanych, widać jamy – pozostałości po tych tymczasowych schronieniach. Mówię na to „blokowiska”, bo wygląda to niczym balkonowe tarasy. Niestety za tymi miejscami kryje się tragedia wielu ludzi, którzy zmuszeni byli do przebywania w takich warunkach. 

Sporo ludzi nadal rozkopuje te miejsca, z wykrywaczami metalu szuka drobiazgów po lokatorach tych miejsc. Rozkopywanie jest nielegalne… mamy potem sporo dziur. W okolicy mamy kawałki metali w drzewach. Nie są to pociski ani odłamki amunicji, a np. gwoździe. Osoby przebywające w ziemiankach wykorzystywały je do rozwieszenia linek na pranie czy innych, zwykłych czynności związanych z bytowaniem. Możemy je zaobserwować na wysokości 3-4 m. 

Mamy też pozostałości okopów, ale tu, na Wyspie nie toczyły się ciężkie walki.

Jakie są Pani rekomendacje dla odwiedzających? 

- Korzystajmy z lasów, każdy ma do tego prawo. Warto to robić, by odpocząć, nabrać sił i energii. To w lesie możemy pewne rzeczy przemyśleć. Dlatego dbajmy wszyscy o las. Przede wszystkim nie zostawiajmy śmieci! W lasach nie stawiamy śmietników, z wielu powodów. Bywa tak, że jak gdzieś już jest śmietnik, mimo że się z niego wysypuje, ludzie na siłę dokładają. W lasach państwowych, tak jak w parkach narodowych, obowiązuje zasada: „przyniosłeś śmieci, zabierz je ze sobą”. Dlatego śmietników nie mamy w lesie. Dodatkowo, zwierzęta mogłyby te śmieci zjadać czy rozprowadzać po lesie, mogą też być niebezpieczne dla nich. 

Cieszy mnie, że w ramach różnych akcji wolontariackich gromadzą się ludzie, którzy zbierają śmieci. Są to różne akcje: wolontariat pracowniczy, szkolny, NGO, harcerze, studenci. My, leśnicy, też ich sporo zbieramy. 

Zdarzają się głosy mówiące „o, w lesie jest bałagan, te gałęzie takie porozrzucane”. Kiedyś ludzie zbierali chrust, palili gałęziami w domach. W dawnych latach każdy miał jakieś korzyści z lasu. Paliło się drewnem, ludzie zbierali owoce runa leśnego, czyli grzyby czy jagody. Obecnie ludzie wracają do palenia suchym, wysezonowanym drewnem. Te pozostawione gałęzie mają swój cel: chowają się wśród nich jeże, myszy, korzystają owady i inne niewielkie zwierzęta, ale też grzyby. Gdy gałąź się rozpada, wytwarzana jest próchnica, ziemia jest użyźniana i wyrastają kolejne rośliny. Trwa naturalny obieg materii. Wyjątkiem jest usuwane gałązek pozrębowych czy innych pod uprawy, młodniki. Te tereny się porządkuje. W Sobieszewie też to robimy, ale już nie usuwamy a rozdrabniamy rębakiem na mniejsze gałęzie.

Z lasu korzystajmy wszyscy! Dbajmy o niego, nie zaśmiecajmy, pilnujmy piesków i relaksujmy się. Sarenka ma tak słabe serduszko, że stres wywołany goniącym ją psem połączony z szybką ucieczką może ją doprowadzić do zawału. Żyjmy razem w zgodzie. Chodźmy raczej po ścieżkach, a pozostałą część lasu zostawmy zwierzynie.

Książka Waldemara Nocnego dla miłośników Gdańska: “Przewodnik historyczny po Wyspie Sobieszewskiej”

“Halo, tu Wyspa” - gdzie znaleźć gazetkę?

Pełna wersja wywiadu z Katarzyną Mruk ukazała się w drugim numerze bezpłatnej gazetki “Halo, tu Wyspa”, wydawanej przez Wydział Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Gazeta ukazuje się w ramach prowadzonego Programu Społecznego Rozwoju Wyspy Sobieszewskiej.

„Halo, tu Wyspa” skupia się na lokalnych historiach. W lipcowo-wrześniowym numerze znajdziemy tu m.in. artykuł o zabytkowej śluzie w Przegalinie, niedawno odnowionej, i o najnowszej książce Waldemara Nocnego o Mierzei Wiślanej. Jest artykuł o ptasich lokatorach gnieźdżących się w budynku OSP Świbno i o grupie wolontariuszy działających przy Szkole Podstawowej Nr 88 w Świbnie. Autorzy przybliżają infrastrukturę żeglarską, kajakową, polecją też trasy - rowerowe i piesze, którymi można wędorwać poznając Wyspę Sobieszewską.

Gazetkę można czytać online - w formie pdf znajdziesz ją na stronie https://gdanskwyspasobieszewska.pl w zakładce Halo, tu Wyspa.