Ma osiem metrów wysokości, waży siedem ton, powstał w 1898 roku. Nie został jednak wykonany dla Gdańska. Historia pomnika Jana III Sobieskiego, który dziś wydaje się nierozerwalnie związany z Targiem Drzewnym, jest wyjątkowo złożona. Odlany z brązu król mógł dziś stać w Krakowie lub Warszawie, zaraz po II wojnie światowej rozważano nawet przekształcenie go w pomnik zupełnie innej postaci historycznej.
Kawałek przedwojennego Lwowa w Gdańsku
Aby dowiedzieć się, skąd pochodzi pomnik, wystarczy spojrzeć na napis na cokole: "Janowi III Sobieskiemu. Lwów MDCCCXCVIII".
Historia monumentu sięga końca XIX wieku. Fundatorem było miasto Lwów, które chciało upamiętnić jedynego polskiego króla pochodzącego z okolic tego miasta. Jan III Sobieski często odwiedzał Lwów, a nawet posiadał tam własną kamienicę.
Autorem pomnika był Tadeusz Barącz - lwowski rzeźbiarz i medalier pochodzenia ormiańskiego. Oprócz Sobieskiego stworzył także liczne pomniki i popiersia wybitnych postaci polskiej i ukraińskiej historii oraz kultury, m.in. Mikołaja Kopernika, Adama Mickiewicza, Tadeusza Czackiego, Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, Jędrzeja Śniadeckiego, Jana Długosza czy Tarasa Szewczenki.
Chodziło oczywiście o pobudzenie dumy potomków Rzeczypospolitej, w czasach gdy Lwów od ponad sto lat był pod austriackim zaborem. Bohatera wybrano nieprzypadkowo. Zwycięzca spod Wiednia był synem Ziemi Lwowskiej, na której się urodził, był też prawnukiem wielkiego hetmana Stanisława Żółkiewskiego, pana na Żółkwi, która znajduje się 50 kilometrów od Lwowa.
W miejscu Sobieskiego stoi dziś Szewczenko
Pomnik został odsłonięty 20 listopada 1898 roku. Stanął na skwerze przy Wałach Hetmańskich - jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc spacerowych ówczesnego i dzisiejszego Lwowa. Dziś w tym miejscu stoi pomnik Tarasa Szewczenki.
Napisał "Balladę o Janku Wiśniewskim". Nie żyje Krzysztof Dowgiałło
Ciekawostką jest fakt, że do pomnika pozował lwowski przedsiębiorca i instruktor jazdy konnej Marian Stipal, pradziad gdańskiego fotografa Leszka Jerzego Pękalskiego. To interesujący zbieg okoliczności, biorąc pod uwagę, że monument ostatecznie trafił właśnie do Gdańska.
Pod względem artystycznym dzieło miało nawiązywać do konnego pomnika Jana III Sobieskiego z Łazienek Królewskich w Warszawie, pochodzącego z 1787 roku.
We Lwowie monument ustawiono tak, aby król zwrócony był na wschód - symbolicznie w stronę zagrożenia ze strony Rosji.
Sobieski mógł trafić w inne miejsce lub zmienić się w Chmielnickiego
Po II wojnie światowej Lwów znalazł się w granicach Związku Radzieckiego, konkretnie w Ukraińskiej SSR. Władze zaczęły zastanawiać się, co zrobić z pomnikiem polskiego monarchy, stojącym w centrum miasta. To jakiś cud, a na pewno przykład szacunku Ukraińców dla zabytków, że po prostu nie przewieziono go do huty, na przetopienie. Po co komu w Sowietach była pomnik króla "pańskiej" Polski?
Jednym z rozważanych pomysłów było przekształcenie go w pomnik Bohdana Chmielnickiego. Wymagałoby to jedynie kilku zmian w wyglądzie rzeźby. Ostatecznie jednak zrezygnowano z tej koncepcji.
W 1950 roku pomnik został przekazany Polsce i ustawiony tymczasowo w Wilanowie. Od początku zakładano jednak, że trafi do innego miasta.
O przejęcie monumentu zabiegały m.in. Gdańsk, Kraków i Wrocław. Kraków akurat polskich pomników miał pod dostatkiem, ale Wrocław był poważnym rywalem do Gdańska, bo wiadomo było, że władze PRL chcą spolonizować przestrzeń w miastach, które wcześniej były bardzo luźno związane z żywiołem polskim.
Ostatecznie wybór padł na Gdańsk. Pomnik ustawiono na Targu Drzewnym 26 czerwca 1965 roku. Zajął miejsce wcześniejszego pruskiego pomnika żołnierzy (Kriegerdenkmal), poświęconego mieszkańcom Gdańska i okolic poległym w wojnach prowadzonych przez Prusy w XIX wieku.
Sobieski w nowym miejscu
Po zakończeniu II wojny światowej nowe polskie władze usuwały z przestrzeni publicznej symbole kojarzone z państwem pruskim i niemieckim. W 1946 roku Miejska Rada Narodowa podjęła decyzję o likwidacji pomnika żołnierzy pruskich, który został wysadzony w powietrze.
Z dzisiejszej perspektywy decyzja ta może budzić dyskusje, ponieważ monument upamiętniał także wielu Kaszubów walczących w armii pruskiej. Pewnie lepiej byłoby go rozebrać i gdzieś przenieść, na przykład na cmentarz Garnizonowy. W pierwszych powojennych latach nastroje antyniemieckie były jednak bardzo silne i nie zastanawiano się nad tym, że pomnik nie ma nic wspólnego z historią nazistowskich Niemiec.
Przed ustawieniem Sobieskiego na Targu Drzewnym dokonano również zmian w samym cokole. Zamurowano tablicę z napisem "Królowi Janowi III. Miasto Lwów", pominięto tablicę z nazwami pól bitewnych znajdujących się na terenach ówczesnego ZSRR, a dodano nową tablicę poświęconą królowi.
Jakim językiem mówiono w dawnym Gdańsku? Warto wiedzieć
Informację o lwowskim rodowodzie pomnika przywrócono dopiero po 1989 roku. Obecne tablice wykonano w latach 90. XX wieku z piaskowca, według projektu rzeźbiarza Czesława Gajdy.
Władze PRL zmieniły symbolikę ustawienia monumentu, i tak jest do dzisiaj. We Lwowie Sobieski spoglądał na wschód, natomiast w Gdańsku został zwrócony w stronę zachodnią. W realiach zimnej wojny taki układ był bardzo czytelnym gestem.
Od końca lat 70. ubiegłego wieku pomnik Jana III w Gdańsku został jeszcze inaczej zamieszany w politykę. To tutaj zbierały się manifestacje demokratycznej opozycji w PRL. Dzisiaj organizowane są pod nim obchody świąt patriotycznych.
Związki Sobieskiego z Gdańskiem
Zanim Jan III Sobieski został królem Polski i zwycięzcą spod Wiednia, przez wiele lat regularnie odwiedzał Gdańsk. Miasto nad Motławą było dla niego nie tylko ważnym ośrodkiem gospodarczym i politycznym Rzeczypospolitej, ale również miejscem, do którego chętnie wracał.
Pierwsze wizyty Sobieskiego w Gdańsku miały miejsce już w latach 50. XVII wieku. Towarzyszył wówczas królowi Janowi Kazimierzowi oraz królowej Ludwice Marii. To właśnie tutaj poznał środowisko uczonych i intelektualistów, które wywarło na nim duże wrażenie.
Od 1667 roku był związany z Pomorzem jako starosta gniewski.
Przyszły król był przyjacielem Heweliusza
Szczególnie bliskie relacje łączyły go z gdańskim astronomem Janem Heweliuszem. Przyszły monarcha wspierał uczonego finansowo, odwiedzał jego obserwatorium i zamawiał u niego instrumenty astronomiczne.
Najdłużej Jan III przebywał w Gdańsku już jako król Rzeczypospolitej, w latach 1677-1678. W tym czasie odegrał istotną rolę mediatora w sporze pomiędzy Radą Miasta a cechami rzemieślniczymi. Wydany przez niego dekret pomógł zakończyć wieloletni konflikt i uporządkować ustrój miasta.
Gdańsk był także miejscem ważnym dla rodziny królewskiej. W 1677 roku przebywająca tutaj królowa Maria Kazimiera Sobieska urodziła syna Aleksandra Benedykta. Według przekazów przez kilka tygodni nie uruchamiano miejskich dzwonów, aby nie zakłócać snu królewskiego dziecka.
Sympatia była odwzajemniona. Gdańszczanie entuzjastycznie reagowali na sukcesy Sobieskiego, organizując uroczystości, widowiska i pokazy fajerwerków. Po zwycięstwach pod Chocimiem i Wiedniem w mieście rozbrzmiewały salwy armatnie, a lokalni poeci i kronikarze tworzyli utwory ku czci monarchy. Gdańsk bił dla Jana III tzw. donatywy - ciężkie od złota, wyjątkowo kunsztowne i piękne monety o charakterze propagandowym i okolicznościowym.
Dziwny koń Sobieskiego. Proporcje budzą kontrowersje
Pomnik Jana III Sobieskiego jest jednym z najważniejszych zabytków pomnikowych współczesnego Gdańska. Nie brakuje jednak głosów krytycznych dotyczących jego walorów artystycznych.
Najczęściej wskazywaną uwagą są proporcje pomiędzy jeźdźcem a koniem. Rumak Sobieskiego wydaje się nienaturalnie mały w stosunku do postaci króla, co sprawia wrażenie, jakby monarcha dosiadał kuca lub solidnego źrebaka.
Czy był to celowy zabieg artysty, który chciał przedstawić króla jako postać bardzo potężną? Co ciekawe, tak samo zaburzone proporcje ma pomnik Sobieskiego w Warszawie - ten, na którym Barącz wzorował się, projektując swoje dzieło.
Niezależnie od tego, co kto sądzi o estetycznych walorach rzeźby, to jest ona niezwykła, bo należy do świata, którego już nie ma i przypomina o polskich Kresach. A także o naszych historycznych więziach z Ukrainą.