• Start
  • Wiadomości
  • Pokaz dokumentu o Kuroniu. Nie palił komitetów, palił papierosy

Pokaz dokumentu o Kuroniu. Nie palił komitetów, palił papierosy

W ECS odbył się w czwartek, 4 czerwca, pokaz filmu dokumentalnego o Jacku Kuroniu “Nie palcie komitetów”. Zobaczyliśmy człowieka z krwi i kości, z jego zaletami i wadami, strachem i odwagą. W czasach, gdy wizerunek publiczny polityków kreuje się na potrzeby wyborów, było to przypomnienie, że politycy tacy jak Kuroń bywali kiedyś szokująco szczerzy.
05.06.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
kuron5
Jacek Kuroń - opozycjonista, później minister pracy i spraw socjalnych w rządzie Mazowieckiego
Fot. Giedymin Jabłoński / Zbiory ECS

Przeklinał z wdziękiem 

To właściwie samograj. Jacek Kuroń był postacią tak charyzmatyczną, że wystarczyło posadzić go przed kamerą, by mieć świetny dokument. Przypomnijmy: biały podkoszulek, na to dżinsowa koszula, nieodłączny papieros, kłęby dymu i charakterystyczna chrypka. Opowiadał w sposób zajmujący, pełen anegdot, nie stroniąc od przekleństw, które oczywiście u niego brzmiały czarująco.  

W czwartek, 4 czerwca, w ECS pokazano godzinny fragment z powstającego dokumentu o Jacku Kuroniu pod tytułem “Nie palcie komitetów”. Premiera całości ma mieć miejsce we wrześniu. 

Film w reżyserii Jacka Petryckiego i Marii Zmarz-Koczanowicz ma trwać w założeniu trzy godziny i opowiadać o całym życiu Kuronia, od dzieciństwa aż po czasy, gdy został ministrem pracy i spraw społecznych w latach 90. i nalewał głodnym Polakom zupę na ulicy. 

W ECS zobaczyliśmy jedynie segment ze środka opowiadający o życiu Kuronia od strajków 1980 roku aż po pierwsze wolne wybory w 1989 roku. Była to wciąż wersja robocza. 

Dokument miesza wypowiedzi samego Kuronia, wspomnienia znajomych o Kuroniu (np. Adam Michnik, Helena Łuczywo, Seweryn Blumsztajn, Ewa Kulik), archiwalne zdjęcia oraz fragmenty musicalu “1989”. 

(Nie wiadomo, czy fragmenty musicalu bardziej ożywiają opowiadaną historię i ją uzupełniają, czy jednak zupełnie niepotrzebnie przerywają - tańcem i muzyką - przecież i tak ciekawą narrację. Ta historia jest wszak fascynująca bez wstawek ze skądinąd wybitnego przedstawienia. Ale może tak trzeba opowiadać o Kuroniu młodzieży? Zdecydujcie sami, gdy zobaczycie całość jesienią). 

Powstaje trzygodzinny dokument o Kuroniu 

Świat szarych prochowców 

Dokument o Kuroniu to znakomita szansa przypomnienia sobie, skąd pochodzimy. A pochodzimy z szarych blokowisk, pod którymi stały małe fiaty, pochodzimy z kolejek “po szarość”, pochodzimy z czasów niedoboru i reglamentacji oraz smutnych tajniaków śledzących nasze ubogie życie. Kuroń w filmie próbuje gubić te “ogony”, które go śledzą, jeżdżą za nim polonezami, aresztują go, internują, i marnują życie jego oraz jego ukochanej Gajki. 

Jacek palił te swoje kubańskie papierosy, popijał mocną herbatę, czy w zasadzie esencję, i knuł jak obalić reżim bez obalania reżimu. Paradoks! Kuroń - jak i reszta Solidarności - starał się bowiem zmieniać PRL wiedząc, że nawet jeśli coś uda się zmienić w Polsce, to przecież rdzewiejąca sowiecka konstrukcja dalej będzie stała, a towarzysze z ZSRR są zawsze skorzy do “bratniej pomocy” (widać to dziś najlepiej na przykładzie mordowanej Ukrainy).  

Trzeba więc było starać się zmienić władzę bez obalania władzy. Prawie udało się to w 1980/81 roku, w czasie karnawału "Solidarności". Powstał wtedy niezależny od PZPR związek zawodowy i ruszył do zmieniania kraju. Ale paradoks polegał na tym, że rząd tworzyli wciąż komuniści a nie opozycja. Wałęsa i Kuroń jeździli po Polsce i gasili strajki - od cukrowników po włókniarzy - zapisując postulaty zmęczonych ludzi, ale przecież “czerwoni” nie mieli zamiaru niczego realizować. 

Skończyło się to stanem wojennym. Kuroń - aresztowany w Gdańsku w grudniu 1981 roku i pytany przez esbeków po co mu ta walka - powiedział: “kiedyś przyjeżdżało po mnie tylko kilka fiatów, a teraz musieliście wysłać po mnie te wszystkie czołgi”. 

Takich polityków dziś nie ma

Fragmenty, które zobaczyliśmy w czwartek, pokazują Kuronia jako polityka, o jakim dziś moglibyśmy pomarzyć. On sam sobą niesie ten film. To zwykły facet, który lubi pety i whisky, kocha kobiety, jest szczery i nikomu się nie podlizuje. Ciężko sobie wyobrazić taką postać dziś, gdy politycy mają całe sztaby speców od kreowania wizerunku i manipulowania opinią społeczną, ludzi od mediów i “socjali”. Nie wiemy, kim naprawdę jest polityk, na którego głosujemy, bo przecież sprzedaje się ich jak przysłowiową pastę do zębów.

Natomiast Kuroniowi trzeba zaufać, kiedy mówi z ekranu - wypuszczając z siebie kłęby dymu - że ten peerelowski burdel wkrótce się rozpier… 

 

TV

Montaż konstrukcji kładki