W ECS pokazano w poniedziałek - w ramach spotkania “Urodziny Kuronia” - fragmenty dwóch filmów o słynnym opozycjoniście i ministrze pracy i spraw socjalnych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
Fabuła to “Nasza rewolucja. Historia miłości Grażyny i Jacka Kuroniów” w reżyserii Piotra Domalewskiego, w którym to filmie Kuronia gra Arkadiusz Jakubik, a jego żonę Gajkę - Magdalena Popławska. Ten film będzie miał premierę 9 listopada w Warszawie, a do kin trafi 11 listopada. Film dostał wsparcie 200 tysięcy zł z Gdańskiego Funduszu Filmowego. Część zdjęć kręcona była w Gdańsku.
Z kolei dokument o Kuroniu - zatytułowany “Nie palcie komitetów” w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz i Jacka Petryckiego - będzie miał prapremierę 5 czerwca w ECS w Gdańsku. Oficjalna premiera 22 września.
Oba filmy są na etapie postprodukcji. Producentem obu jest Robert Kijak z Next Film (spółka należąca do Agory).
W poniedziałek, 2 marca, w ECS Kijak zaprezentował widzom fragmenty dokumentu. Widać na nich Jacka Kuronia przemawiającego w Sejmie w 1991 roku. Kuroń zwraca się do zasiadających w ławach sejmowych postkomunistów z byłej PZPR.
Przypomina im, co przeżył w więzieniu w Sztumie w 1965 roku. Kuroń oraz Karol Modzelewski zostali wtedy skazani na więzienie za autorstwo i kolportaż „Listu otwartego do partii”.
Kuroń mówi z trybuny sejmowej: - W Sztumie w 1965 roku kazano mi stawać nago z ogoloną głową i płacono papierosami więźniom, żeby mnie gwałcili. Gdybym się nie wychował na ulicy, gdybym nie umiał bluzgnąć, to bym już nie żył. Ja nie wiem, kto mnie bił i kto mnie gwałcił - to była jedna ciemna masa, która kradła i biła. Widziałem tam lekarzy, którzy odmawiali mi pomocy lekarskiej, którzy robili ze mnie szmatę.
Ta wypowiedź jest dłuższa i oskarża całą ówczesną postpezetpeerowską lewicę, że “solidaryzuje się z katami, z tymi, którzy nas po betonie czołgali i lali na nas wodę”.
Prezentując ten fragment Kijak powiedział, że cały dokument będzie miał aż trzy godziny: - Zdecydowaliśmy się go nie skracać, żeby nie uronić niczego z tej historii. Od urodzin we Lwowie do śmierci. Każda eliminacja byłaby szkodliwa.
Palił kubańskie
Z kolei akcja fabuły przedstawia lata 1978-82 i jest opowieścią o wielkiej miłości Kuronia i jego żony Gajki. Grający Kuronia Arkadiusz Jakubik powiedział w ECS, że starał się nie naśladować zbytnio zachowań i głosu Kuronia, bo nie chciał popaść w parodię.
Kuronia wspominał w ECS jego przyjaciel Seweryn Blumsztajn, jeden z założycieli “Gazety Wyborczej”: - Do Kuronia do domu chodziliśmy ja, Adam Michnik i Jan Lityński. Mieszkał na parterze, więc wchodziliśmy przez okno. Jacek siedział w kuchni i palił kubańskie Ligerosy. Normalny człowiek nie jest w stanie przerobić tylu papierosów. Piliśmy też jego herbatę, a w zasadzie esencję. Jak myśmy to przeżyli, nie wiem.
Anna Blumsztajn, przyjaciółka Kuronia, podkreślała, że dla opozycjonisty ważniejsza nawet od polityki była edukacja: - Wszyscy znają słynne hasło Kuronia: “nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Ale Jacek miał jeszcze jedno równie ważne hasło: “nie zdobywajcie władzy, zdobywajcie edukację”. Wierzył, że to sposób żeby bez rozlewu krwi zmieniać rzeczywistość. Żałował, że zajął się polityką zamiast zostać wychowawcą młodzieży - mówiła dyrektorka warszawskiego liceum im. Jacka Kuronia.
Skąd wzięła się kuroniówka?
Jacek Kuroń był jednym z najważniejszych działaczy antykomunistycznej opozycji w PRL. Początkowo gorliwy członek Związku Młodzieży Polskiej, animator tzw. „czerwonego harcerstwa” (Hufca Walterowskiego) w ZMP, z czasem stawał się coraz bardziej krytyczny wobec socjalizmu. Za uczestnictwo w wydarzeniach Marca '68 trafił do więzienia.
W 1976 roku współtworzył Komitet Obrony Robotników (KOR). Sformułował wtedy ideę samoorganizacji społecznej jako metody walki z systemem totalitarnym. Jego znane hasło „Nie palcie komitetów, zakładajcie własne” to najlepszy skrót programu tworzenia demokratycznego, obywatelskiego społeczeństwa.
Aresztowany w 1977 i ponownie w 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego. W więzieniach PRL przesiedział łącznie dziewięć lat. Wspominał, że był w nich katowany, poniżany, głodzony, a także był ofiarą przemocy seksualnej.
Po upadku PRL objął tekę ministra pracy i polityki socjalnej w rządach Tadeusza Mazowieckiego oraz Hanny Suchockiej. Z lat w wolnej Polsce zapamiętany został przede wszystkim jako krytyk kosztów społecznych transformacji gospodarczej. Na początku po prostu - jako minister - rozlewał zupę grochową dla bezdomnych i głodnych na ulicach Warszawy. Potem “kuroniówką” określono zasiłek dla bezrobotnych. Zbudował podstawy polskiego systemu opieki społecznej.
Jacek Kuroń zmarł 17 czerwca 2004 roku w Warszawie, w wieku 70 lat.