Był ogromny tort, mnóstwo życzeń, gigantyczna laurka od uczestników zajęć Środowiskowego Domu Samopomocy, kwiaty i masa słodyczy. Życzenia złożyła m.in. Agnieszka Chomiuk, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i Grzegorz Graefling, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego.
Z Piotrkowa nad morze
Aldona Rodziewicz urodziła się 6 stycznia 1926 roku, w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie spędziła też pierwsze lata swego życia. Kiedy skończyła się wojna, jej najstarszy brat postanowił przyjechać do Gdańska, wraz ze swoją dziewczyną. Tutaj znalazł kamienicę, w której można było bezpiecznie zamieszkać. Wówczas ściągnął na miejsce całą rodzinę, a więc mamę i troje rodzeństwa, w tym 19-letnią wtedy Aldonę. Zamieszkali w Nowym Porcie. Ojciec pani Aldony zmarł w 1944 roku - w wyniku choroby, nie działań wojennych.
Helena Kurpet ma sto lat i wciąż zachwyca energią. Jaki jest jej sekret?
Najpierw praca na poczcie, później jako księgowa
- Mama wiele lat pracowała w księgowości, i bardzo tę pracę lubiła. Przełożeni cenili jej cierpliwość i dokładność. Była sumienna i odpowiedzialna, ale przede wszystkim bardzo rodzinna, uważna na innych - podkreśla córka pani Aldony, Małgorzata Bastian. - To było spokojne życie, choć - wiadomo - różne sytuacje się zdarzały.
Początkowo mieszkała w Nowym Porcie, później przeprowadziła się na Przymorze. Pani Aldona zawsze bardzo lubiła spacery, dużo chodziła. Zdaniem najbliższych, to dzięki temu do późnych lat zachowała pełną sprawność - jeszcze jako 80-kilkuletnia kobieta samodzielnie spacerowała z wnuczkiem w wózku dziecięcym z Przymorza nad morze.
- Myślę, że te spacery stały się też receptą na długowieczność mamy - uważa pani Małgorzata. - Chodziła sama, z psem, a także z koleżankami.
Pani Aldona ma dwoje dzieci: córkę i syna. Doczekała się trojga wnucząt i trojga prawnucząt.
Jadwiga Burczyk ma 100 lat i cieszy się życiem
ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z 100. URODZIN PANI ALDONY RODZIEWICZ
Zobaczyć choć kawałek świata
Inną pasją 100-latki były podróże, głównie po Europie. A zaczęło się od jednej wycieczki… z kościoła. Gdańszczanka zwiedziła m.in. Hiszpanię, Austrię, Szwajcarię i Francję.
- Mamy dużo zdjęć z tamtych miejsc. To fantastyczne wspomnienia dla nas wszystkich. Tata początkowo nie chciał się przekonać do takich wojaży, nie chciał zostawiać swojej działki. Ale kiedy raz spróbował, przekonał się, to później jeszcze kilka razy wspólnie z mamą wyjeżdżali - śmieje się pani Małgorzata. - Ja z kolei zawsze mogłam liczyć na jej wsparcie, choćby przy opiece nad moimi dziećmi.
Dzisiaj pani Aldona lubi spędzać czas z dobrą lekturą, chętnie zagląda też na zajęcia w Środowiskowym Domu, który obecnie mieści się w Letnicy. Dobrze czuje się w tym miejscu - lubi wspólne robótki ręczne, a także prace w kuchni.
- W domu jest inaczej, bo jest zazwyczaj “obsługiwana”, co wynika przede wszystkim z naszej troski - nie ukrywa Małgorzata Bastian.