W Gdańsku mieszka już tylko jeden Powstaniec Warszawski. Jest nim Adam Wiktor Borowski, ps. Nikita.
W zasadzie chciałbym tylko dożyć setki, inne życzenia nie przychodzą mi do głowy. To się może udać, moja mama żyła 104 lata — mówił podczas swoich 96. urodzin Gdańszczanin.
Życzenie się spełniło. W piątek, 6 marca, przypadają setne urodziny Adama Borowskiego. Solenizanta dzień wcześniej odwiedzili zastępca prezydent Gdańska Piotr Borawski, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Grzegorz Graefling i Wojciech Rakowski, opiekun środowiska żołnierzy Armii Krajowej w Gdańsku. Goście złożyli jubilatowi życzenia, wręczyli dwa bukiety róż, upominki i list gratulacyjny od prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz.
Pani Aldona ma 100 lat! Przez życie przeszła… spacerkiem
Od narodzin do Powstania
Adam Wiktor Borowski urodził się w Warszawie. Gdańszczaninem jest od 1947. Mieszka na Przymorzu Małym. Rzadko opuszcza już dom, bo zdrowie już mu nie dopisuje, tak jak dawniej.
W swoim życiu przeprowadzał się kilka razy. Niedługo po urodzeniu wyjechał z rodzicami — Stanisławem i Wandą — do Chełmna, gdzie został oddelegowany jego ojciec, który był oficerem zawodowym w 66. Kaszubskim Pułku Piechoty im. Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Gdy ojca powołano na zorganizowanie Batalionu Obrony Narodowej „Kościerzyna” — pododdziału piechoty Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej — rodzina przeniosła się do Kościerzyny. Kapitan Stanisław Borowski dowodził tym batalionem we wrześniu 1939 roku.
Następnie była Warszawa. Tam miało być bezpieczniej. Z tego względu, na kilka godzin przed wybuchem wojny, kapitan wysłał syna i żonę do stolicy.
Młody Adam Borowski zamieszkał w budynku czynszowym przy Krakowskim Przedmieściu 17. Dzisiaj mieści się tam Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Helena Kurpet ma sto lat i wciąż zachwyca energią. Jaki jest jej sekret?
Niełatwe losy powstańcze
W wieku piętnastu lat Adam Borowski wstąpił do konspiracji. Był 1941 rok. Jego pseudonim to Nikita. Przyjął go na cześć przyjaciela z harcerstwa, którego nazywano „Nikita Wędrowiec”.
Działał w Polsce Niepodległej w Kompanii Osłonowej Wojskowych Zakładów Wydawniczych przy Komendzie Głównej Armii Krajowej, pełniąc funkcję kaprala podchorążego. W chwili wybuchu Powstania miał osiemnaście lat.
Wybuch Powstania zapamiętał w następujący sposób:
Byłem na odprawie szkoły podchorążych na ulicy Grzybowskiej. Miało tam być pięciu kursantów, a zostało nas tylko dwóch. Ten, który tam mieszkał, ja i instruktor. Nie zostaliśmy uprzedzeni o wybuchu Powstania i dowiedzieliśmy się, że coś się dzieje, więc razem z instruktorem chcieliśmy się przedrzeć do oddziału, żeby wziąć udział w Powstaniu. Chcieliśmy iść na Powiśle, ale już były trudności. To było 2 sierpnia. Przenocowaliśmy u kolegi na Okólniku w Warszawie, a 2 sierpnia weszliśmy w skład oddziału osłonowego. Najpierw była akcja na pocztę. Atakowaliśmy pocztę od strony Traugutta — opowiedział w rozmowie dla Muzeum Powstania Warszawskiego.
W Powstaniu każdy miał swoją rolę. Mimo młodego wieku walczył z bronią w ręku. Do jego wyposażenia należał karabin.
3 sierpnia, został poważnie ranny. Miało to miejsce na ulicy Zgoda.
W szpitalu byłem do 22 czy 23 sierpnia, bo miałem przestrzał stopy i trudności w chodzeniu. Gdyby ta rana była gdzieś indziej… — wspominał w tej samej rozmowie.
Po kapitulacji Warszawy znalazł się w niemieckiej niewoli. Trafił do obozu jenieckiego Stalag X B położonego w rejonie Sandbostel na północnym zachodzie Niemiec.
Potem w drugiej połowie stycznia przenieśli nas do Stalagu X-A, ale nas wzięli na komenderówkę do pracy w Hamburgu. Przeszliśmy tam nawet niezłe bombardowanie. Potem Niemcy nie chcieli nas zostawić w Hamburgu i w kwietniu nas wyprowadzili do miejscowości Husum pod granicą duńską. Tam przyszło wyzwolenie, z tym że to był obóz najpóźniej oswobodzony, bo dopiero 10 maja. Najpierw siedzieliśmy tam na wypoczynku na wyspie Sylt — opisywał Muzeum Powstania Warszawskiego.
Po wyjściu wstąpił do dywizji generała Stanisława Maczka. Do Polski zdecydował się wrócić w 1947 roku.
Droga do Gdańska
W Toruniu przebywała jego mama, wraz ze swoją przyjaciółką i jego rodzicami chrzestnymi. To tam przyjechał najpierw. Następnie ruszył na Wybrzeże. Został zaproszony przez dalszą rodzinę, która miała tam mieszkanie. Tym sposobem Adam Borowski pojawił się w Gdańsku.
Skończył Wyższą Szkołę Handlu Morskiego w Sopocie i studia prawnicze. Dostał się do Stoczni Północnej w Gdańsku, gdzie pracował jako radca prawny. Reprezentował zakład przy sprzedaży statków i uczestniczył w procesach przemysłowych z dostawcami.
Żyje samotnie, wspierają go sąsiedzi i organizacje kombatanckie, takie jak Stowarzyszenie Kwatera Akowska na Cmentarzu Łostowickim. Interesuje się tym, co się dzieje w Polsce.
Niczego nie żałuję — powiedział w rozmowie z Małgorzatą Bramą dla Muzeum Powstania Warszawskiego.
Jadwiga Burczyk ma 100 lat i cieszy się życiem
Całą rozmowę, z której pochodzą cytaty, można przeczytać w Archiwum Historii Mówionej MPW.