Głupota czy prowokacja? Ktoś sprofanował Pomnik Poległych Stoczniowców

Sprawca działał w nocy z czwartku na piątek lub o świcie. U podstawy jednego z krzyży czerwonym sprayem nabazgrano hasło “WYBORY NIE. WOJNA LUDOWA TAK!”. Poniżej - symbol sierpa i młota. Pracownicy ECS zauważyli ten akt wandalizmu rano. Powiadomili Urząd Miejski w Gdańsku i Komendę Miejską Policji. - Na 100 procent prowokacja. Warto obserwować, kto będzie z tego robił polityczne show - mówi Henryk Knapiński, w roku 1980 działacz na rzecz budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Przed godz. 13 napisy usunięto.
15.09.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Profanacja2
Czerwone napisy i znaki u podstawy jednego z krzyży Pomnika Poległych Stoczniowców. Są tylko dwie możliwości: głupota lub celowa prowokacja w czasie kampanii wyborczej
fot. www.gdansk.pl

Miejsce święte dla gdańszczan i Polaków

Nie jest to pierwszy przypadek profanacji Pomnika Poległych Stoczniowców. 13 grudnia 2016 roku na monumencie ktoś wymalował hasła czarną farbą.

SKANDAL! Pomnik Poległych Stoczniowców sprofanowany przez wandali! ZOBACZ zapis z monitoringu

Teraz sytuacja się powtarza, choć hasła i kolor są inne. Jest to tym bardziej przykre, że sam monument i otaczający go plac Solidarności należą do najważniejszych miejsc dla tożsamości gdańszczan i Polaków. 

Czterdzieści lat pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Co się działo w Gdańsku w grudniu 1980 roku

Kto mógł zrobić coś takiego? Możliwości są trzy:

  • ktoś bardzo młody i po prostu głupi
  • osoba zaburzona psychicznie
  • prowokator, którego celem jest podgrzanie przedwyborczej atmosfery

Treść napisu, dziwne i nieobecne w publicznym obiegu hasło "wojna ludowa" (pisał ktoś, kto nie do końca czuje język polski?) oraz znak sierpa i młota sugerować mają, że profanacja jest dziełem kogoś ze środowiska skrajnej lewicy. 

Henryk Knapiński, Basil Kerski: - Prowokacja 

O tym, że doszło do celowej prowokacji przeświadczony jest Henryk Knapiński, w roku 1980 działacz na rzecz budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970.

Na 100 procent prowokacja, która polega na zamieszaniu, żeby się robiło z tego “hallo”. Nie wiadomo tylko na razie komu to przypisać. Warto obserwować, kto będzie z tego robił polityczne show - stwierdza Henryk Kwapiński

Przewodnicy, którzy widzieli to na własne oczy. Spacery po wystawie stałej ECS śladami GRUDNIA ‘70

Podobnie uważa Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności:

Nasi pracownicy zauważyli ten akt wandalizmu rano, zgłosili to do Urzędu Miejskiego w Gdańsku i do Komendy Miejskiej Policji - mówi Basil Kerski. - To, co się stało jest absolutnie nieakceptowalne. Znak wandalizmu, który dotyczy nie tylko pomnika, ale i wybitnego dzieła sztuki. Nie mam wątpliwości, że to prowokacja. Prowokacja, która ma podgrzać atmosferę kampanii wyborczej. Usuńmy te ślady z pomnika jak najszybciej i dbajmy o język demokratycznej debaty, zdrowego sporu o jak najlepsze programy dla Polski. Nie dajmy się wciągnąć w atmosferę nienawiści i ideologicznej prowokacji. 

Prof. Stefan Chwin: - Widzę ludzi zapalczywych

Profanację skomentował dla Gdańsk.pl także prof. Stefan Chwin, gdański pisarz, eseista, literaturoznawca, autor tekstów opisujących m.in. konteksty związane z umieszczonym na pomniku cytatem z Czesława Miłosza: "Który skrzywdziłeś człowieka prostego...".

Trudno powiedzieć coś o tej sprawie, widzę same znaki zapytania. Może to prowokacja, ale równie dobrze może jakiś wariat. Napięcie społeczne w kampanii wyborczej będzie rosło. To przecież norma, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. W Stanach nie tak dawno napadnięto na Kapitol, to niebywała historia. Jak z bliska obserwuję, w Polsce widzę ludzi rozsądnych i nierozsądnych. Ludzi zapalczywych widzę po obu stronach sporu. Czy Polacy są rozsądni? Są tacy i tacy, różni, jak wszędzie. Trudno mówić o całej społeczności 38 milionów, po prostu mam nadzieję, że rozsądek weźmie górę. 

Policja szuka, pomnik już wyczyszczony

Podinsp. Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku poinformowała, że sprawą zajęli się funkcjonariusze grupy dochodzeniowo- śledczej. Przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczyli ślady. Zrobiono dokumentację. Jednym z pierwszych zadań jest sprawdzenie, czy wizerunek sprawcy (lub sprawców) i przebieg zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu, które znajdują się w okolicy.

Po policjantach, swoją pracę zaczął wysłany przez nas pan z myjką ciśnieniową - mówi Patryk Rosiński, rzecznik Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. - Przed godziną 13. pomnik był już czysty.

PomnikCzysty
Pomnik po oczyszczeniu przy pomocy myjki ciśnieniowej
fot. GZDiZ

Niektóre przypadki z przeszłości

W czerwcu i lipcu 2017 r. nieznani sprawcy sprofanowali gdański Pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Za drugim razem doszło do tego na kilka godzin przed zapowiedzianym wspólnym złożeniem kwiatów przez przedstawiciela władz miasta Gdańska i konsula Ukrainy, Łwa Zacharczyszyna.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby pobazgranie pomnika było dziełem ukraińskich nacjonalistów: namalowano czarne skrzyżowane litery IN, symbol nacjonalistycznej organizacji Idieja Nacji (Idea Narodu). 

- Problem w tym, że ta organizacja… nie istnieje od 20 lat - komentował Łew Zacharczyszyn: - Podejrzewam, że to prowokacja “trzeciej strony”.

Wiceprezydent Gdańska i konsul Ukrainy: zgoda i kwiaty - mimo profanacji pomnika

W 2020 roku, w Halloween, nieznani sprawcy pomazali białą farbą krzyż, który znajduje się w centralnej części Cmentarza Ofiar Hitleryzmu na Zaspie. Na krzyżu znalazły się napisy: po jednej stronie m.in. "Zabij księdza", po drugiej "J...ć PiS". Działo się to w czasie protestów przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Policja prowadziła dochodzenie, ale nie poinformowano, czy udało się schwytać sprawców. Pod uwagę brano dwa możliwe scenariusze: profanacji dokonały osoby związane z trwającymi protestami - lub prowokatorzy, którzy chcą uczestników protestów skompromitować w oczach starszego pokolenia.

Dewastacja krzyża na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na Zaspie. "W naszym mieście nie ma na to zgody"

Pod koniec czerwca 2023 r. ktoś zerwał ze ściany budynku mieszkalnego tablicę upamiętniającą bohaterkę Sierpnia, Annę Walentynowicz. Po śladach można było wywnioskować, że sprawca działał z pomocą łomu. Akcja zapewne miała miejsce w godzinach nocnych lub nad ranem - w ruchliwym centrum Wrzeszcza, przy al. Grunwaldzkiej 49, gdzie mieszkała Anna Walentynowicz.

Policja zajęła się sprawą, ale do dzisiaj nie wiadomo, czy kogoś złapano. Nieznane są też losy samej tablicy.

Gdzie jest tablica poświęcona Annie Walentynowicz?

TV

Najstarsze muzeum na Westerplatte świętuje 50-lecie powołania