19. Festiwal Szekspirowski: życie to przelotny cień

Organizatorzy tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego najsmaczniejsze i najsubtelniejsze danie zachowali na sam koniec. Zrealizowany w Rosji „Makbet” w reżyserii Luka Percevala, pokazany 9 sierpnia, to poruszająca opowieść o marności ludzkiego życia.
11.08.2015
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Spektakl, zrealizowany w Teatrze Bałtycki Dom w Sankt Petersburgu, to już trzecie podejście Percevala do „Makbeta”. Tym razem reżyser znacznie okroił tekst sztuki (nie widzimy chociażby słynnych scen z Trzema Wiedźmami), skupiając się na losach tytułowej postaci (w tej roli przekonujący Leonid Alimov).

Reżyser „Makbeta” nie podąża za żadnym z popularnych odczytań dramatu Szekspira. Jego spektakl nie jest zatem opowieścią o naturze zła, nakręcającej się spirali zbrodni, sile sumienia czy zwodniczej kobiecie popychającej męża do królobójstwa. Kluczowy dla odczytania interpretacji Percevala jest słynny fragment monologu Makbeta: „Życie jest jedynie przelotnym cieniem; żałosnym aktorem, co przez godzinę puszy się i miota na scenie, po czym znika; opowieścią idioty, pełną wrzasku i wściekłości, a nie znaczącą nic”.

Bo ten spektakl jest przede wszystkim poruszającą opowieścią o ludzkim życiu: o tym, jak mało tak naprawdę ono znaczy, jak minimalny wpływ mamy na realizację swoich celów czy wreszcie – jak w mgnieniu oka możemy stracić wszystko, co zdobyliśmy. Nie jest to myśl oryginalna – wywiedziona przecież bezpośrednio ze sztuki Szekspira – jednak w przypadku Percevala (od wielu lat buddysty i nauczyciela jogi) wybrzmiewa z ogromną siłą. Struktura okrojonej opowieści przywodzić może na myśl dramat antyczny, w którym bohater przegrywa z bezlitosnym losem.

„Makbet” został zbudowany za pomocą bardzo prostych, ale wyrazistych środków teatralnych. Cała scenografia (świetna praca Annette Kurz) bazuje na czerni i bieli, tworzą ją wyłącznie nierównomiernie opuszczone sztankiety oraz ostra smuga światła, przecinająca w poprzek scenę. Nieliczne i proste są rekwizyty: wiadro z wodą, tekturowe korony (tektura podkreśla tu tymczasowość zdobytej władzy). Nastrój spektaklu buduje spokojna, choć niepokojąca gitarowa muzyka, wykonywana na żywo.

Jednak najciekawszym elementem tego niespiesznie prowadzonego spektaklu są tajemnicze tancerki (Erynie?) – kompletnie nagie, przesłonięte tylko sięgającymi kolan włosami z peruk. Przebywają one na scenie przez cały spektakl, nie wchodząc w interakcję z aktorami; ich ruch jest powolny, wyrazisty (brawa dla choreografa Teda Stoffera), zawsze odnosi się do konkretnego fragmentu akcji, jednak nie komentuje go – raczej uzupełnia.

Rosyjski „Makbet” to przykład świetnego, konsekwentnego teatru. Zbudowany prostymi, acz pomysłowymi środkami, nie efekciarski, stosunkowo równo zagrany, z poruszającym, wyrazistym przesłaniem. Na taki spektakl warto było czekać przez cały Festiwal Szekspirowski.

 

Zobacz także www.festiwalszekspirowski.pl

TV

Pomaganie jest trudne i wymaga ciągłego wsparcia