Przyleciał z Aleppo na chwilę. Historia prof. Basmadjiego, gdańszczanina

Prof. Khaled Basmadji przyleciał do Polski na chwilę, ale został, bo w jego rodzinnym Aleppo wybuchła wojna. Opowiada nam o wspomnieniach z Syrii, smaku tamtejszych potraw, o życiu imigranta oraz o tym, dlaczego, jako muzułmanin, boi się ISIS, tych - jak mówi - głupców i analfabetów. Miasto Gdańsk zachęca do niesienia pomocy m.in. Syryjczykom, co możliwe jest za pośrednictwem akcji Gdańsk Dla Ofiar Wojny.

Przyleciał z Aleppo na chwilę. Historia prof. Basmadjiego, gdańszczanina
A
A
data publikacji: 12 maja 2017 r.

Prof. Khaled Basmadji w bibliotece w Gdańsku Suchaninie prezentuje szkic do swojej nowej pracy 'Bóg jest miłością'
Prof. Khaled Basmadji w bibliotece w Gdańsku Suchaninie prezentuje szkic do swojej nowej pracy 'Bóg jest miłością'
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Nazywam się Khaled Basmadji. Mam 73 lata i jestem z Aleppo. Od 2012 roku mieszkam w Gdańsku. Przyjechałem tu z Syrii zaraz na początku wojny, na dwa miesiące, żeby odwiedzić dzieci - dwie córki, które pracują i mieszkają w Polsce. Jedna jest dentystką w Gdańsku, a druga po doktoracie z lotnictwa, pracuje w PAN w Warszawie. Chciałem wracać do Syrii, ale lotnisko Aleppo przestało w tym czasie istnieć! Zostało zbombardowane. Nie mogłem już wrócić. Przepadły bilety lotnicze. Wróciłbym, gdybym miał 50 procent szansy, że dojdę do mojego mieszkania w Aleppo, ale nie mam takiej szansy! Gdybym tam jednak pojechał i już do Polski nie wrócił, to pewnie by znaczyło, że mnie zlikwidowali, jak każdego innego.

Niedaleko Aleppo, jakieś 10-20 kilometrów, jest ISIS, są dżihadyści. To są na ogół półanalfabeci, głupcy, którzy nie mają nic wspólnego z islamem! Ja też się ich boję, jako muzułmanin! Oni zabijają wszystkich, muzułmanów też. Oni niewiele rozumieją, nie potrafią sami myśleć i dają się łatwo złapać na kłamliwą propagandę. Ci z ISIS to są nowotwory złośliwe, jak rak. Oczyszczenie świata z terroryzmu to obowiązek państw islamskich, a nie tylko Europy i USA. To kraje muzułmańskie powinny tam walczyć. W Syrii jest dużo oficerów, dowódców ISIS z Emiratów Arabskich, z Tunezji, z Arabii Saudyjskiej. To te kraje powinny ich zwalczać przede wszystkim, już u siebie. 

Syria to piękny kraj, to rajowy kraj. No, po prostu raj na ziemi! Pamiętam, do dziś człowieka, który sprzedawał owoce i warzywa obok meczetu w Aleppo. Pamiętam smak tych soczystych owoców: pomarańczy, winogron i granatów. Pamiętam smak trufli. Olej syryjski, z oliwek, to nie jest taki olej, jak ten polski. To jest wspaniały olej! Miałem piękne mieszkanie, na czwartym piętrze, w bloku, sześć pokojów, w dzielnicy konsularnej. Ponad 200 metrów kwadratowych! Teraz mieszkanie jest zniszczone, siostrzeniec niedawno wysłał mi zdjęcia. Nie ma dla mnie znaczenia, ktora strona konfliktu je zbombardowała. 

PRZYŁĄCZ SIĘ DO AKCJI Gdańsk Dla Ofiar Wojny

Jestem profesorem mikrobiologii. W Aleppo jestem kimś, jestem znanym naukowcem. A tu, w Polsce?! Nie mam pracy. Pracowałem za tysiąc złotych tylko przez trzy miesiące, w 2014 roku, na wydziale biologii UG. Badałem próbki ziemi z Kamerunu. Ale nie mogli mnie zatrudnić na dłużej. Szkoda. W Aleppo miałem pensję na uniwersytecie 3100 dolarów miesięcznie! Ale i tak się cieszyłem z tego tysiąca złotych tu w Gdańsku, bo poszedłem do Biedronki i sam kupiłem chleb za swoje pieniądze i znów poczułem się jak pan domu! Nie biorę tu emerytury, utrzymuję się z malowania obrazów, pomagają nam też córki, które ciężko pracują. Sprzedam jeden obraz na kilka miesięcy, zarobię 500 złotych. Pocieszam się, że Van Gogh też czasem chodził głodny. Maluję teraz serię obrazów z cyklu “Bóg jest miłością”. Wierzę w Boga, wierzę w pojednanie.

Skończyłem studia w 1971 roku we Wrocławiu, a doktorat obroniłem w 1977 roku we Wrocławiu. Jestem specjalistą od chorób zakaźnych i tropikalnych, jak malaria. Mam żonę Polkę, ona też jest lekarzem specjalistą. Pracowała w Aleppo na uczelni i w fabryce leków Delta. Mogłem zostać po studiach w Polsce, miałbym luksus. Miałem publikacje naukowe, wyróżnienia, rektor mnie chwalił. Ale wróciłem do Syrii, bo chciałem być lojalny wobec swojego kraju. Na początku miałem trudności z nostryfikacją dyplomu, bo w Syrii uważali, że skoro Polska to kraj socjalistyczny, to mój doktorat się nie liczy tak, jak na przykład ten francuski. Miałem pięć ciężkich lat w Syrii po przyjeździe z Polski. Dostawałem pensję 350 lir, to było nic. Ale uważam, że każdy powinien być wierny ziemi, z której pochodzi. Sam mam podwójne obywatelstwo. Polska jest moim krajem i Syria jest moim krajem.

Uchodźcom trzeba pomagać, trzeba patrzeć na nich pozytywnie. Oni mieszkają w namiotach, w Turcji, Jordanii, Libanie, w ciężkich warunkach, w zimie jest im bardzo zimno. Im trzeba pomóc, najlepiej tam, gdzie są, czyli na granicy syryjskiej. W Aleppo jest bardzo źle! Jeśli człowiek ucieka przed śmiercią z małymi dziećmi i nie ma czego jeść, to oczywiście, że trzeba mu pomóc.

Prace Khaleda Basmadjiego: po prawej reprodukcja jego obrazu 'Smutny koń arabski na emeryturze'. Dyplom, który pokazuje Basmadji z konferencji naukowej w 2012 roku, z niewiadomych względów umieszcza Paryż w... Hiszpanii
Prace Khaleda Basmadjiego: po prawej reprodukcja jego obrazu 'Smutny koń arabski na emeryturze'. Dyplom, który pokazuje Basmadji z konferencji naukowej w 2012 roku, z niewiadomych względów umieszcza Paryż w... Hiszpanii
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Syryjczycy to bardzo pracowity naród! Część chce tu uczciwie pracować i uczciwie zarabiać! Inżynierowie, lekarze, oni chcą tu do Polski przyjechać do pracy, pomóc Polsce. Ale czy wszyscy ci ludzie, którzy trafili do Europy, są uchodźcami? Moim zdaniem niektórzy liczą, niestety, tylko na życie-relaks! Przyjechali po zasiłek, do Szwajcarii, do Austrii, do Niemiec. Osobiście znam takich, niestety: przyjechali z Aleppo do Europy Zachodniej. W Polsce im się nie podoba, bo nie ma zasiłków! Oni mają takie telefony, na które mnie nie stać i mieszkania lepsze niż Pański dom! Niektórzy przyjechali z duża forsą, a i tak dostają jeszcze mieszkania, pensje, żywność. Widziałem w internecie arabskim, jak namawiają: “jeźdźcie do Niemiec, tam Merkel da wam pomoc i pieniądze!”. Takich nie szanuję! A Syria najbardziej ich teraz potrzebuje! Brakuje w Syrii młodych, którzy powinni odbudować kraj. To nie jest patriotyzm, żeby uciec i żyć jak pasożyt.

Jestem muzułmaninem. W Aleppo jest dużo muzułmanów, którzy chwalą się tym, że mają przyjaciół chrześcijan! I na odwrót: chrześcijanie z Aleppo szanują muzułmanów. Syria to był kraj, gdzie jeszcze niedawno, przed wojną, ludzie się szanowali bez względu na wyznanie. A dziś?! Nawet, jak zapytają muzułmanina, czy podoba mu się ISIS, a on odpowie, że nie, to obcinają mu głowę.

Czytam Koran, a tam są wersety o Miriam, kobiecie, która oddała życie Bogu, zupełnie jak święta Maria. To jest bardzo podobne! Ja jestem muzułmaninem, a moja żona jest katoliczką. W Syrii ja chodziłem do meczetu, a moja żona do kościoła! Nikomu to nie przeszkadzało. Drogi do Rzymu są różne, ale Rzym jest jeden. I Bóg jest jeden!

Namalowałem taki obraz, na którym, jak się Pan przyjrzy, widać, że z oczu konia płyną łzy. Zatytułowałem go “Smutny koń arabski na emeryturze”. Zupełnie tak, jak moje życie teraz. 

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora