Jestem Lech Wałęsa. Nigdy nie zgodziłem się na współpracę

Lech Wałęsa napisał z Gdańska list do 80 tysięcy ludzi, którzy w sobotę, 27 lutego, w Warszawie, wzięli udział w marszu Komitetu Obrony Demokracji. Oto jego treść:

Jestem Lech Wałęsa. Nigdy nie zgodziłem się na współpracę
A
A
data publikacji: 27 lutego 2016 r.

Lech Wałęsa. W tle Papież Jan Paweł II i marszałek Piłsudski.
Lech Wałęsa. W tle Papież Jan Paweł II i marszałek Piłsudski.
Jerzy Pinkas/ gdansk.pl

Nazywam się Lech Wałęsa.

W roku 1978 przystąpiłem do komitetu WZZ Wybrzeża. Wierzyłem, że nasze działania doprowadzą nie tylko do powstania autentycznej reprezentacji robotniczej, lecz poprowadzą ku wolnej Polsce. Takie były też marzenia moich kolegów z WZZ - Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy, Aliny Pieńkowskiej, Bogdana Borusewicza, Jerzego Borowczaka i wielu, wielu innych. W 1980 roku dane mi było stanąć na czele tej walki zakończonej zwycięstwem, odzyskaniem niepodległej i wolnej ojczyzny.

W roku 1979, przemawiając na nielegalnym wówczas wiecu ku uczczeniu pamięci robotników, ofiar grudnia 1970 roku, poczułem naszą siłę, siłę wzmocniona pielgrzymką Ojca Świętego do Polski latem 1979 roku. Przepowiedziałem wówczas budowę pomnika, który miał zostać zbudowany z kamieni przyniesionych przez ludzi wolności. Przemawiając miałem przed oczami robotników Grudnia, rozjeżdżanych przez czołgi, rozstrzeliwanych na ulicach, bitych na komendach milicyjnych. Pamiętałem "ścieżki zdrowia", sianie nieufności miedzy ludźmi.

Pamiętałem też papiery podsuwane mi przez SB, które podpisałem, wierząc, że nowa władza, wstrząśnięta grudniową tragedią zmieni swój stosunek do robotników. Nigdy nie zgodziłem się na współpracę. Nigdy nikogo nie skrzywdziłem. Lecz to doświadczenie nauczyło mnie, że tylko wspólne działanie daje szanse na sukces. Ale nie tylko. Daje też poczucie bezpieczeństwa - przestajesz być sam. Rok później, w grudniu 1980 roku, Pomnik Poległych Stoczniowców zbudowany został siłami naszego związku NSZZ "Solidarność".

W roku 1982, w stanie wojennym, odizolowano mnie w Arłamowie. Byłem sam, oddzielony od ludzi przez funkcjonariuszy SB i PZPR. Wielokrotnie namawiano mnie, bym zdradził Solidarność i stanął na czele koncesjonowanych związków zawodowych. Nie uległem tej presji. Pomny doświadczeń roku 1970, bogatszy o doświadczenia WZZ i Komitetu Obrony Robotników, potrafiłem kolejny raz przeciwstawić się władzy.

Potem było współdziałanie z solidarnościowym podziemiem. Debata i wygrana w spotkaniu z wicepremierem Mieczysławem Rakowskim w stoczni, wygrana w debacie telewizyjnej z przewodniczącym rządowych związków zawodowych Alfredem Miodowiczem.

Pokonaliśmy komunizm nie tylko w Polsce, lecz i w całym obozie sowieckim. Ci, którzy obalali mur berliński, byli naszymi uczniami.

W najgorszych snach nie przewidywałem, że po latach walki o wolność, po latach represji, rewizji i aresztów, aparat demokratycznego państwa uderzy w nas, prześladowanych przeciwników systemu komunistycznego.

Zwracam się do Was, zwycięzców z roku 1989, zwracam się do Was, tych którzy urodzili się już wolnej Polsce. Nie dajce sobie wmówić, że to komunistyczne służby specjalne przyniosły nam wolność i niepodległość. Nie pozwólcie, by system, który nas zniewalał, zakorzenił się w waszych umysłach i sercach.

Niepodległość i wolność zdobyliśmy i zagospodarowaliśmy my. My, Solidarność. My, polskie społeczeństwo. My, Naród.

Lech Wałęsa