Borneo to jedno z miejsc, do których wracam myślami najczęściej. Malezyjską część tej trzeciej co do wielkości wyspy świata odwiedzałam wielokrotnie, spędzając tam łącznie około pół roku. Zafascynowała mnie jej niezwykła przyroda, ale przede wszystkim ludzie i kultury, które pozwoliły mi spojrzeć na tę część świata z perspektywy niedostępnej dla większości podróżujących.
Jednymi z najważniejszych spotkań były poznanie orangutana Ritchiego, a potem Jamesa Ritchiego - lokalnego pisarza, który uratował zwierzę z targu i przekazał je do ośrodka rehabilitacji. Dzięki naszej znajomości miałam okazję poznać życie rdzennych społeczności i uczestniczyć w wydarzeniach, do których turyści zazwyczaj nie mają dostępu.
Podczas jednej z kolacji z lokalnymi przyjaciółmi poznałam również Sima, malezyjskiego Chińczyka i uzdrowiciela. Umówiliśmy się, że pójdę z nim do dżungli. W kolejnych wioskach obserwowałam, jak mieszkańcy czekają na niego w długich kolejkach, szukając pomocy. Tradycyjne metody leczenia były jedynymi, do jakich mieli dostęp. To doświadczenie pozwoliło mi zetknąć się z lokalną wiedzą i sposobem postrzegania zdrowia, który znacząco różni się od zachodniego.
Borneo było częścią mojej dwuipółletniej podróży po Azji, która stała się ważnym punktem zwrotnym w moim życiu. Z zawodowej kariery w międzynarodowych strukturach skierowałam swoją uwagę ku pracy z człowiekiem, rozwojowi osobistemu i poszerzaniu świadomości. Dziś jestem joginką, terapeutką i aktywistką, a Borneo pozostaje jednym z miejsc, które darzę szczególnym sentymentem i które w pewnym sensie jest moim domem.
alert Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora