Będą walczyć na polach Niecieczy
John Carver: - We shall fight on the beaches… będziemy walczyć na plażach. Ten cytat zna każde dziecko w Anglii. Pochodzi z Winstona Churchilla, który w Izbie Gmin w czerwcu 1940 roku zapowiedział w kontekście potencjalnej inwazji hitlerowskich Niemiec na Wielką Brytanię: - Będziemy walczyć na morzach i oceanach, będziemy walczyć w powietrzu, będziemy bronić naszej wyspy, bez względu na koszty, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy.
Ten cytat, na który powołał się Carver, brzmi cudownie, zwłaszcza w kontekście bitwy pod Niecieczą. Tam Lechia zmierzy się z już zdegradowaną, ale wciąż żywą Bruk-Bet Termalicą Nieciecza w sobotę, 23 maja, o godz. 17.30.
W kuluarach, przed konferencją prasową, jeden z dziennikarzy zaproponował na głos złowróżbny nagłówek: “Termalica wymazuje trójmiejski futbol z elity”. Rzeczywiście, po zwycięstwie w Gdyni 3:2 Termalica zrzuciła bowiem z Ekstraklasy Arkę Gdynia. Teraz może pociągnąć ze sobą na dno także Lechię Gdańsk, jeśli u siebie zremisuje bądź wygra z biało-zielonymi.
- Oglądałem tamten mecz - mówi John Carver. - Termalica pokazała w Gdyni, że ma swój styl i swój system. To jest silna, groźna drużyna. Po zrzuceniu Arki Gdynia z Ekstraklasy cieszyli się, jakby zdobyli europejski puchar.
Dlatego John Carver spodziewa się ciężkiej przeprawy: - Jesteśmy świadomi tego, co nas tam czeka i ile Termalica włoży wysiłku w ten mecz. Ale jestem podekscytowany, bo przecież wszystko zależy tylko od nas. Nie musimy się oglądać na inne wyniki. Nasze przeznaczenie jest w naszych rękach i mamy szansę uszczęśliwić naszych kibiców. Przecież gramy dla nich. Oni mają prawo wymagać od nas zaangażowania. To oni płacą za bilety, więc mogą mówić o nas i krzyczeć do nas, co chcą. Wiem, że po meczu z Legią padły z trybun ostre słowa pod naszym adresem, ale kibice mieli prawo do gniewu. Sam przecież byłem zły.
Carver ma nadzieję, że jego gracze wytrzymają presję meczu w Niecieczy: - To dla nas finał pucharu. Jeśli chcesz się rozwijać jako piłkarz, musisz sobie radzić w takich sytuacjach. To część procesu - musisz sobie radzić z coraz większą presją wraz z każdym kolejnym meczem o stawkę. Musimy sobie ufać i być skoncentrowani. Wszystko wciąż w naszych rękach.
Angielski trener dodaje, że był już w takiej sytuacji zarówno w Newcastle, gdzie - jak powiedział - grał mecz o utrzymanie w Premier League, którego stawką było 120 mln funtów oraz mecz Szkocji z Ukrainą w Krakowie o punkty (Carver był asystentem trenera Szkocji). Oba zakończył z sukcesem i Carver wierzy, że teraz będzie tak samo.
Lechia - Legia 1:2. Dramatyczna porażka
Co dalej z Carverem?
Jednocześnie Carver nie chciał mówić o swojej przyszłości w Lechii Gdańsk. Pytałem, czy jego kontrakt w przyszłym sezonie zależy od meczu w Niecieczy. Carver, jak na profesjonalistę przystało, odmówił odpowiedzi, zapowiadając, że te sprawy zostaną wyjaśnione dopiero po meczu z Termalicą. Wtedy można się spodziewać jasnej deklaracji z jego strony.
Nie jest jednak tajemnicą, że Carver jest cenionym trenerem i zapewne ma - tak samo jak piłkarze Lechii - propozycje z innych klubów. Zobaczymy, czy z nich skorzysta. Na pytania, czy zostanie w Gdańsku i czy weźmie na siebie całą odpowiedzialność po ewentualnym spadku, odpowie w sobotę wieczorem.
Z rozmów z różnymi osobami związanymi z klubem można się domyślać, że Anglik jest zawiedziony krótką ławką rezerwowych (stąd konieczność gry tym samym składem przez cały sezon), niektórymi transferami, które nie spełniły jego oczekiwań (niska jakość niektórych zawodników) czy spóźnionymi transferami, przez co Lechia miała bardzo słaby początek sezonu. Jeśli dodamy do tego odjętych pięć punktów za nieprawidłowości finansowe, mamy lepszy obraz frustracji i rozczarowań. Oby nie przełożyły się na sobotni mecz.
Na pewno Carver bierze na siebie decyzję, że w bramce od wielu kolejek stoi krytykowany powszechnie Alex Paulsen. Trener mówi, że z tych bramkarzy, którymi dysponuje, ten jest jego świadomym wyborem.
Na pewno w Niecieczy nie zagra Ivan Zhelizko (czerwona kartka z Legią). Kontuzjowani są Kurminowski i Viunnyk. Nie wiadomo, czy zagra Cirković, bo wciąż dochodzi do siebie po kontuzji. Trener dał sobie dwa dni na decyzję w jego sprawie.
Ostatnia, być może istotna informacja: na mecz w Niecieczy piłkarze lecą w piątek samolotem z Gdańska do Rzeszowa. - Nie będziemy się przez całą Polskę tłuc w autokarze 9-10 godzin - mówi Carver.
Być może to właśnie ta świeżość zadecyduje o końcowym wyniku?