PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Ruch Młodej Polski uhonorowany skwerem. Wzruszająca uroczystość przy Wielkim Młynie 

Ruch Młodej Polski uhonorowany skwerem. Wzruszająca uroczystość przy Wielkim Młynie 
Była melodia pieśni “Mury”, która w latach osiemdziesiątych z tekstem Jacka Kaczmarskiego stała się hymnem młodzieży zbuntowanej przeciwko PRL. W niedzielę, 30 sierpnia, zabrzmiała wyjątkowo, po raz pierwszy zagrana na dzwonach, które składają się na mobilny carillon Miasta Gdańska. Były okolicznościowe przemówienia, wspólne śpiewanie Mazurka Dąbrowskiego i na koniec słowa: “Skwer Ruchu Młodej Polski uważam za otwarty”.
Pierwsze rodzinne zdjęcie uczestników Ruchu Młodej Polski na skwerze im. Ruchu Młodej Polski
Pierwsze rodzinne zdjęcie uczestników Ruchu Młodej Polski na skwerze im. Ruchu Młodej Polski
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

O tym, że skwer przy ul. Podmłyńskiej decyzją Rady Miasta Gdańska otrzymał taką nazwę było wiadomo od końca kwietnia. Inicjatorem tego pomysłu był prezydent Paweł Adamowicz.

 

Skwer Ruchu Młodej Polski. Radni jednogłośnie podjęli uchwałę ws. nadania nazwy

 

Miejsce przebudowano za samorządowe pieniądze i zamontowano tablicę z napisem Ruch Młodej Polski.

 

Od chodnika przy ul. Podmłyńskiej do Skweru Ruchu Młodej Polski - rozmowa o nowej inwestycji w śródmieściu

 

Jednak uroczyste odsłonięcie zaplanowano na 30 sierpnia, w przeddzień 40-lecia zwycięstwa strajku w Stoczni Gdańskiej. Nieprzypadkowo. Sierpień był najważniejszym życiowym doświadczeniem tego młodzieżowego wówczas środowiska. Ruch Młodej Polski wspólnie z Wolnymi Związkami Zawodowymi organizował nielegalne manifestacje z okazji 11 Listopada, 3 Maja czy Grudnia '70 - członków obu organizacji spotykały szykany ze strony peerelowskiego aparatu represji. Podczas opozycyjnej imprezy w mieszkaniu działaczy RMP Piotra i Ewy Dyków we Wrzeszczu zapadła decyzja o rozpoczęciu strajku w Stoczni Gdańskiej. W sierpniu 1980 r. działaczki RMP - Bożena Rybicka i Magdalena Modzelewska - prowadziły modlitwy wśród strajkujących stoczniowców, co przyczyniło się do podtrzymania jedności załogi. Maciej Grzywaczewski i Arkadiusz Rybicki spisali na drewnianych tablicach 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego - dziś jest to jedna z najważniejszych pamiątek Sierpnia.  

Potocznie mówi się o “Rodzinie RMP” - młodzieńcze przyjaźnie na ogół przetrwały próbę czasu. W dorosłym życiu poszczególni członkowie Ruchu osiągnęli sukcesy w polityce, biznesie, życiu naukowym; część z nich w latach 80. znalazła się na emigracji. Do dziś - jak Dykowie - potrafią przylecieć na kilka dni zza oceanu, po to, by nie stracić wspólnego spotkania.   

W niedzielę, 30 sierpnia, na skwer przyszło około 50 osób, które przed czterema dekadami działały w RMP. Stali zgodnie, w szacunku dla wspólnych pokoleniowych doświadczeń, choć bywa, że dziś są po różnych stronach politycznego sporu - jak senator Sławomir Rybicki z Koalicji Obywatelskiej i wiceminister Jarosław Sellin z PiS. Atmosfera była rodzinna. Jeden ze współzałożycieli RMP, Grzegorz Grzelak przyszedł z kilkuletnim wnukiem. Do zebranych przemawiała prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, która jest córką dwojga współzałożycieli RMP Izabeli i Zbigniewa Dulkiewiczów. 

- Parę tygodni temu oglądałam pożółkłe fotografie, a na nich młodzi, uśmiechnięci Olek Hall, Dykowie, Rybiccy, których było bez liku - mówiła do zebranych prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. - I wszystkie ”przyległości” wkoło. Młodzi uśmiechnięci ludzie. Pewnie wtedy, w latach siedemdziesiątych, marzyli o tym samym, co młodzi ludzie dzisiaj, choć to był zupełnie inny świat. Ale byli inni. Byli inni, bo uważali że nie można żyć w permanentnym kłamstwie. Nie można żyć w świecie budowanym na tym, co jest nieprawdą. Na wszechogarniającej nas propagandzie, słowie, które nic nie znaczy, ale przede wszystkim wiedzieli, że PRL to nie jest niepodległa ojczyzna. To była jedna z tych myśli, które tych ludzi spajały. Zdjęcia były z Kaszub, z imprez… Oj, imprezowali nieźle, czasem nie chcą nawet powiedzieć mi do końca, jak to było. Z kościoła. Tamten kościół, którego wieżę tu widzimy, bazylika ojców dominikanów w Gdańsku, przyciągała ich bez względu na to, czy wierzyli, czy nie wierzyli, ale to było jedno z tych miejsc, gdzie mogli się spotykać. Ale co ważne, Ruch Młodej Polski to nie tylko Gdańsk. Oczywiście tutaj, 41 lat temu, w 1979 roku została podpisana deklaracja o utworzeniu Ruchu Młodej Polski - choć część podpisów zbierano także korespondencyjnie - ale to także inne miejsca: Poznań, Warszawa, Łódź… Ludzie z różnych, różnych miejsc. Kraków. Cieszę się, że też tutaj dzisiaj jesteście. Co dalej? Dzisiaj jest wśród nas wielu posłów, senatorów, ministrowie, samorządowcy. To są ludzie, którzy w 1989 roku, 1990, wzięli odpowiedzialność w swoje ręce. Chcieli robić to, o czym mówili, to w co wierzyli. I zmieniają Polskę. Wielu wystartowało w wyborach ‘89, w 1990 roku w wyborach samorządowych, w bardzo różnych miejscach w Polsce, ale to co jest chyba dzisiaj największą wartością - dla mnie osobiscie, ale wierzę też, że dla wielu ludzi - to to, że dzisiaj są także prawdziwi. Dzisiaj rozumieją czym jest słowo solidarność, czym jest pomoc drugiemu człowiekowi, czym jest stanie po stronie wartości, nawet jeżeli to jest niewygodne. Dlatego tak wielu z was staje pod sądami, staje w obronie Konstytucji, tak wielu z was organizuje choćby teraz pomoc i wiece dla Białorusi, a kilka lat temu - kiedy to było potrzebne - dla Ukrainy. Nie robicie tego na pokaz, i to jest właśnie ta wartość człowieczeństwa w Ruchu Młodej Polski, którą - wierzę - zaszczepili mi także moi rodzice i ich przyjaciele. Ja wam bardzo za to dziękuję, dziękuję w imieniu gdańszczanek i gdańszczan. 

 

 

Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska powiedziała: - Chciałabym dzisiaj podziękować bardzo członkom Ruchu Młodej Polski, którzy już wtedy, ówczesnej młodzieży zaszczepiali takie wartości jak wolność, dobro, prawda i piękno, które wtedy, tak jak i dziś - jeśli będą pielęgnowane, pozwolą budować i rozwijać się Polsce w cudownie różnorodnej, ale zjednoczonej i szanującej prawa wszystkich obywateli Europie.

Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności, przypomniał kluczowe fragmenty dokumentów RMP: - Byliście piekielnie młodzi, dwadzieścia parę lat, a napisaliście zdania, które są historyczne, ale dzisiaj mają moc i nadal wyznaczają kierunek. Ja wybrałem tylko pięć zdań, dwa fragmenty, które dla mnie są aktualne, tak jakby ktoś z was je dzisiaj napisał. Jeden dotyczy wspólnoty narodu polskiego. Przypomnę, Deklaracja Ideowa Ruchu Młodej Polski, opublikowana 40 lat temu, latem, w 18. numerze “Bratniaka”. Zacznę od pierwszego fragmentu, krótkiego, “Wspólnota narodowa”: “Moment startu państwowości polskiej był jednocześnie chwilą bezpowrotnego włączenia Polski w orbitę świata uniwersalnych wartości chrześcijańskich i cywilizacji łacińskiej. Fakt ten przesądził raz na zawsze o tym, że Polska stała się częścią Europy, a naród polski członkiem rodziny narodów europejskich. Zerwanie duchowej więzi z jednocząca się dzisiaj powoli, ale nieuchronnie, Europą…”.

- Przypomnę, 1979 rok - podkreślił w tym miejscu Basil Kerski i czytał dalej: “... rzecz jasna Europą ojczyzn, oznaczałoby również nasze samobójstwo duchowe. Tylko cywilizacja europejska potrafiła pogodzić wolność jednostki z autorytetem państwa, a wartości narodowe z uniwersalnymi. Musimy mieć świadomość, że jestesmy depozytariuszami tworów kultury europejskiej”. 

- Dalej pytanie, co jest gwarancją niepodległości - kontynuował dyrektor ECS. - Co wzmacnia się polskiej niepodległości, przyszłej, demokratycznego państwa. Słowa, wydaje mi się, o charyzmacie i sile nadal aktualnej: “Obowiązkiem państwa jest zapewnienie i przestrzeganie praw i wolności wszystkich osób: jednostek, rodzin, korporacji, grup i klas. Wierność zasadniczym wartościom naszej cywilizacji nie da się pogodzić z dyktatem ideologicznym państwa, a tym bardziej jakiejś grupy zorganizowanej, na przykład partii”. 

ZOBACZ FILM Z UROCZYSTOŚCI:

 

Aleksander Hall - intelektualny lider środowiska - dziękując Miastu za upamiętnienie Ruchu Młodej Polski poprzez nadanie imienia skwerowi, przypomniał nazwiska osób, które dawały światopoglądową inspirację.    

- My jesteśmy spadkobiercami, przed nami byli inni - podkreślił Aleksander Hall. - I myślę, że to jest bardzo ważna cecha, żeby pamiętać o tych, którym wiele zawdzięczamy. Tutaj w Gdańsku nasuwa się, żeby pierwsze nazwisko, jakie wymienić, to ojciec Ludwik Wiśniewski. To młode środowisko gdańskie bez jego wsparcia, bez jego zaangażowania, bez poważnego potraktowania nas jako partnerów, mogło nie przetrwać. Jego losy mogłyby się potoczyć inaczej. On otworzył nam drogę w świat. Bardzo wiele mu zawdzięczamy, ta więź trwa i jest dla nas w dalszym ciągu bardzo ważna. 

Drugą ważną postacią, jak powiedział Aleksander Hall, był prof. Wiesław Chrzanowski - intelektualny mentor środowiska. Był on w czasie wojny uczestnikiem konspiracji niepodległościowej, potem wieloletnim więźniem PRL, następnie bliskim współpracownikiem prymasa Stefana Wyszyńskiego, doradcą “Solidarności”, współtwórcą jej statutu. Po przełomie ustrojowym prof. Chrzanowski był ministrem sprawiedliwości, później marszałkiem Sejmu RP. 

- Uczył nas politycznego realizmu i łączenia wierności ideom z szukaniem realistycznych dróg działania - przypomniał Aleksander Hall. 

Niezwykle ważną dla środowiska postacią był gdańszczanin Lech Bądkowski - państwowiec, odpowiedzialny patriota, a zarazem prekursor myślenia regionalnego, zwracającego uwagę na rolę lokalnych wspólnot, samorządów.

- Polityczny realista, a zarazem romantyk - dodał Hall.

Inspiracji intelektualnej dostarczał RMP także Stefan Kisielewski - błyskotliwy i dowcipny publicysta, barwna postać, która pokazywała, jak pozostawać człowiekiem wolnym w czasach zniewolenia.  

Kolejną zasłużona dla RMP postacią był Wojciech Wasiutyński.

- Wielki pisarz narodowy, narodowo-demokratyczny, autor “Źródeł niepodległości”, mieszkający na emigracji, w Stanach Zjednoczonych, ale który regularnie nas wspierał, zgadzał się na publikację swoich tekstów w naszej prasie - przypomniał Aleksander Hall. - Wspierał nas także finansowo.  

Wreszcie ksiądz Witold Andrzejewski. 

- Cieszę się, że są koledzy z Gorzowa Wielkopolskiego i Poznania - powiedział Aleksander Hall. - Tak,jak my mieliśmy ojca Ludwika, tak w pewnym gorzowskim duszpasterstwie był wybitny ksiądz Witold Andrzejewski, który dał ten punkt startu i oparcia naszym przyjaciołom z Gorzowa i Poznania. Mieliśmy zaszczyt go dobrze znać, towarzyszyć także w ostatniej fazie jego choroby, Nie ma go niestety wśród nas. Trzeba o tych ludziach pamiętać, mieć poczucie długu, który zaciągnęliśmy, i pamięci. To jest także nadzieja, że ci, którzy po nas przyjdą, też o nas nie zapomną.

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl
oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl