PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
Park Oruński. Duża popularność koncertów w amfiteatrze - tym razem zaśpiewał Piotr Polk
Park Oruński. Duża popularność koncertów w amfiteatrze - tym razem zaśpiewał Piotr Polk
W niedzielne popołudnie 28 lipca, w oruńskim amfiteatrze Orana wystąpił popularny aktor i piosenkarz Piotr Polk. Jak zwykle przyszły setki osób. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie deszcz, który zaczął lać w połowie występu. Polk miał wyrzuty sumienia, zapowiedział, że przyjedzie jeszcze raz, gdy będzie lepsza pogoda.
Piotr Polk pośród gdańskiej publiczności w Parku Oruńskim
Piotr Polk pośród gdańskiej publiczności w Parku Oruńskim
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Widownię stanowiło kilkaset osób. Pań było więcej niż panów. Nie wszyscy przynieśli ze sobą parasole, dlatego deszcz stał się poważnym problemem. Część publiczności po jakimś czasie przeniosła się pod pobliskie drzewa. Lało tak mocno, że wiele osób zrezygnowało z dalszego słuchania koncertu.

Piotr Polk robił, co mógł, by zabawić publiczność w trudnych warunkach pogodowych. Co jakiś czas schodził ze sceny na widownię, by sprawdzić, czy nie lepiej byłoby zakończyć występ. Pytał o to uczestników koncertu; - To, jak robimy?

- Nieee! - usłyszał w odpowiedzi.

Gdy zobaczył panią, która nie miała parasola, a jedynie foliowy worek na głowie - zaprowadził ją na scenę, by się trochę podsuszyła przy mocno grzejących lampach.

 

Zobacz też: Park Oruński. Hanna Śleszyńska podobała się publiczności, duże brawa od 600 osób

 

Polk lubi kokietować publiczność, szczególnie jej damską część, Piosenki przeplatał wesołymi anegdotami i żartami. 

- Mój dziadek był już w zaawansowanym wieku, gdy po raz pierwszy znalazł się w szpitalu - mówił Piotr Polk. - Pielęgniarka zapytała: ile pan ma lat? - Osiemdziesiąt pięć. Pielęgniarka na to: “No, ja bym panu nie dała”. A dziadek: “A ja bym nie śmiał prosić”. A mówią, że jestem podobny do dziadka… 

Publiczność mimo deszczu śmiała się, biła brawo. 

 

Koncert był udany, szczególnie z punktu widzenia tych osób, które przed wyjściem z domu spojrzały na pochmurne niebo i zabrały ze sobą parasol
Koncert był udany, szczególnie z punktu widzenia tych osób, które przed wyjściem z domu spojrzały na pochmurne niebo i zabrały ze sobą parasol
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Piotr Polk śpiewał polskie piosenki, ewentualnie z tekstami tłumaczonymi na polski. Byli “Okularnicy” i “Zielono mi” Agnieszki Osieckiej, były piosenki Wojciecha Młynarskiego, Jana Wołka, Włodzimierza Korcza, Marka Dutkiewicza, Seweryna Krajewskiego. 

Na koniec zaśpiewał “My Way” Sinatry, z tekstem w tłumaczeniu Młynarskiego. Zaznaczył, że sam Młynarski uważał, iż jest to pieśń, do wykonania której trzeba dojrzeć.

- Ty już możesz ją śpiewać - usłyszał pewnego dnia Piotr Polk od Młynarskiego, więc traktuje te słowa jako swoisty certyfikat.

 

Tak było w zeszłym roku: Park Oruński. Tłumy mieszkańców przyszły na koncert Stanisławy Celińskiej

 

Gdy skończył się występ, przestało lać - jak na komendę.

Piotr Polk powiedział, że ma wyrzuty sumienia, musi więc wrócić do Gdańska, by dać koncert przy lepszej pogodzie.

 

Do końca sezonu pozostały trzy koncerty w Amfitearze Orana:

  • 4 sierpnia, godz. 18:00 - Karolina Piechota

  • 18 sierpnia, godz. 18:00 - Katarzyna Rogalska „Polskie Drogi”

  • 31 sierpnia, godz. 18:00 - Dorota Stalińska
oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl