PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia - Radomiak 2:2. Gdańszczanie wypuścili z rąk niemal pewne ligowe zwycięstwo

Lechia - Radomiak 2:2. Gdańszczanie wypuścili z rąk niemal pewne ligowe zwycięstwo
Gdy po pierwszej połowie obie drużyny schodziły z boiska na przerwę, chyba  nikomu z gdańskich kibiców nie przyszło do głowy, że ten mecz może zakończyć się inaczej niż zwycięstwem Lechii. Było 2:0, Biało-Zieloni mieli mecz pod kontrolą. Co się stało, że roztrwonili tę przewagę?
Mateusz Żukowski przy piłce - młody gracz Lechii rozwija się błyskawicznie i wyrasta na gwiazdę gdańskiego zespołu. Przeciwko Radomiakowi zdobył swoją drugą ligową bramkę w karierze. Pierwszego - również niezwykle efektownego gola - strzelił dwa tygodnie wcześniej przeciwko Cracovii
Mateusz Żukowski przy piłce - młody gracz Lechii rozwija się błyskawicznie i wyrasta na gwiazdę gdańskiego zespołu. Przeciwko Radomiakowi zdobył swoją drugą ligową bramkę w karierze. Pierwszego - również niezwykle efektownego gola - strzelił dwa tygodnie wcześniej przeciwko Cracovii
Piotr Wittman/www.gdansk.pl

 

Znowu błysnął 19-letni Mateusz Żukowski.

  • Młody piłkarz Lechii był w polu karnym Radomiaka, tuż przy prawej linii bocznej, gdy w 12. minucie dostał piłkę. Trochę ją sobie podprowadził do przodu i huknął z prawej nogi. To było naprawdę atomowe uderzenie. Piłka wpadła niemal w okienko, przy prawym słupku. Bramkarz Radomiaka tam stał, ale siła uderzenia nie dała mu czasu na reakcję. Piłka po prostu śmignęła mu nad głową i ugrzęzła w siatce. Nie było to łatwe - strzał z ostrego konta, trzeba było trafić idealnie i Żukowskiemu to się udało.

Lechia grała z polotem, podawała z pierwszej piłki i przy tym celnie. Gdańszczanie mogli i powinni prowadzić już w piątej minucie. Ładnie wrzucona górą piłka leciała w stronę bramki Radomiaka, za plecy obrońców. Napastnik Lechii Łukasz Zwoliński doskoczył do niej pierwszy i jeszcze zanim spadła na murawę - “dziugnął” ją końcem stopy. Piłka przeleciała obok bramkarza, ale też niestety minimalnie obok bramki gości.

  • W 19. minucie zrobiło się 2:0 dla Lechii. Piłka dość przypadkowo trafiła na prawą stronę pola karnego Radomiaka, do Jarosława Kubickiego. Ten przytomnie odegrał z pierwszej piłki do środka i tam wślizgiem Maciej Gajos wepchnął piłkę z bliska do bramki gości. 

 

Radość zawodników Lechii po fantastycznym strzale Mateusza Żukowskiego na 1:0
Radość zawodników Lechii po fantastycznym strzale Mateusza Żukowskiego na 1:0
Piotr Wittman/www.gdansk.pl

 

W kolejnych minutach można było odnieść wrażenie, że gra Lechii jest mniej intensywna. Mecz i tak był pod kontrolę gdańszczan, choć Radomiak próbował się odgryzać.

Po przerwie wszystko wyglądało podobnie. Jakby Lechia grała sparing z przeciwnikiem, który nie ma prawa odebrać jej punktów. 

  • Tak było do 59. minuty, kiedy to jeden z ofensywnych zawodników Radomiaka zacentrował ostro w pole karne gdańszczan. Mario Maloca mógł przeciąć lot tej piłki, ale tego nie zrobił. Nie miał chyba pojęcia, że zza jego pleców wyskakuje do główki Machado - Portugalczyk, dopiero co wprowadzony na boisko. Precyzyjnie uderzona piłka wpadła do bramki gdańszczan tuż przy lewym słupku.

 

  • Trzy minuty później miała miejsce kolejna akcja ofensywna gości. Jeden z zawodników Radomiaka strzelił, Jarosław Kubicki zrobił wślizg, żeby udaremnić akcję. Gdańszczanin złożył się jednak do wślizgu pechowo - z ręką uniesioną do góry, i właśnie w tę rękę trafiła piłka. Działo się to w polu karnym Lechii, więc decyzja sędziego mogła być tylko jedna: karny. Jedenastkę wykorzystał Karol Angielski, który uderzył mocno i płasko po ziemi - piłka wpadła do siatki obok lewego słupka.

 

Niestety tak, jak Lechia zachwycała na początku pierwszej połowy meczu szybką grą z pierwszej piłki - tak w drugiej połowie irytowała niedokładnością podań i nieporadnością. Gdy w końcówce zdarzyła się dobra sytuacja strzelecka, Diabate strzelił mocno po ziemi - prosto w nogi obrońcy Radomiaka, który stał na linii bramkowej. 

Inna rzecz, że w ostatnich minutach Radomiak też miał swoją okazję. Gdy wydawało się, że musi paść bramka dla gości, piłkę wybił chwalony już Mateusz Żukowski. 

 

Radość piłkarzy Radomiaka po bramce na 2:2. Ustawili się ze zdobywcą gola z rzutu karnego, Karolem Angielskim, i zrobili tzw. kołyskę - to rodzaj dedykacji, oznaczającej, że zdobywca gola wkrótce zostanie tatą
Radość piłkarzy Radomiaka po bramce na 2:2. Ustawili się ze zdobywcą gola z rzutu karnego, Karolem Angielskim, i zrobili tzw. kołyskę - to rodzaj dedykacji, oznaczającej, że zdobywca gola wkrótce zostanie tatą
Piotr Wittman/www.gdansk.pl

 

W sumie był to dość emocjonujący i widowiskowy mecz. Remis nikogo nie krzywdzi, choć gdańszczanie mają prawo odczuwać niedosyt. Posiadanie piłki było 54 proc. do 46 proc. na korzyść Lechii. Statystyki strzałów bardzo wyrównane (9 strzałów Lechii i 10 strzałów Radomiaka, w tym po trzy celne). Gdańszczanie mieli nieco większą celność podań (84 proc., przy 82 proc. Radomiaka). Obie drużyny sporo biegały: Lechia nieco ponad 113 km, Radomiak - prawie 113 km.

Następny mecz gdańszczanie zagrają na wyjeździe, w Krakowie, przeciwko Wiśle. Spotkanie zaplanowano na niedzielę, 12 września, o godz. 15.

 

LECHIA GDAŃSK – RADOMIAK RADOM 2:2 (2:0)

  • Bramki: Mateusz Żukowski 12, Maciej Gajos 19 – Luís Machado 59, Karol Angielski 64 (k)

 

LECHIA: 12. Dušan Kuciak – 17. Mateusz Żukowski, 25. Michał Nalepa, 23. Mario Maloča, 2. Rafał Pietrzak (75, 10. Bassekou Diabaté) – 22. Joseph Ceesay (64, 20. Conrado), 7. Maciej Gajos, 36. Tomasz Makowski, 6. Jarosław Kubicki, 99. İlkay Durmuş (83, 28. Flávio Paixão) – 9. Łukasz Zwoliński.

 

RADOMIAK: 1. Filip Majchrowicz – 14. Damian Jakubik, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz – 9. Leândro (87, 99. Mario Rondón), 11. Michał Kaput, 55. Meik Karwot, 7. Miłosz Kozak (87, 13. Maurides) – 19. Karol Angielski (84, 97. Dominik Sokół), 10. Mateusz Radecki (58, 20. Luís Machado).

  • żółte kartki: Maloča, Kubicki, Conrado – Karwot.

 

ZOBACZ ZDJĘCIA Z MECZU

 

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl