Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Koniec unikatowego projektu "Miasto na detoksie". Uczestnicy mówią, jak było

- To był przewrót, kiedy okazało się że zamiast dziesięciu różnokolorowych butelek ze środkami czyszczącymi z drogerii mogę używać trzech, które sama zrobiłam - mówi Iga Żelazko, jedna z uczestniczek pilotażowego projektu w ramach kampanii „Miasto na detoksie”, zorganizowanego i przeprowadzonego przez Gdańską Infrastrukturę Wodociągowo-Kanalizacyjną. Trwający pół roku projekt właśnie się zakończył.

Koniec unikatowego projektu "Miasto na detoksie". Uczestnicy mówią, jak było
A
A
data publikacji: 11 kwietnia 2018 r.

Weronika i Arek Gasperczyk z córką Małgosią do Gdańska uciekli z Warszawy. M.in. przed smogiem i... żeby wziąć udział w projekcie Miasto na detoksie
Weronika i Arek Gasperczyk z córką Małgosią do Gdańska uciekli z Warszawy. M.in. przed smogiem i... żeby wziąć udział w projekcie Miasto na detoksie
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Ta historia zaczęła się w lipcu 2017 roku, kiedy rozpoczęto rekrutację do pilotażu w ramach kampanii “Miasto na detoksie”. Chętnych było wielu, ostatecznie na pół roku bez chemii w domu zdecydowało się dziewięć rodzin (29 osób) z różnych dzielnic Gdańska. Badanie pilotażowe oficjalnie zakończyło się w lutym 2018 roku, ale uroczysta gala podsumowująca pilotaż odbyła się we wtorek, 10 kwietnia, w gdańskim Teatrze Miniatura.

- Celem badania była próba zmiany codziennych nawyków przez uczestników projektu prowadzącej do ograniczenia korzystania z produktów zawierających substancje niebezpieczne mające wpływ na zdrowie i na jakość środowiska - tłumaczy Monika Piotrowska-Szypryt, rzecznik GIWK.


Projekt zakończony, zmiany dopiero się zaczynają  

Na początku projektu gospodarstwa domowe uczestników zostały zweryfikowane pod kątem obecności produktów - potencjalnych źródeł substancji niebezpiecznych. Dodatkowo, w ramach współpracy z Detoxed Home, uczestnicy zostali poddani badaniu na obecność substancji takich jak BPA, alkilfenole i ftalany, których zawartość została również zbadana w próbce domowego kurzu.

- Po badaniach i domowych ankietach przyszedł czas na pilotażowe wyzwania - wspomina Monika Piotrowska-Szypryt. - W każdym miesiącu uczestnicy podejmowali próbę wyeliminowania substancji niebezpiecznych znajdujących się w określonej grupie produktów: środkach czystości, kosmetykach, opakowaniach plastikowych, zabawkach i tekstyliach.

Uczestnicy brali udział w warsztatch, podczas których mogli dowiedzieć się, jak przygotować alternatywne, ekologiczne produkty.

- Pilotaż się kończy, ale to dopiero początek zmian - mówił na gali Jacek Skarbek prezes GIWK. - Zaangażowaliśmy się z Gdańskiem w projekt, który miał uświadomić nam, zajmującym się zawodowo środowiskiem, że odpowiadamy za stan wody poprzez nasze inwestycje. Odpowiadamy za to, by woda była czysta, nieskażona, nie zawierała żadnych substancji niebezpiecznych dla zdrowia, by ścieki nie wpływały negatywnie na środowisko czyli i człowieka. A żeby dbać o środowisko trzeba wiedzieć,  co nam zagraża. Dzięki projektowi widzimy, jak wiele substancji niebezpiecznych znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu.  

Aleksandra i Nusret Kadirsoy z córką Emilką. Zmiany, które wprowadzili w swoim domu podczas udziału w projekcie to zmiany na zawsze
Aleksandra i Nusret Kadirsoy z córką Emilką. Zmiany, które wprowadzili w swoim domu podczas udziału w projekcie to zmiany na zawsze
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Soda oczyszczona, szare mydło, ocet. To jest to

Weronika i Arek Gasperczyk z córką Małgosią do Gdańska przeprowadzili się rok temu z Warszawy.

- Uciekliśmy z Warszawy między innymi przed smogiem - wpomina Arek Gasperczyk. - Już wcześniej staraliśmy się żyć zdrowo, udział w projekcie był więc naturalnym krokiem. Zaczęło się od badań i od odkrycia, jak dużo chemii mamy w domu. Pudełka plastikowe, w których pakowaliśmy żywność, butelki plastikowe z wodą mineralną, nawet środki którymi myjemy drewnianą podłogę. To był szok, że tego wokół tak dużo. A potem nauka, co można wyeliminować i czym to zastąpić.

- Byłam zaskoczona, że tak dużo chemii jest wokół nas - dodaje Aleksandra Kadirsoy z Gdańska Południe. - Dlatego na serio zaangażowałam się w pojekt, zobaczyłam jak wiele tej chemii można zastąpić środkami ekologicznymi, dziś sama robię nawet dezdorant i go używam. To nie są zmiany na czas projektu, to zmiany na stałe i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. 


Iga Żelazko. Czy udział w projekcie to był przewrót? Trochę tak
Iga Żelazko. Czy udział w projekcie to był przewrót? Trochę tak
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

- Od lat staram się żyć ekologiczne, zamiast samochodu wybieram rower, od zawsze segreguję śmieci - mówi Iga Zelazko, kolejna uczestniczka projektu. - Kiedy tylko usłyszałam o “Mieście na detoksie”, pomyślałam, że jeśli mam żyć eko, to posunę się o ten krok dalej. Czy to był przewrót? Trochę tak, kiedy okazało się, że potrzebuję do sprzątania mieszkania trzech składników a nie dziesięć różnokolorowych butelek z drogerii. Na pierwszym spotkaniu kontrolnym musiałam wystawić wszystkie domowe kosmetyki na stole, usiadłam obok nich i ... dostałam uczulenia! Zozumiałam, że otaczam się niezbepiecznymi substancjami.


Unikatowy projekt "Miasto na detoksie" 

Pilotaż to pierwszy tego rodzaju eksperyment prowadzony w Polsce. Jego realizacja była możliwa, dzięki udziałowi Miasta Gdańsk, Spółki GIWK oraz Uniwersytetu Gdańskiego w międzynarodowym projekcie NonHazCity (miasto bez szkodliwych substancji) dofinansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w wysokości 2,8 mln EURO.



Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora