Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Jarmark Wileński w Gdańsku: do końca świata i jeszcze o jeden dzień dłużej

Wilno gości w Gdańsku regularnie już od 14 lat. W dniach 2-4 września odbędzie się kolejna edycja festiwalu “Wilno w Gdańsku”. Rozmawiamy z Vytenisem Urbą i Kestutisem Šeduikisem, którzy od początku organizują festiwalowy jarmark wileński.

Jarmark Wileński w Gdańsku: do końca świata i jeszcze o jeden dzień dłużej
A
A
data publikacji: 02 września 2016 r.

Na zdjęciu od lewej: Kiestutis Sedlikis i Vytenis Urba. Pozują oczywiście z litewskimi specjałami.
Na zdjęciu od lewej: Kiestutis Sedlikis i Vytenis Urba. Pozują oczywiście z litewskimi specjałami.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Izabela Biała: Dlaczego Wilno w Gdańsku, a nie na przykład Wilno w Poznaniu, albo w Warszawie?

Vytenis Urba*: - Odpowiedź na to pytanie daje nam historia. Po II wojnie światowej mnóstwo wilniuków przyjechało przecież do Gdańska, bodajże najwięcej w całej Polsce. Pierwsza inicjatywa nawiązania kontaktów między obu miastami wyszła od strony Gdańska, dobre kilkanaście lat temu. Wilno szybko ją podchwyciło. Na początek odbyły się “wzajemne” wystawy fotograficzne.

Kestutis Šeduikis*: - A później miasto Gdańsk wystąpiło z propozycją zorganizowania litewskiego jarmarku, a ponieważ nasze stowarzyszenie rzemieślników [wolne tłumaczenie jego nazwy to “jarmark dla wszystkich - red.] od lat zajmuje się przygotowywaniem takich imprez, zajęliśmy się tym. Póki jest możliwość i potrzeba taka w Gdańsku, a nam sił starczy - będziemy ten jarmark organizować. Dziękujemy prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi i pracownikom urzędu miasta, no i oczywiście gdańszczanom, że chcą nas tu gościć i że udostępniają głównym placu Gdańska na potrzeby naszej imprezy.

V.U.: - W ciągu tych kilkunastu lat obecności w Gdańsku zawarliśmy mnóstwo znajomości. Ludzie dzwonią do nas w ciągu roku i dopytują, czy przyjedziemy. Jest na przykład gdański wilniuk pan Józef. Co roku przychodzi na festiwal, fotografuje stoiska, wydarzenia, a później przynosi nam zdjęcia.

K.Š.: - My zresztą przyjeżdżamy nie tylko na jarmark festiwalowy - od 16 lat gościmy także na jarmarku św. Dominika, w tym roku było tam dwadzieścia litewskich stoisk.

Ile czasu zajmuje wam podróż do Gdańska?

K. Š.: Dziesięć godzin jazdy samochodem. Nie jest to więc jakoś strasznie daleko. Zresztą my jeździmy po całej Europie, a do Gdańska jak do domu już zjeżdżamy.

V. U.: - Jarmarki litewskie robimy też w Sankt Petersburgu, kilka na Ukrainie - w Odessie na przykład, na Białorusi, w Talinie, w Polsce można nas spotkać także w Lublinie. W Wilnie jest jarmark Kaziuki, zawsze w drugi weekend marca, również my go organizujemy - mamy wtedy 17 km stoisk. 3,5 tys. rzemieślników bierze w nich udział.

K. Š.: Za dwa tygodnie w Wilnie będzie jarmark narodowy - również nasza impreza. 800 uczestników będzie się wystawiało na głównej ulicy. Przyjadą rzemieślnicy z trzydziestu miast Europy, z Niemiec, Łotwy, Ukrainy, Białorusi, także z Polski i z Gdańska.

Wracając do Gdańska - przyjeżdżacie tu stałą ekipą? W Gdańsku co roku spotkać można tych samych rzemieślników?

K. Š.: - Są oczywiście tacy, którzy co roku pojawiają się w Gdańsku, ale staramy się by zawsze część oferty była nowa. Tym razem w naszej kawiarni w sobotę przygotowaliśmy liczne niespodzianki. Po raz pierwszy kupić będzie można litewską ceramikę. Będą też nowe narzuty i chusty.

A co gdańszczanie szczególnie upodobali sobie przez ostatnie lata?

V.U.: - Nalewki litewskie, cepeliny, sękacze i wyroby z bursztynu. Nasz bursztyn jest nieco tańszy niż gdański, a poza tym inaczej obrabiany.

K.Š.: - Dużą popularnością cieszą się także wędzone i suszone kiełbasy z wieprzowiny, wołowiny i dziczyzny - w Polsce takich nie macie. No i oczywiście chleby litewskie: na tataraku, z kminkiem, słodki, bez soli… To wszystko są domowe wyroby i sprzedają je sami rzemieślnicy, nie znajdziesz u nas ani jednego stoiska, gdzie nie sprzedawałby sam wytwórca. Polecamy! Lepiej raz zobaczyć i spróbować, niż sto razy usłyszeć.

Na jarmarku wieleńskim można będzie kupić mnóstwo smakołyków i oryginalnych wyrobów rzemieślników z Litwy.
Na jarmarku wieleńskim można będzie kupić mnóstwo smakołyków i oryginalnych wyrobów rzemieślników z Litwy.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Jak odbieracie Gdańsk po tylu latach systematycznej obecności?

K. Š.: - Czujemy się jak w domu. Wszystko jak swoje. Bardzo miło przyjechać do Gdańska, ludzie serdeczni, zawsze mają ochotę na rozmowę.

V.U.: Z kolei z władzami miasta długie rozmowy i ustalenia nie są już potrzebne. Idzie nam już 14 rok współpracy przecież…

K.Š.: - Prezydent Adamowicz żartuje, że jarmark wileński w Gdańsku będzie się odbywał do końca świata i jeszcze o jeden dzień dłużej.

Pewnie zwłaszcza wilniuki i ich potomkowie przychodzą na rozmowy?

K. Š: -Tak, tak. Przez pierwsze dwa lata jarmarku ludzie nie przychodzili kupować, a porozmawiać z nami. Była na przykład taka pani: “A jest taka a taka ulica w Wilnie. Ja tam mieszkałam, czy jeszcze stoi mój dom?” Sprawdzaliśmy dla niej i dla wielu osób później takie prośby.

V. U.: -Jeszcze i teraz tacy ludzie przychodzą do nas. Przyszedł raz też człowiek o moim nazwisku - wizytówkę pokazał. Może jesteśmy rodziną, bo Urba to nie jest popularne nazwisko, ale trzeba by to sprawdzić, papierów poszukać. Pewnie znów się pojawi w tym roku.

Pomijając warstwę sentymentalną, wciąż ważną dla tylu mieszkańców Gdańska, czy dla litewskich rzemieślników to jest dobry interes?

V.U.: - Tak, warto, bo ludzie wciąż chętnie kupują, a rzemieślnicy przecież żyją z tego co wytworzą. Po jarmarku zresztą wielu zostaje jeszcze na dwa trzy dni, zwiedzają Trójmiasto, do Malborka jeżdżą.

K.Š.: - Jakoś tak się stało, że Polacy poważają markę wyrobów z Litwy, są w was dobrze widziane. Cieszy nas to bardzo.

Festiwal "Wilno w Gdańsku", a wraz z nim jarmark litewski rozpoczyna się 2 września o godz. 16 i potrwa do niedzieli do późnego wieczora. 

Szczegółowy program koncertów i pozostałych wydarzeń festiwalu. Uwaga! W tym roku scena muzyczna na Targu Węglowym będzie działała w namiocie - organizatorzy tym bardziej zachęcają więc do słuchania muzyki, wybranej z myślą o wszystkich pokoleniach, niezależnie od aury. 

*prezes Stowarzyszenia Rzemieślników Litewskich, właściciel restauracji z kuchnią litewską Marceliukes Kletis w Wilnie; odpowiada ze stronę gastronomiczną jarmarku

* dyrektor Stowarzyszenia, wytwórca ceramiki, koordynator stoisk rzemieślniczych

-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora