PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
Pisklęta i młode zwierzaki: pomyśl, zanim zaczniesz ratować. PORADNIK
Pisklęta i młode zwierzaki: pomyśl, zanim zaczniesz ratować. PORADNIK
Gdy na świat zaczynają przychodzić pisklęta i inne młode zwierzaki, pracownicy Gdańskiego Centrum Kontaktu codziennie odbierają zgłoszenia od gdańszczanek i gdańszczan poszukujących pomocy dla zwierzątek, które ich zdaniem zostały porzucone przez rodziców. Tymczasem często bywa, że interweniując, zamiast ratować młode, stajemy się ich porywaczami.
Jeż w ogrodzie OSTOI
Jeż w ogrodzie OSTOI
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

- Mieszkańcy dzwonią do nas najczęściej już po fakcie. Przynieśli do domu pisklę, czy małego jeża i pytają, co mają teraz zrobić - mówi Dorota Grott, główny specjalista w Gdańskim Centrum Kontaktu. - Z wielu historii wynika, że były to niepotrzebne interwencje, wynikające z braku świadomości.

Wszystkie dzikie zwierzęta z terenu Trójmiasta i województwa pomorskiego - i te, które ludzie naprawdę ratują, i te zabrane bez potrzeby, trafiają do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA w Pomieczynie (więcej na ten temat w ramce pod tekstem). W “sezonie na młode”, który rozpocznie się mniej więcej za tydzień i potrwa do lipca, w “Ostoi” przebywa jednocześnie nawet 250 dzikich maluchów.

- Ludzie coraz częściej potrafią odpowiednio zareagować i zanim zabiorą zwierzę, dzwonią do nas i dopytują się, czy powinni to zrobić - mówi Małgorzata Stachurska z OSTOI. -  Wciąż jednak jest duży odsetek porwań młodych, zwłaszcza piskląt w okresie lęgowym, najczęściej podlotów: kosów, kawek, czy wron. To bardzo ważne, by dwa razy zastanowić się, zanim podejmiemy młode zwierzę. Nawet jeśli mamy je już w domu, wciąż można spróbować odnieść je na miejsce i obserwować, czy nie pojawią się jego rodzice. Kiedy młode trafi do nas, jest już na to za późno.

Małgorzata Stachurska podkreśla, że OSTOJA stara się zapewnić każdemu zwierzęciu jak najlepsze warunki, ale nawet najlepsza opieka nie zastąpi rodziców. Bywa, że pisklęcia, młodego lisa czy jeża nie uda się uratować - zdychają na skutek ogromnego stresu.

W każdym przypadku kluczowa jest obserwacja zwierzęcia i jego najbliższego otoczenia.

- Najczęściej ewidentnie widać, czy zwierzę potrzebuje pomocy. Jeśli ktoś nie jest pewien, może do nas zawsze zadzwonić w godzinach pracy, albo napisać na naszym profilu na Facebooku, przysłać zdjęcie, pomożemy ocenić sytuację - zachęca Małgorzata Stachurska. - Można też zadzwonić na Straż Miejską. Wielu strażników jest już przeszkolonych w zakresie pomocy dzikim zwierzętom i podejmują interwencję, gdy zajdzie taka potrzeba.

 

Kiedy zwierze wymaga pomocy (za Fb “Ostoja”):

- gdy jest ranne

- gdy leży bezwładnie na boku

- gdy ma na ciele widoczne larwy much (przypominają ryż)

- gdy ptak ma braki w upierzeniu

- gdy ptak siedzi na ogonie

- gdy ptak ma opuszczone jedno lub oba skrzydła.

 

Podloty strzyżyków, które trafiły do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA w ubiegłym roku
Podloty strzyżyków, które trafiły do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA w ubiegłym roku
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

Pisklęta i podloty

Nieopierzone pisklę, które wypadło z gniazda to nie jest normalna sytuacja. Warto wówczas rozejrzeć się, czy gdzieś w pobliżu nie znajduje się gniazdo - wówczas można tam pisklę odłożyć (to mit, że nie można go dotknąć). Kiedy gniazdo jest wysoko, można spróbować posadzić młode na gałęzi i obserwować, czy nie pojawią się jego rodzice. Uwaga! W przypadku nieopierzonych piskląt jaskółek i jerzyków interwencja jest niezbędna - ptaki tych gatunków nie interesują się młodymi poza gniazdem.

Jeśli ptaszek jest już opierzony, skacze po ziemi i podlatuje, jest to podlot uczący się życia. Jego rodzice siedzą w pobliżu i pilnują go, to normalna sytuacja. Żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku, trzeba obserwować podlota przez dłuższy czas (nawet do dwóch dni!), czy są przy nim dokarmiające dorosłe ptaki.

W lipcu do “Ostoi” szczególnie często niepotrzebnie trafiają podloty mewy srebrzystej. Te ptaki chętnie lęgną się na dachach i regularnie schodzą na ziemię, bo jest im na górze za gorąco. Podloty mew nie mają jeszcze rozwiniętych lotek.

 

Lisek znaleziony kilka dni temu w Rumi przy ruchliwej ulicy. Ma 3-4 tygodnie
Lisek znaleziony kilka dni temu w Rumi przy ruchliwej ulicy. Ma 3-4 tygodnie
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

Lisy

Lisy od dawna przestały być zwierzętami  typowo leśnymi, można je spotkać nawet w centrum miasta. Kiedy młode, nieporadne szczenię jest poza norą, to sygnał, że coś może być nie tak - dopiero baraszkujące “młodziaki” opuszczają rodzinne gniazdo. Młode mogło zostać wyciągnięte z nory przez psa. Może być też tak, że matka jest w trakcie przenoszenia miotu w inne miejsce. Trzeba obserwować czy lisica wróci po szczenię, sprawdzić czy nie potrącił jej samochód - wtedy młode potrzebuje pomocy, podobnie jeśli samotne szczenię jest blisko ruchliwej drogi.

 

To wiewiórkowe maleństwo naprawdę potrzebowało pomocy - jego matka padła ofiarą kota
To wiewiórkowe maleństwo naprawdę potrzebowało pomocy - jego matka padła ofiarą kota
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

Wiewiórki

Niestety, wiewiórki często padają ofiarą kotów, ale nie zawsze samotne młode jest sierotą. Jeśli mała wiewiórka jest na ziemi, trzeba posadzić ją na gałęzi i obserwować przez dłuższy czas, czy wróci po nie matka.

 

Zajączki zaczynają przychodzić na świat już w styczniu
Zajączki zaczynają przychodzić na świat już w styczniu
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

Zające

Najczęściej spacerowicze znajdują na łące samotne zajączki i myślą, że opuszczony maluch potrzebuje pomocy. Tymczasem to naturalna sytuacja - kiedy matka idzie na żer, rozprasza młode po terenie, dzięki temu drapieżnik nie złapie wszystkich. Zajęczyca przychodzi karmić młode tylko dwa razy dziennie. Jeśli zobaczymy zajączka, nie wolno go dotykać (młode jest bezwonne, dzięki czemu unika drapieżników, pozostawiając na nim swój zapach, narażamy je na niebezpieczeństwo)! Należy szybko odejść, by swoim zainteresowaniem nie zwabić drapieżników.

Podczas spacerów po łąkach psy powinny być w kagańcach - do “Ostoi” często trafiają pogryzione przez nie młode zajączki.

 

Podlot puszczyka odchowany w OSTOI
Podlot puszczyka odchowany w OSTOI
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA

 

Jeże

Samica jeża także zostawia swoje małe same w trawie i idzie szukać pożywienia. Trudno ją czasem zauważyć, ale jeżyki najczęściej są pod opieką. Jeśli jednak młode maszeruje przy ruchliwej drodze, albo trafi np. na parking podziemny (a były już takie przypadki), to znaczy, że wymaga pomocy.

Właściciele ogrodów powinni uważać przy wiosennych porządkach. Często w stosie zeszłorocznych liści gniazduje jeżowa rodzina. Zdarza się, że gorliwy ogrodnik niszczy takie gniazdo. “Ostoja” apeluje, by pozwolić jeżowej mamie na odchowanie młodych (jeże przychodzą na świat od połowy maja do początku jesieni). Warto pamiętać, że jeż w ogrodzie to nasz sprzymierzeniec - chętnie żywi się ślimakami.

 

Kontakt z Pomorskim Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA


Telefon interwencyjny, czynny codziennie w godz. 9-16

606 907 740

Profil “Ostoi” na Fb

Adres Ośrodka (czynne codziennie 8-16)

Słupia 30c

83-305 Pomieczyno (Hejtus)


Znalezione dzikie zwierzę potrzebujące pomocy można dostarczyć do Ośrodka lub do:

- Przychodnia Weterynaryjna Zwierzyniec (codziennie w godzinach 8.00 – 19.00), ul. Kartuska 249, Gdańsk

- Klinika Weterynaryjna 24h (codziennie w godz. 8.00-21.00), ul. Stryjska 25, Gdynia Redłowo

Zwierzę można pozostawić bezpłatnie w tych klinikach dzięki dofinansowaniu z  WFOŚiGW w Gdańsku. Otrzyma pierwszą pomoc weterynaryjną, a następnie trafi do OSTOI. Nie trzeba umawiać się telefonicznie.


OSTOJA nieustannie potrzebuje wsparcia, by móc prowadzić swoją działalność na rzecz ratowania dzikich zwierząt, które po odchowaniu czy wyzdrowieniu wracają do natury.

Liczy się każde wsparcie finansowe, prowadzone są też zbiórki rzeczowe, więcej na ten temat na profilu Ośrodka na Fb.

 

 

Jerzy Krefft rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku mówi, że sporadycznie zdarza się, by mieszkańcy spacerujący po lesie zwracali się do leśników z prośbą o pomoc w sprawie ratowania młodych dzikich zwierząt.

- Leśniczy z lasów oliwskich odnotował jedną taką prośbę w ciągu trzech ostatnich lat. My również apelujemy, by nie zabierać zwierząt z lasu - zaznacza Jerzy Krefft i przytacza ku przestrodze własną historię sprzed kilkunastu lat. - Jechałem z moją małą córeczką przez leśną drogę i napotkaliśmy na leżącą na niej sarnę, która nie wstała na nasz widok. Dziecko poprosiło mnie, żebym ją ratował. Zabraliśmy zwierzę ze sobą. Następnego dnia sarna zdechła, okazało się, że była chora na wściekliznę. Cała rodzina przeszła serię bolesnych szczepień, ledwo ubłagałem, żeby nie uśpili naszego psa. Warto zastanowić się, zanim zbliżymy się do zwierzęcia, o którym nic nie wiemy... Jeśli ktoś podczas spacerów trafi na pozornie samotne młode, może podejść do najbliższego leśnictwa i poinformować leśniczego o tej sytuacji.



Izabela Białawww.gdansk.plizabela.biala@gdansk.pl
Izabela Biała - najnowsze
Izabela Białawww.gdansk.plizabela.biala@gdansk.pl
Izabela Biała - najnowsze