Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

"Dla nas Dzień Kota trwa cały rok". Czworonożni przyjaciele czekają na adopcję

O kotach mówi się dużo tylko przez jeden dzień w roku. To stanowczo za mało. Zwierzęta te, szczególnie bezdomne, potrzebują uwagi, opieki i miłości człowieka przez okrągły rok. Aż 70 kociaków ze schroniska Promyk czeka na adopcję.

"Dla nas Dzień Kota trwa cały rok". Czworonożni przyjaciele czekają na adopcję
A
A
data publikacji: 25 lutego 2019 r.
W grupie siła! Jeśli macie jednego kota, może warto rozważyć adopcję drugiego?:)
W grupie siła! Jeśli macie jednego kota, może warto rozważyć adopcję drugiego?:)
fot. Krzysztof Mystkowski/KFP


"Mój przyjaciel kot" - pod takim hasłem odbyło się wydarzenie organizowane przez schronisko Promyk 17 lutego, czyli w dniu Międzynarodowym Dnia Kota. Spotkanie dedykowane było osobom, które rozważają adopcję czworonożnego przyjaciela, a także tym, którzy kota w domu już mają i chcieliby poszerzyć swoją wiedzę na temat funkcjonowania tych zwierząt. 

- Zależało nam, aby tegoroczna formuła spotkania miała charakter edukacyjno - rozrywkowy - wyjaśnia Małgorzata Zawadzka, kocia wolontariuszka ze schroniska Promyk. - Przygotowaliśmy dwa panele informacyjne. Pierwszy poprowadziła Dorota Bełdycka, czyli kocia behawiorystka, która opowiedziała m.in. o tym, jak przygotować mieszkanie dla kota, co powinno się w nim znajdować, jak rozumieć koci język. Drugi panel poprowadziła Pola Harasimiuk - nasz lekarz weterynarii. Tutaj rozmowa dotyczyła prawidłowych zachowań właścicieli względem dbania o zdrowie kotów, poruszaliśmy także tematy kocich chorób. Fiv i felv, czyli choroba braku odporności i białaczka, nie są wyrokami i dobrze mieć tego świadomość. Mówiliśmy o tym głośno w Dniu Kota i mówimy o tym każdego innego dnia.


Czarny kociak znaleziony został na ul. Kochanowskiego, stąd jego wymowne imię Kochanek . Pomimo swojego koloru, może mówić o dużym szczęściu. Spędził w schronisku trzy tygodniu. W Dniu Kota został zaadoptowany przez panią Agnieszkę (po lewej)
Czarny kociak znaleziony został na ul. Kochanowskiego, stąd jego wymowne imię "Kochanek". Pomimo swojego koloru, może mówić o dużym szczęściu. Spędził w schronisku trzy tygodnie. W Dniu Kota został zaadoptowany przez panią Monikę Skwark (po lewej) i jej dzieci
fot. Mirosława Kozakiewicz/schronisko Promyk

- Jechaliśmy tego dnia do schroniska z zamysłem adopcji kota - mówi Monika Skwark, nowa właścicielka Kochanka. - To był pierwszy kot, którego zauważyliśmy. Zostaliśmy na wykładach, porozmawialiśmy z panią psycholog, także z panią weterynarz. Ponieważ mam troje dzieci, zależało mi, żeby kot był łagodny. Otrzymaliśmy zapewnienie, że taki właśnie jest i tak oto pojechał z nami do Borkowa. Kociak początkowo nie chciał jeść, widziałam, że jest zestresowany. Po pierwszej nocy szukaliśmy go, tak umiejętnie się schował. Imienia nie zmieniamy, bo każde z trójga dzieci miało inną propozycję i nie udało nam się dojść do konsensusu. Kochanek pozostanie więc Kochankiem.



Oliwce, zwanej niegdyś Otylią, nowe imię nie przyniosło szczęścia... Od 2015 roku nie znalazła się ani jedna osoba, która dałaby dom temu uroczemu kociakowi
Oliwce, zwanej niegdyś Otylią, nowe imię nie przyniosło szczęścia... Od 2015 roku nie znalazła się ani jedna osoba, która dałaby dom temu uroczemu kociakowi
fot. Grzegorz Zaleski/schronisko Promyk


W schronisku przebywa teraz około 70 kotów. Ta informacja może zdziwić, ale koty gorzej niż psy znoszą pobyt w schronisku. Trudniej się przystosują, często popadają w depresję. Do Promyka najczęściej trafiają koty schorowane i niechciane. W placówce są w pierwszej kolejności leczone, następnie wolontariusze i pracownicy uczą zwierzęta chodzenia na smyczy, przyzwyczajają je do tzw. “transporterówek”, czyli przenośnych klatek w których koty zabierane jest na przykład do weterynarza. Tak samo jak w przypadku psów, w schronisku są koty, które znajdują się na priorytetowej liście adopcyjnej. Na jej czele jest Oliwka, niegdyś zwaną Otylią. Kotka była zwierzęciem wolnobytującym. Wbrew zabobonom, to człowiek przyniósł pecha czarnemu kotu. Oliwka trafiła do schroniska w 2015 roku po tym, jak potrącił ją samochód. Straciła ogon, miała połamaną miednicę i częściowe uszkodzenie rdzenia kręgowego, co stało się bezpośrednią przyczyną braku kontroli nad wypróżnianiem. A to z kolei stało się powodem braku zainteresowania adopcją kotki. Oliwka była bohaterką naszego filmu nagranego w 2017 roku, właśnie z okazji Dnia Kota. Do dzisiaj nikt nie odważył się jej pokochać. Choć nasz film nagrywany był dwa lata temu, jego przesłanie jest niestety nadal aktualne.



- Pomimo tych problemów, kotka jest pełna życia - mówi Grzegorz Zaleski ze schroniska Promyk. -  Czasami zastanawiam się, dlatego nikt jej nie chce. Może właśnie teraz ktoś ją zauważy i podejmie decyzję o adopcji? Oliwka musi znaleźć swojego człowieka i wierzę, że go znajdzie. Zawsze powtarzam, że jest to wyłącznie kwestia świadomości i determinacji właściciela. Mieliśmy wiele przypadków w których domy znajdowały koty niewidome czy po amputacji kończyn. Nie bójmy się adoptować zwierząt chorych czy starych. Sam mam trzy psy, jeden jest wiekowy, niewidomy, często załatwia potrzeby fizjologiczne w domu. To jest już dziadek, trzeba to zaakceptować i trzeba dać mu żyć. O taką świadomość wśród potencjalnych właścicieli zwierząt mi chodzi, ale ona przychodzi z czasem, nieraz buduje się ją latami. Wiem jednak, że ludzie, którzy myślą podobnie istnieją i Oliwka oraz inne potrzebujące domu zwierzęta, w końcu trafią na “swojego człowieka”.

Na "swojego człowieka" trafiła Kelda, która została zaadoptowana 15 lutego br.

Kelda w nowym domu otrzymała nowe imię. Teraz nazywa się Shani. Nz. Katarzyna Wasilewska, która zaadoptowała niewidomą kotkę
Kelda w nowym domu otrzymała nowe imię. Teraz nazywa się Shani. Nz. Katarzyna Wasilewska, która zaadoptowała niewidomą i chorującą na cukrzycę kotkę
archiwum prywatne


- Przyszliśmy do schroniska z zamiarem adopcji kota i rozejrzenia się za psem, bo ten, który nam towarzyszył, niedawno odszedł - mówi Katarzyna Wasilewska, nowa właścicielka Keldy. - W domu mamy już jednego kota i postanowiliśmy się "dokocić", żeby nasz kocur miał towarzystwo. Przedstawiono nam różne koty, ale gdy zobaczyliśmy niewidomą Keldę, natychmiast z synem poczuliśmy, że musi być nasza. Starszy syn obawiał się, że domowy kocur może jej nie zakceptować przez wzgląd na niepełnosprawność, ale nic takiego się nie wydarzyło. Kelda bardzo mnie zaskoczyła po przyjeździe do domu. Wyszła z transporterki i zachowywała się, jakby była u siebie, jakby wróciła do domu z pobytu w innym miejscu. Pomimo tego, że nie widzi, doskonale wiedziała, gdzie jest kanapa i jak na nią wskoczyć. To nasz kot wystraszył się Keldy. Podczas jednej z pierwszych nocy była nawet bójka, ale na szczęście bezkrwawa. Po tygodniu od adopcji miłości między kotami jeszcze nie ma, ale śmiało można powiedzieć, że już się tolerują. 

Na stronie Promyka znajdziemy galerię zdjęć z kociakami (psami też, ale to koty są bohaterami tego artykułu). Zdjęciom towarzyszą rozbudowane opisy, w których zawarte są wszelkie informacje na temat historii zwierzęcia, jego wieku, charakteru czy ewentualnych chorób. Z opisu dowiemy się także, czy zwierzę jest gotowe do natychmiastowej adopcji, czy będzie trzeba na ten krok nieco poczekać. 


00010795
Kot potrafi być równie wiernym i cudownym przyjacielem człowieka, co pies. Jeśli nie jesteście tego pewni, przyjdźcie do Promyka. Kontakt z tutejszymi kociakami na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości
fot. Wojtek Figurski/KFP


Jeśli nie macie możliwości lub chęci zaadoptowania kota, ale chcielibyście zrobić dobry uczynek i sprawić kociakom prezent, podpowiadamy, co przyda się najbardziej. Kupcie suchą karmę dla najmniejszych kociaków (junior) i przynieście ją do schroniska. Niby mały gest, ale jego znaczenie - ogromne!





-
Natalia Gawlik (0)
www.gdansk.pl
natalia.gawlik@gdansk.pl
więcej tekstów autora
-
Natalia Gawlik (0)
www.gdansk.pl
natalia.gawlik@gdansk.pl
więcej tekstów autora