PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
.
Open House w Oliwie - rozmawiamy z Dianą Lenart, kuratorką gdańskiej edycji festiwalu architektury
Open House w Oliwie - rozmawiamy z Dianą Lenart, kuratorką gdańskiej edycji festiwalu architektury
- Podczas jednego weekendu w roku nieodpłatnie udostępniamy najciekawsze wnętrza mieszkań prywatnych, lokali użytkowych i instytucji publicznych w mieście - mówią organizatorzy międzynarodowego festiwalu Open House, który łączy architekturę z historią i ludzkimi emocjami. OH odbędzie się w Gdańsku od 28 do 29 września. Diana Lenart, kuratorka i producent festiwalu opowiada, jak to się zaczęło w Polsce. 
Oliwski Ratusz Kultury będzie siedzibą Festiwalu Open House w Oliwie
Oliwski Ratusz Kultury będzie siedzibą Festiwalu Open House w Oliwie
Mat. OH

 

Skąd jest Diana Lenart, kuratorka architektonicznego festiwalu Open House, który otwiera wnętrza gdańskie i gdyńskie już od kilku lat?

- Urodziłam się w Gdańsku, mieszkam w Gdyni, choć w pewnym momencie wyjechałam na dość długi czas z Polski i mieszkałam w Barcelonie. Tam pomagałam przygotowywać pierwsze edycje Open House Barcelona i przywiozłam ten pomysł do Polski, gdzie pierwsza edycja festiwalu odbyła się w 2015 roku w Gdyni.

 

Gdzie narodził się Open House?

- Pierwsza edycja odbyła się w 1992 roku w Londynie, w ramach grupy Open City. Zapoczątkowała ten ruch Victoria Thornton otwierając osiem lokalizacji w swojej dzielnicy. Chciała, żeby ludzie lepiej poznali okolice, w której mieszkają. Wtedy było to niewielkie wydarzenie, dziś otwiera się w Londynie około tysiąca budynków w jeden weekend i jest to gigantyczna impreza. Po Londynie festiwal zawędrował do Nowego Jorku, Barcelony, a dziś odbywa się w około 50 miastach na całym świecie.



Jak można opisać ideę tego festiwalu, bo nie chodzi w nim jedynie o podziwianie wybitnych projektów architektury?

- Zaczęło się od architektury, od podziwiania i wpuszczania do środka. Ludzie często przechodzą obok budynków i nic o nich nie wiedzą, bo chociaż mieszkają obok, nikt ich nie zaprasza i nie ma nikogo, kto mógłby o nich coś powiedzieć. Open House polega właśnie na tym, że na miejscu jest przewodnik - ekspert, architekt, właściciel, zarządca budynku czy wolontariusz - ktoś, kto może opowiedzieć, wyjaśnić historię tego miejsca. W Londynie otwierają na przykład Downing Street nr 10 [od red.: rezydencja i biuro premiera Wielkiej Brytanii oraz siedziba rządu] i inne niesamowite lokalizacje.

Ale idea ewoluowała od oglądania architektury i wnętrz, do niezwykłych spotkań. Już w Gdyni zdaliśmy sobie sprawę, jaki to jest niesamowity fenomen. Sprawia, że ludzie - potomkowie ludzi wysiedlonych wracają do miasta, żeby zobaczyć swoje rodzinne strony, domy czy mieszkania, w których się urodzili, wychowali albo rodzice stamtąd pochodzą. To są też historie pojednań po latach, kiedy ktoś otwiera mieszkanie i... Tak jak w Gdyni, gdzie pewna artystka po 40 latach odwiedziła przyjaciółkę, z którą chodziła razem do liceum plastycznego. Open House stał się pretekstem, żeby zobaczyły się na nowo i pogodziły. 

Okazało się, że to jest kulturotwórcze. Już teraz nie chodzi nam tylko o architekturę, ona jest pretekstem do zacieśniania więzów międzyludzkich i tego, aby rosło zaufanie społeczne. 

Pierwsza wzmianka o Oliwie pojawiła się 1186 roku. Dzielnicą Gdańska jest od 1926 roku
Pierwsza wzmianka o Oliwie pojawiła się 1186 roku. Dzielnicą Gdańska jest od 1926 roku
Mat. OH

 

Podczas festiwalu możemy wchodzić do przeróżnych wnętrz - od kościołów po kawiarnie, do pracowni, biur i ogrodów, ale też do prywatnych mieszkań, co chyba jest najbardziej ekscytujące. Czy tak się dzieje również na świecie czy to jest polski fenomen?

- Okazuje się, że na świecie bardzo trudno jest otworzyć prywatne mieszkania. W ubiegły weekend odbył się Open House w Oslo. Nasi wolontariusze pojechali obserwować ich edycję. Bo my jako pierwsi organizujemy wymianę wolontariuszy - wyjazd na Open House do innego europejskiego miasta jest nagrodą za bycie wyjątkowo aktywnym w Gdańsku albo w Gdyni. 

 

A czy Ty otwierasz również własne mieszkanie?

- Tak, i stało się to okazją do spotkania z kilkorgiem sąsiadów, bo teraz rzadko się odwiedzamy w domach. Nie pożyczamy już od siebie cukru, jak dawniej. Są Żabki [śmiech]. Wchodzenie do cudzych mieszkań, poznawanie ludzi - to budzi ogromne emocje. Rezerwacje na takie wejścia rozchodzą się najszybciej, bo ludzie chcą zobaczyć jak inni mieszkają, ale też poznać kogoś ciekawego. Rok temu we Wrzeszczu, kiedy otwieraliśmy mieszkanie znanych podróżników na dole zebrał się cały tłum i jedna grupa, która miała liczyć maksymalnie osiem osób, zrobiła się 30 - osobowa.

 

Diana Lenart
Diana Lenart
Mateusz Ochocki/KFP



Czy to jest trudne? Przekonać kogoś do otwarcia swojego domu? 

- Zazwyczaj na początku jest rezerwa, ludzie pytają: “co ja mam tutaj do pokazania?”, ale szybko staramy się ich przekonać, że nie o to chodzi. Chętnie otwierają swoje mieszkania i pracownie artyści. W zeszłym roku zaprosiła nas rysowniczka Magda Danaj, czy muzyk Michał Jacaszek. Teraz w Oliwie odwiedzimy kilku ekscentrycznych mieszkańców.

 

Właśnie. W tym roku zwiedzać będziemy w taki nietypowy sposób Oliwę. Według jakiego klucza powstawał program?

- Mieliśmy znakomitych ekspertów, którzy go opracowali, takich jak m.in. Michał Witkowski. Oliwa miała być zaraz po Wrzeszczu, żeby pokazać podobieństwa architektoniczne tych dzielnic, które były budowane w bardzo podobny sposób i pełniły podobne funkcje, ale Wrzeszcz poszedł w innym kierunku i chcemy teraz te różnice wskazać. Zmieniliśmy się też termin festiwalu z października na wrzesień, żeby były jeszcze liście na drzewach i krzewach, co pozwoli nam pokazać tę dzielnicę ogrodów w pełnej krasie.

 

Program jest bardzo różnorodny. Są w nim nie tylko dwa kościoły, meczet czy kuźnia wodna, ale też magiel i szewc - miejsca nieoczywiste, ale charakterystyczne dla dzielnicy. Co jeszcze?

- Przestrzeń festiwalu zamknie się pomiędzy meczetem a AWF-em. Zobaczymy brutalistyczne budowle - jak słynny “okrąglak”, ale też małe zakłady, pracownie, które nadal funkcjonują. Są w programie też emblematyczne dla Oliwy budowle, takie jak Hala Olivia, gdzie odbędzie się wykład i obejrzymy pomieszczenia nieodwiedzane na co dzień. Czeka nas też znakomity koncert wybitnej pianistki Joanny Dudy w Pałacu Opatów. Mieści się tam Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ale jedna z barkowych sal kryje fortepian koncertowy, na którym zagra Joanna. Te miejsca są fascynujące, ale cenne są też spotkania z ludźmi - poznałam właścicieli małych pracowni, mieszkań, weszłam do ogrodów. Jest tu do zobaczenia wiele rzeczy, których nie dojrzymy gołym okiem z zewnątrz.  

Program festiwalu znajduje się tutaj.

 Żeby wziąć udział w zwiedzaniu mieszkań lub obiektów, trzeba się wcześniej zapisać (na tej samej stronie, gdzie jest program).     

Anna Umięckawww.gdansk.planna.umiecka@gdansk.pl
Anna Umięcka - najnowsze
Anna Umięckawww.gdansk.planna.umiecka@gdansk.pl
Anna Umięcka - najnowsze