Zemsta Putina? Według Rady Miejskiej w Mariupolu w mieście są już dziesiątki tysięcy zabitych przez Rosjan

Po odkryciu skali rojsyjskiego bastialstwa i zbrodni w mieście Bucza pod Kijowem, jest coraz więcej obaw o los mieszkańców i obrońców Mariupola, miasta partnerskiego Gdańska. W okrążeniu pozostaje tam może nawet 100 tysięcy osób. Szanse na ich ocalenie maleją z każdym dniem. Komentatorzy mówią, że to nowe Aleppo. Zdaniem mera Wadyma Bojczenki, sytuację należy już raczej porównywać z Majdankiem i Auschwitz. Liczba ofiar wśród cywilów idzie w dziesiątki tysięcy, Rosjanie zaczęli palić zwłoki, by zatrzeć ślady.
( Publikacja: 06.04.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
W Mariupolu rosyjski ostrzał zniszczył już ponad 80 procent budynków mieszkalnych. Miasto jest całkowicie odcięte od świata. Czy ma jeszcze szanse na ratunek?
W Mariupolu rosyjski ostrzał zniszczył już ponad 80 procent budynków mieszkalnych. Miasto jest całkowicie odcięte od świata. Czy ma jeszcze szanse na ratunek?
Mariupol.tv

W środę, 6 kwietnia, Rada Miejska w Mariupolu opublikowała komunikat, z którego wynika, że liczba ofiar śmiertelnych ostrzału i terroru idzie już w dziesiątki tysięcy. Jeszcze tydzień temu była mowa o ok. 5 tysiącach zabitych.

To samo źródło podaje, że w zajętych dzielnicach Rosjanie zaczęli zbierać zwłoki i palić je w mobilnych krematoriach. W ocenie strony ukraińskiej, jest to próba ukrycia skali zbrodni na cywilach, po tym, jak światowa opinia publiczna została wstrząśnięta odkryciem zwłok 300 mieszkańców Buczy k. Kijowa, zamordowanych przez rosyjskie wojsko.

Mieszkańcy Mariupola w tych częściach miasta, które zdobyli Rosjanie, są wywożeni do tzw. obozów filtracyjnych. Nazwa ta jest eufemizmem, oznacza system represji i przesłuchań, które mają wskazać wszystkich, którzy byli zaangażowani w obronę miasta lub byli świadkami rosyjskich zbrodni. Wychwycone w ten sposób osoby, które uznano za niebezpieczne - są zabijane.

Według komunikatu Rady Miejskiej w Mariupolu, Rosjanie pozostawili brudną robotę lokalnym kolaborantom z miasta, a także z pobliskiej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. Ich praca przy krematoriach ma być osobiście koordynowana przez samozwańczego prososyjskiego burmistrza Konstantyna Iwaszczenkę. Przez wiele lat on i jego współpracownicy wielokrotnie próbowali zdobyć władzę w mieście w legalnych wyborach do ukraińskiego samorządu.

„Świat nie widział takiej skali tragedii, jak w Mariupolu, od czasów nazistowskich obozów koncentracyjnych. Raszyści (ukraińska zbitka słów Rosjanie i naziści - przyp. red.) zamienili całe nasze miasto w obóz śmierci. Niestety niesamowita analogia zyskuje coraz mocniejsze potwierdzenie. To już nie jest Czeczenia ani Aleppo. To jest nowy Auschwitz i Majdanek. Świat powinien pomóc ukarać złoczyńców Putina” - oświadczył mer Mariupola Wadym Bojczenko.

„Mariupol jak Gdańsk w 1945 roku”. Przejmujące przemówienie mera Mariupola i apel o pomoc

Bez wody, jedzenia, lekarstw

Mariupol był dobrze prosperującym portowo-przemysłowym miastem na brzegu Morza Azowskiego, blisko granicy z Rosją. Miał pół miliona mieszkańców i swój styl: parki, muzea, nowe nabrzeże, które było miejscem spacerów.

Wojska rosyjskie odcięły Mariupol od świata już w trzecim dniu inwazji. Zaczął się intensywny ostrzał i bombardowania. Najpierw na cel wzięto kluczowe obiekty infrastruktury miejskiej, związane z dostarczaniem mieszkańcom wody, gazu, energii elektrycznej i ogrzewania. Wystarczyły trzy dni, by odciąć ludzi od tego wszystkiego. Następnie Rosjanie zaczęli systematycznie niszczyć ludność cywilną. Pociski artyleryjskie, rakiety, bomby lotnicze zaczęły spadać na osiedla mieszkaniowe. Po dwóch tygodniach międzynarodowa organizacja Lekarza Bez Granic zaalarmowała, że miasto znajduje się w sytuacji katastrofy humanitarnej. Ostrzelano szpital, w tym klinikę położniczą z kobietami w zaawansowanej ciąży. Gdy Rosjanie dowiedzieli się, że w podziemiach Teatru Dramatycznego w centrum miasta schroniło się ponad tysiąc osób ze zniszczonych wcześniej domów i bloków mieszkalnych - zrzucili tam potężną bombę, która obróciła gmach w ruinę. Zginęło ponad 300 osób. Rosjan nie obchodził namalowany przed Teatrem Dramatycznym wielkimi białymi literami napis DZIECI, który znajdował się w dwóch miejscach. Nie mogli tych napisów nie zauważyć na zdjęciach, jakie robią ich samoloty, bezkarnie latające nad miastem. Zaatakowali z premedytacją.   

 

Piekło w Mariupolu. Miasto obrócone przez Rosjan w gruzy, trwa rozpaczliwa obrona

 

Trwający od wielu dni brak nowych informacji o tym, co się dzieje w Mariupolu, jest skutkiem tego, że Rosjanie całkowicie odcięli miasto od świata. Brak energii elektrycznej oznacza brak telefonii komórkowej i łączności internetowej. Jeśli pojawiają się nowe zdjęcia i filmy, to tylko dzięki osobom, które zostały wypuszczone z miasta w konwojach humanitarnych. Takie konwoje zdarzały się jeszcze niedawno. Jedne Rosjanie przepuszczali, inne - ostrzeliwali. Nie wiadomo, co o tym decydowało. We wtorek, 5 kwietnia, była premier Ukrainy Julia Tymoszenko poinformowała o próbie wywiezienia z Mariupola w konwoju humanitarnym dzieci. Według jej słów, konwój ten dostał się pod rosyjski ostrzał i został zatrzymany.   

Mieszkańcy Mariupola umierają codziennie od ostrzału, braku wody, lekarstw, jedzenia. Zniszczonych jest ponad 80 procent budynków w mieście. Mieszkańcy i obrońcy miasta nie wiedzą, jak przebiega wojna w Ukrainie - czy Rosjanie opanowali inne miasta, cały kraj. Czy Ukraina jeszcze istnieje, czy już jest pod panowaniem rosyjskim. Czy wspierana jest przez jakieś państwa, czy świat o niej zapomniał.

Ciała zabitych leżą pod gruzami, ale też na ulicach. W tych częściach miasta, które są wciąż bronione przez siły ukraińskie, początkowo starano się wszystkich chować, ale teraz zwłoki ludzkie lub ich fragmenty leżą na chodnikach, trawnikach - nikt ich nie zabiera, w warunkach ciągłego ostrzału to zbyt ryzykowne. Na pochówek nie ma czasu i możliwości. Gdy przyjdą ciepłe dni, błyskawicznie wzrośnie zagrożenie epidemiczne.  

 

Luba i Marina przeżyły 20 dni w bombardowanym Mariupolu: - Tylko w Bogu była nadzieja

Skąd tyle okrucieństwa?

Komentatorzy podkreślają, że zajęcie Mariupola jest Putinowi niezbędne ze względu na strategiczne położenie miasta. Chodzi o stworzenie korytarza lądowego od zajętego w 2014 roku Donbasu i granicy rosyjskiej do Krymu, który również został zajęty przez Rosjan osiem lat temu. Mariupol leży na tej drodze. Skoro miasto nie chce się poddać, Rosjanie są gotowi je zrównać z ziemią. Z każdym dniem presja będzie rosła. Mariupol ma być zdobyty żywy lub martwy do 9 maja - to Dzień Zwycięstwa, najważniejsze święto Rosji. Na Placu Czerwonym w Moskwie ma jak zwykle odbyć się wielka defilada. Po licznych porażkach w wojnie na Ukrainie, Putin potrzebuje “sukcesu”, który mógłby ogłosić całej Rosji.  

Część komentatorów uważa, że Putin wręcz mści się na Mariupolu. Rosjanie zajęli miasto w 2014 roku, ale zostali stamtąd wyparci. Mariupol stał się bohaterem Ukrainy i policzkiem dla Putina. Prezydent Rosji nie raz mówił o “faszystowskim” pułku Azow, który obronił wtedy miasto i broni je dzisiaj.

Nikt nie ma wątpliwości, że jeśli Rosjanie zajmą Mariupol - wymordują jego obrońców i dużą część ostatnich mieszkańców. Resztę wywiozą do Rosji, co zresztą już się dzieje w zajętych przez nich częściach miasta. Ratunkiem dla Mariupola mogą być jedynie rozmowy pokojowe i szybkie zakończenie wojny. Tym jednak Rosja nie jest obecnie zainteresowana. Nawet jeśli godzi się na jakieś rozmowy, są one tak naprawdę grą na zwłokę. 

 

Skwer Bohaterskiego Mariupola. Szefowie klubów radnych doszli do porozumienia, gdzie to będzie