• Start
  • Wiadomości
  • „Weiser Dawidek” w Operze Bałtyckiej. Twórcy odkrywają karty

„Weiser Dawidek” w Operze Bałtyckiej. Twórcy odkrywają karty

Adaptacja powieści Pawła Huellego „Weiser Dawidek” z 1987 roku będzie miała premierę na deskach Opery Bałtyckiej 16 października. W pięciu scenach przedstawi upalne lato 1957, kiedy to w Gdańsku pojawił się chłopak żydowskiego pochodzenia i swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami (lewitacja, pokazy pirotechniczne, oswajanie zwierząt w oliwskim zoo) oczarował grupę nastolatków. Twórcy ujawnili nieznane dotąd tajemnice produkcji.
12.09.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Jubileusz pisarza Pawła Huelle
Paweł Huelle, autor „Weisera Dawidka”, w 2022 roku w czasie spotkania autorskiego
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Zaśpiewa białym głosem

Pierwsze zaskoczenie: Elka – która w powieści nie jest aż tak ważną postacią – w wersji operowej zyska na znaczeniu. Jak mówi twórczyni libretta, gdańska poetka Anna Czekanowicz: – Weiser jest pochodzenia żydowskiego, ona – kaszubskiego. Oboje są inni. To ich do siebie przyciąga. Tworzy się między nimi rodzaj magii. 

Elka w operze będzie więc kaszubską nastolatką śpiewającą np. pieśń o kaszubskiej jabłonce. Do tego – jak wyjaśnia kompozytorka muzyki Ewa Fabiańska-Jelińska – Elka nie będzie sopranem ani mezzosopranem.

– Będzie śpiewać tzw. białym głosem – mówi kompozytorka. 

To technika wokalna typowa dla muzyki ludowej. Usłyszymy więc – jak wyjaśnia kompozytorka – kontrast między „sztucznym” śpiewem operowym a naturalną ludowością. 

Zaskoczeń będzie więcej. 

Bliżej widza. Opera Bałtycka otwiera drzwi do świata tańca

Spotkanie pt. Szukając Weisera
Ewa Fabiańska-Jelińska – kompozytorka. Spotkanie z twórcami odbyło się w piątek w ECS w ramach Gdańskich Targów Książki
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

50 tysięcy na start

To, że „Weiser Dawidek” zostanie przeniesiony na gdańską scenę nie powinno nikogo dziwić. Po pierwsze, powieść od pierwszego wydania, w 1987 roku, cieszyła się niebywałą popularnością. Już pierwsza edycja sprzedała się w nakładzie 50 tys. egzemplarzy. W tym roku w wydawnictwie Znak ukazało się najnowsze wydanie. Jest to więc przeniesienie na scenę powieści dla Gdańska i Polski wręcz legendarnej. 

Po drugie – jak mówi dyrektor Opery Bałtyckiej Romuald Wicza-Pokojski – współczesnych oper powstaje wciąż niewiele.

– A ja postawiłem sobie za punkt honoru, żeby realizować nowe spektakle i dać głos twórcom z tego regionu – mówi dyrektor, a jednocześnie reżyser spektaklu. 

Wicza-Pokojski dodaje: – Paweł Huelle nie zdążył napisać libretta. Pewnie chciał. My idziemy dalej tym tropem.

Anna Czekanowicz: – Pisząc libretto, myślałam o Pawle, gdy siedział w kuchni, jako dwudziestoparoletni chłopak, stukając w maszynę i pisząc powieść. I jak odszedł od nas, nie spełniwszy do końca swoich marzeń.  

Paweł Huelle zmarł w 2023 roku. 

Spotkanie pt. Szukając Weisera
Romuald Wicza-Pokojski – dyrektor Opery Bałtyckiej, reżyser spektaklu
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Ewangelia wg. Huellego

Książka Huellego opowiada o grupie nastoletnich przyjaciół z Wrzeszcza, którzy szykują się do wakacji w 1957 roku. Nagle w ich życiu pojawia się Weiser (niem. przewodnik), chłopak żydowskiego pochodzenia (wyłania się jakby zza dymu kadziła w czasie procesji Bożego Ciała).

Dawidek potrafi ujarzmić panterę w zoo, tworzy pokazy pirotechniczne z powojennych niewybuchów, perfekcyjnie strzela z niemieckiego nagana, lewituje. Jego nowi przyjaciele – Paweł, Szymon i Piotr oraz Elka – są nim wyraźnie zafascynowani. Jednak pewnego dnia Weiser znika po wejściu do tunelu nad Strzyżą. Zagadka ta nie daje spokoju bohaterom nawet kilkadziesiąt lat po jego tajemniczym zniknięciu. Jeden z nich – narrator Paweł Heller – prowadzi rodzaj własnego dochodzenia. 

Powieść pełna jest realizmu magicznego, symbolizmu i mistycyzmu. Ewidentne są odniesienia do opowieści biblijnych. Czy Weiser to mesjasz, a Elka to Maria Magdalena? Czy zupa martwych ryb w Bałtyku to biblijna plaga? Niektórzy krytycy mówili wręcz o „Ewangelii według Pawła Huellego”. 

Są też w książce wątki bliższe nam niż cud w Kanie Galilejskiej. Anna Czekanowicz: – Ta książka nie odnosiła się do Holokaustu w sposób otwarty. A przecież mówiła o Holokauście. Mówiła, że musimy pamiętać o tej wielkiej stracie i że tylko pamiętając o niej możemy zbudować nowy, lepszy świat.  

Spotkanie pt. Szukając Weisera
Anna Czekanowicz – autorka libretta, poetka
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Z 9 godzin do półtorej

W Operze Bałtyckiej trwają próby do spektaklu. W sumie zespół – orkiestra, chór, soliści, kwintet smyczkowy, instrumenty perkusyjne – liczy około 150 osób. Premiera 16 października. 

Głównym motywem scenografii, za którą odpowiada Aleksandra Iwańczyk, ma być ściana roztrzaskana sekundę po wybuchu. 

– Jakbyśmy byli zawieszeni pomiędzy było a będzie – mówi reżyser.  

Kolejne sceny zabiorą nas na procesję Bożego Ciała z czasów komunistycznych; na boisko, gdzie drużyna Weisera niespodziewanie wygrywa mecz z „wojskowymi”; na lotnisko i cmentarz. 

Anna Czekanowicz: – Audiobook tej powieści trwa dziewięć godzin. Opera trwa półtorej godziny. Siłą rzeczy musiałam Pawła okaleczyć. Wybrałam tylko jeden wątek – skupiłam się na Weiserze. Akcja biegnie jednotorowo. 

Oznacza to, że pominięty został wątek dorosłości, kiedy to już dojrzali bohaterowie książki zastanawiają się, co właściwie stało się latem 1957 roku, jak i dlaczego zniknął Weiser, i jaki wpływ miał na ich życie.  

Reżyser zapewnia, że mimo poważnej tematyki, będą w spektaklu także momenty zabawne.

– Nie chcemy nikogo dołować. Chciałbym, żeby nasz „Weiser” dawał nadzieję, a nie ją zabierał – mówi Wicza-Pokojski.

W Operze Bałtyckiej "Głos Potwora"

TV

W poszukiwaniu nowej Świątek, Chwalińskiej