Witalij Kliczko - bohater, autorytet
Warto wiedzieć, że ukraińskie społeczeństwo jest zjednoczone w obliczu śmiertelnego zagrożenia, jakie niesie Rosja, ale "pod dywanem" wciąż odbywa się walka polityczna. Administracja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego próbuje podporządkować sobie samorządy, które zazwyczaj cenią swoją samodzielność - szczególnie, jeśli chodzi o największe miasta. Z tego powodu trwa ukryty, ale długotrwały konflikt wewnętrzny. Im bardziej słabnie polityczne poparcie dla Wołodymyra Zełenskiego, tym silniejsze jest dążenie władz centralnych, by pomniejszyć rolę samorządowców. Państwowa administracja od początku wojny stara się marginalizować administrację samorządową.
Witalij Kliczko jest merem największego i najważniejszego w Ukrainie miasta, co powoduje, że z automatu postrzega się go jako lidera ukraińskich samorządowców. To postać imponująca: wysoki, silnie zbudowany - bokserski mistrz i medalista z czasów młodości. Jest zamożny, nikomu niczego nie zawdzięcza, jak tylko sobie. Jest mądry, odpowiedzialny za to co mówi. Gdy w lutym 2022 roku zaatakowała Rosja, stanął na czele obrony cywilnej Kijowa. W stolicy Ukrainy jest bohaterem i autorytetem. Nieraz postawił się prezydentowi Zełenskiemu.
Czy Kijów stanie się dla 54-letniego Kliczki polityczną trampoliną do bycia w przyszłości prezydentem całej Ukrainy? Kto wie. Musiałby się poduczyć ukraińskiego, bo słabo włada tym językiem. Od dziecka mówi po rosyjsku, w trakcie kariery bokserskiej dobrze opanował angielski i niemiecki. Dobrze rozumie też polski, bo przez lata trenował na warszawskim AWF-fie.
Kliczko: Rosja nas nie złamie
I oto Witalij Kliczko przyjechał do Gdańska, okazją do tej podróży stała się światowa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. W piątkowe przedpołudnie mer Kijowa usiadł do publicznej rozmowy z udziałem prezydent Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz.
Pytanie, po co otwierać nowe place i parki w Kijowie i innych miastach Ukrainy, skoro te miasta są co noc bombardowane przez rosyjskie drony i pociski?
Burmistrz Kijowa Witalij Kliczko dał w Gdańsku prostą odpowiedź: - Budujemy nowe place, ulice, zakładami parki, żeby pokazać, że żyjemy i się rozwijamy. Rosjanie chcą nas złamać psychologicznie, złamać naszego ducha. Ale my się nie damy. Żyjemy! Nasi ludzie mają depresję, mają PTSD, ale walczymy o ich zdrowie. Rosja nas nie złamie. Celem Putina nie jest Donieck, nie jest Ługańsk i nie jest Krym, tylko właśnie Kijów. Dlatego Rosjanie bombardują naszą stolicę. 200 tysięcy mieszkańców Kijowa założyło mundury i poszło na front, walczyć za naszą ojczyznę. My odpowiadamy za ich rodziny, za ich dzieci. Musimy im pomóc przetrwać.
Chcemy być, jak Polacy
Witalij Kliczko wspomniał, że po raz pierwszy odwiedził Polskę w 1988 roku. Był wtedy zaledwie obiecującym 17-letnim bokserem. W piątek, w Gdańsku mer Kijowa powiedział: "Polska była wtedy biedna, była jednym wielkim bazarem. Dziś wam zazdroszczę rozwoju, poziomu życia. Chcemy być tacy jak wy".
To wyznanie spotkało się z aplauzem słuchaczy w AmberExpo.
Alona Szkrum, wiceminister ds. odbudowy Ukrainy, jasno wytłumaczyła, dlaczego odbudowa Ukrainy jest ważna, zwłaszcza z perspektywy rejonów, które graniczą z Rosją i są przez nią co noc bombardowane. Dlaczego Mikołajów i Chersoń są nawet ważniejsze niż Kijów? Szkrum: - Jeśli nie odbudujemy tych miejsc, jeśli nie będzie tam szpitali, wody i miejsc pracy, to mieszkańcy wyjadą do Kijowa, Warszawy i Berlina. A wtedy zostanie tam pusta szara strefa i Rosji będzie łatwiej tam wejść - wyjaśniła wiceminister.
Mer Kijowa, Witalij Kliczko dodał, że odbudowa kraju to nie tylko remonty, ale przede wszystkim głęboka reforma całego systemu: - Przedstawianie odbudowy Ukrainy jako nowego Planu Marshalla to uproszczenie. Odbudowa dróg i mostów to za mało. Prawdziwa odbudowa to reforma samorządów, sądownictwa, ustawodawstwo antykorupcyjne, decentralizacja. Ten plan musi być gotowy plan i od razu po zakończeniu wojny trzeba go wprowadzać. To najlepsza odpowiedź Putinowi i Rosji.
Aleksandra Dulkiewicz: podziwiam ducha Ukrainy
Prezydent Dulkiewicz przypomniała w tym kontekście wejście Polski w UE w 2004 roku. - To było ważne, ale równie ważny był proces przygotowania i reformy przedakcesyjne. Chcesz być częścią rodziny europejskiej, to musisz wprowadzać reformy.
Dodała, że cała Europa musi się włączyć w odbudowę Ukrainy: Nieważne skąd jesteśmy czy z Polski, Ukrainy, Francji czy Szwecji - wszyscy budujemy partnerstwa samorządowe i pomagamy miastom przyfrontowym. Tych projektów jest wiele. Zapraszamy przedstawicieli samorządów ukraińskich do odbycia w Gdańsku stażów. Gdańsk przekazuje praktyczną wiedzę. A czego możemy się nauczyć od Ukraińców? Ja byłam w Kijowie, Czarnobylu i Borodziance - widziałam ich niesamowitą witalność, żeby w nienormalnych warunkach żyć normalnie, żeby otworzyć kawiarnię w zniszczonej kamienicy. Ukraińcy mają siłę. Witalij nie zazdrość nam, będziecie jak Polska.