Jacht płk. Kuklińskiego do remontu - po to, by kształtować charaktery młodych. Możesz pomóc

Ratowanie jachtu “Strażnik Poranka” - pamiątki po pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim - przypomina, że jego właściciel nie miał łatwego losu. Grupa zapaleńców zaczęła publiczną zbiórkę w trudnych czasach. To trochę jakby płynąć po wzburzonym morzu, przy niekorzystnym wietrze. A jednak udało się już zebrać 400 tys. zł na rozpoczęcie remontu kadłuba. - Prosimy o więcej - mówi Leszek Pochroń-Frankowski, inicjator akcji “Jack Strong”.
20.05.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Zdjęcie wykonane z ciemnego wnętrza hali remontowej. Na wprost widzimy otwartą bramę do hali i znajdujący się za nią kadłub jachtu. Kadłub jest widoczny od strony dziobu. Wygląda tak, jakby za chwilę miał wjechać do wnętrza hali
Jacht "Jack Strong" w sobotę 20 maja stanął przed halą w Jachtklubie Conrad, w Gdańsku Górkach Zachodnich. To tutaj przeprowadzony będzie remont
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Szkutnik Ryszard Cissewski: “Nie każdy tak umie”

Uroczysta inauguracja odbudowy jachtu odbyła się w sobotnie przedpołudnie (20 maja) w Górkach Zachodnich. Wcześniej był to "Strażnik Poranka", teraz - będzie "Jack Strong", jak w tytule kinowego filmu o dramatycznych losach pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. 

Kadłub jachtu przywieziono lawetą do stoczni w Jachtklubie Conrad, ustawiono przed jedną z hal. “Jack Strong” nie mógł trafić w lepsze ręce - będzie remontowany przez ekipę szkutnika Ryszarda Cissewskiego.

- Remontowałem go już w 1998 roku - mówi Ryszard Cissewski. - Dostałem wtedy od pułkownika Kuklińskiego specjalną pamiątkową plakietę. Nie każdy umie się tak ładnie zachować, jak on to zrobił. Pułkownika już między nami nie ma, ale remont uda się na pewno. Byle tylko środki były na ten cel.

Mężczyzna stoi na tle jachtu, w ręce po lewej trzyma coś w rodzaju prostokątnego granatowego kafla w brązowej ramce
Szkutnik Ryszard Cissewski z pamiątkową plakietą, którą dostał w prezencie od płk. Ryszarda Kuklińskiego za wyremontowanie jachtu w 1998 roku
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Zapaleńcy żeglarstwa ratują jacht Kuklińskiego 

Pułkownik Kukliński w swoim testamencie przekazał jacht na cele szkoleniowe dla dzieci i młodzieży. Niestety środowisko, które go użytkowało po pierwszym remoncie - ćwierć wieku temu - robiło to w sposób mało profesjonalny. Jacht mocno się zużył, wciągnięto go na brzeg Martwej Wisły i stał tak, porzucony, w przystani żeglarskiej w Błotniku. Tam go zauważyli żeglarscy zapaleńcy, którzy powiedzieli sobie jedno: to nie może tak wyglądać.

Zaczęło się od rozpoczęcia publicznej zbiórki na ratowanie jachtu i szukania sojuszników. Mimo ciężkich czasów udało się zebrać pierwsze 400 tys. złotych - co pozwala na rozpoczęcie prac. 

- Razem ze Związkiem Miast i Gmin Morskich zakupiliśmy już potrzebne drewno, wybraliśmy szkutnika i zaczynamy pierwszy etap remontu - informuje Leszek Pochroń-Frankowski.

Jak Leszek Pochroń-Frankowski ruszył na pomoc Ukrainie

Grupa prawie 30 osób pozuje do zdjęcia na tle jachtu
Idea odbudowy jachtu pułkownika Kuklińskiego przyciąga coraz większe grono ludzi dobrej woli. Cel: kształcić na wodzie charaktery gdańskiej i pomorskiej młodzieży. W naszym regionie dzięki samorządom żeglarstwa uczy się 7 tysięcy uczniów i uczennic, pod okiem ponad 700 instruktorów i instruktorek
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Odbudowa jachtu: “Wiemy, że czasy nie są łatwe”

Zbiórka pieniędzy jest prowadzona przy wielkim wsparciu Fundacji “Siepomaga”. 

TUTAJ

- Za pośrednictwem Fundacji “Siepomaga” może pomóc każdy, komu leży na sercu idea morskiej Polski - podkreśla Leszek Pochroń-Frankowski. - Wiemy, że czasy nie są łatwe, a Ukraina wciąż potrzebuje naszej codziennej pomocy. Jednak nie mogliśmy odkładać odbudowy “Jacka Stronga” na kolejne lata. Ma służyć do szkolenia gdańskiej i pomorskiej młodzieży i tak będzie. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, nawet najmniejsze datki na ten cel.

Trzy osoby - mężczyzna, mężczyzna i kobieta - stoją na tle jachtu, który widzimy na lawecie
Leszek Pochroń-Frankowski z marszałkiem Mieczysławem Strukiem i radną Miasta Gdańska Emilią Lodzińską
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Całkowity koszt remontu szacowany jest na 2,4 mln złotych. Pierwsze 400 tys. zł pozwala na rozpoczęcie prac. Całkowita odbudowa kadłuba ma potrwać osiem miesięcy i kosztować 900 tys. zł. Te osiem miesięcy to czas na systematyczne zbieranie środków.

Jack Strong reaktywacja. Jacht płk. Kuklińskiego będzie odbudowany - każdy może pomóc

Trzy osoby przy kadłubie jachtu
Aleksandra Dulkiewicz zaskoczyła ekipę remontową fachowymi pytaniami o prace szkutnicze i plan remontu. Nz. prezydent Gdańska z kapitanem Romanem Paszke i Leszkiem Pochroń-Frankowskim
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

To ma być jacht do kształtowania charakterów

Akcja ma wsparcie samorządów i skupia wokół siebie coraz liczniejszych wolontariuszy. W sobotniej inauguracji odbudowy jachtu uczestniczyli m.in. marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, znany żeglarz Roman Paszke, europosłanka Magdalena Adamowicz, radna Miasta Gdańska Emilia Lodzińska, prezes Związku Miast i Gmin Morskich Alan Aleksandrowicz, wójt Gminy Cedry Wielkie Janusz Goliński, wójt Gminy Przywidz Marek Zimakowski, wójt Gminy Nowa Karczma Andrzej Pollak, wójt gminy Potęgowo Dawid Litwin.

Marszałek Mieczysław Struk podkreślił, że celem akcji jest nie tyle odbudowa samego jachtu, co stworzenie warunków, by szkoliła się na nim młodzież z Gdańska i z całego Pomorza.

Kobieta w okularach, młoda, o długich kasztanowych włosach. Pozuje do zdjęcia na tle jachtu
Jedną z wolontariuszek jest Agnieszka Garwolińska ze Szczepu Wodnego ZHP w Gdańsku: - Wychowujemy dzieci i młodzież w duchu patriotyzmu, za pomocą wody. To jest bardzo proste i dobrze działa, kształtuje charaktery. Metody harcerskie w zasadzie pokrywają się z tymi, które są na wodzie: trzeba utrzymywać porządek, dyscyplinę i zawsze pamiętać o ludziach, o ojczyźnie. Już nie mogę się doczekać, kiedy zaprosimy naszych harcerzy na Jacka Stronga
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

- Żeglarstwo to przede wszystkim kształtowanie charakterów - mówi marszałek Struk, który od młodych lat sam jest czynnym żeglarzem.

Akcja odbudowy jachtu cieszy się osobistym wsparciem prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. 

Gdańsk ma dla żeglarzy największą miejską przystań jachtową w kraju

Jacht zaplątany w szpiegowską historię stulecia

“Jack Strong” jest dwumasztowym, mahoniowym, pełnomorskim jachtem balastowym typu Opal. Został zbudowany w 1965 roku w Gdańsku - w Stoczni Jachtowej imienia Josepha Conrada. Jego armatorem była Sekcja Żeglarska WKS Legia Warszawa. 

Pułkownik Ryszard Kukliński odkupił jacht od klubu w 1980 roku. Był już wówczas wysoko postawionym oficerem sztabowym Ludowego Wojska Polskiego, bliskim współpracownikiem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Jednocześnie od dziewięciu lat współpracował z wywiadem USA, przekazując na Zachód kopie tysięcy stron dokumentów o planach strategicznych wojsk Układu Warszawskiego. 

Twarz kobiety w średnim wieku, o krótkich kruczych włosach i pociągłej twarzy. Pozuje na tle jachtu
Na uroczystości była Elżbieta Sobczak, która z mężem Adamem Sobczakiem należy do współzałożycieli Fundacji Siepomaga i Fundacji Jack Strong. - To Adam i Ela są sprawcami tego "zamieszania", namówili mnie, żebym wszedł z nimi w ratowanie jachtu - podkreśla Leszek Pochroń-Frankowski. Sobczakowie pochodzą z Olsztyna, mieszkają w Warszawie
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Skąd wzięła się nazwa jachtu “Strażnik Poranka”

Po ucieczce pułkownika do Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1981 roku, jacht został skonfiskowany przez władze PRL, a w 1986 roku kupił go Yacht Klub Polski w Gdyni. W 1998 roku odbudowę jednostki sfinansowała firma Atlas. Początkowo płk. Kukliński planował sprowadzić jacht do USA. Ostatecznie Kukliński podarował go w testamencie Chrześcijańskiej Szkole pod Żaglami, a  nowy armator nadał mu nazwę „Strażnik Poranka”, co było nawiązaniem do słów, które papież Jan Paweł II wypowiedział podczas Światowych Dni Młodzieży w Toronto.

Teraz jacht wraca pod imieniem "Jack Strong", które ma bezpośredni związek z płk. Kuklińskim.

NASZA FOTOGALERIA Z UROCZYSTOŚCI:

 

TV

Dobiega końca realizacja zakładu termicznej obróbki odpadów