• Start
  • Wiadomości
  • Przez pięć mroźnych dni szukał domu. Poznaj Garego - psiego seniora, który sam wybrał ludzi

Przez pięć mroźnych dni szukał domu. Poznaj Garego - psiego seniora, który sam wybrał ludzi

Gary to 12-letni pies, którego przywieziono do Trójmiasta ze schroniska w Puławach. Wcześniej nie miał szczęścia do ludzi, więc gdańskie Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka postanowiło znaleźć mu dom nad morzem. Senior trafił do adopcji, lecz dzień później uciekł. Przeszedł na mrozie prawie 30 km, aby wrócić do ludzi, którzy nieco wcześniej opiekowali się nim, gdy czekał na adopcję. - Gary sam sobie wybrał rodzinę i szanujemy jego decyzję - mówi Marta Słodnik, prezeska Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka.
( Publikacja: 24.12.2020 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Gary to 12-letni psi senior, który tułał się przez większość swojego życia. Pomimo tego, że został zaadoptowany, wrócił do ludzi, którzy tymczasowo się nim zajmowali. Droga z Żukowa do Gdyni zajęła mu pięć dni
Gary to 12-letni psi senior, który tułał się przez większość swojego życia. Pomimo tego, że został zaadoptowany, wrócił do ludzi, którzy tymczasowo się nim zajmowali. Droga z Żukowa do Gdyni zajęła mu pięć dni
fot. Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka

 

Gary to uroczy kundelek, który większość swojego życia spędził na ulicy. Wiadomo, że urodził się w 2008 roku. Gdy miał osiem lat, trafił do schroniska w Puławach, w województwie lubelskim. Bał się ludzi, nie umiał zaufać. Gary przebywał w schronisku w latach 2016 -2020. W ciągu czterech lat nikogo nie oczarował, nikt nie chciał go pokochać.  

- Garego wypatrzyła mieszkająca w Trójmieście Kinga Beńska, która działa w ramach gdańskiego Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. Dzięki niej, Gary wraz z siedmioma innymi, niechcianymi psami, został zabrany do domów tymczasowych nad morzem - mówi Marta Słodnik, prezeska Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka.

Gary trafił do domu Katarzyny Jurskiej, gdzie spędził trzy tygodnie. Tymczasowa opiekunka dała psu to, czego nigdy nie miał - opiekę, wspólne spacery, czułość, regularne posiłki. W opiekę nad psim seniorem zaangażowali się też sąsiedzi pani Katarzyny, w tym troje dzieci. 

- To był bardzo wycofany pies, bał się człowieka, dotyku - mówi Katarzyna Jurska. - Gdy weszłam do kuchni, a on tam był, zaraz z niej uciekał. Gdy siedzieliśmy na kanapie i zbyt długo go głaskałam, odchodził. Czasem szukał kontaktu, ale widać było w nim niepewność, nie wiedział, czy może zaufać człowiekowi. Pies miał też zapalenie pęcherza, trudno było mu zapanować nad załatwianiem się, dlatego wsparli mnie sąsiedzi. To pięcioosobowa rodzina, ojciec ma home office, dzieci uczą się zdalne, robili więc przerwy w ciągu dnia i wyprowadzali Garego oraz Sonię - moją suczkę rezydentkę. 

Pani Katarzyna przeprowadziła się do Gdyni dwa miesięce temu. Suczka, która przyjechała razem z kobietą z Warszawy, źle znosiła przeprowadzkę. Gdy pani Katarzyna wychodziła do pracy, sunia szczekała. Sąsiedzi zaproponowali więc, że będą się nią opiekować podczas nieobecności właścicielki. Gdy pojawił się Gary, również jemu okazali serce i poświęcili swój czas. 

- Gdy poznałam się z tą rodziną, jej członkowie przymierzali się do adopcji psa - wyjaśnia Katarzyna Jurska. - Starszy syn naciskał, rodzice byli jednak ostrożni. Gary i Sonia dali im możliwość, by spróbowali, jak to jest mieć psa, czy dzieci staną na wysokości zadania w temacie spacerów. 

Dzień adopcji

Po trzech tygodniach spędzonych u pani Katarzyny, znalazła się osoba, która chciała dać Garemu stały dom.  

- Nagle przyszedł ten piękny dzień, najlepszy w życiu Garego, został adoptowany - mówi Marta Słodnik, prezeska Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. - Wypatrzył go cudowny, starszy pan. Zygmunt, bo tak miał na imię, postanowił dać Garemu własny kąt, codzienne spacery i szczęśliwą emeryturę. Pies pojechał do Żukowa.

Radość osób dla których los Garego był ważny, nie trwała długo. Dzień po adopcji, nowy właściciel psa wyszedł z nim na spacer. Gary uwolnił się z obroży i uciekł. W poszukiwania zaangażowało się wiele osób. Trzeciego dnia od zdarzenia pies był widziany w okolicach Banina, więc zakres poszukiwań rozgrzeszył się o kolejne miejscowości. 

- Piątego dnia Gary został zauważony w Gdyni, nieopodal mieszkania Kasi, jego tymczasowej opiekunki - wyjaśnia Marta Słodnik. -  Trzy dzielne dziewczynki i sąsiadki zarazem - Lila, Pola i Hania - poszły szukać Garego i zauważyły go śpiącego, ukrytego w norce nieopodal domu tymczasowego w którym spędził ostatnie kilka tygodni. Gary wstał i zaczął się oddalać, więc dziewczynki poszły za nim. Jedna z nich pobiegła po dorosłego, a dwie pozostałe poszły za Garym robiąc ślady z butów, widoczne dla tych, którzy mieli nadejść z pomocą. Dorośli okrążyli czarnego uciekiniera z czterech stron, a ten rozpoznając ludzi z którymi spędził ostatnie tygodnie, nie uciekał.

Po szczęśliwym odnalezieniu psa, Gary zamieszkał z sąsiadami Katarzyny Jurskiej. 

- Gary sam sobie wybrał rodzinę i szanujemy jego decyzję - mówi prezeska Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. - Chłopak nie jest już do adopcji, bo zostaje na zawsze u swoich tymczasowych opiekunów. Pan, który go adoptował też rozumie sytuację, będziemy dla niego szukać nowego przyjaciela.

Katarzyna Jurska dała dom tymczasowy kolejnemu psiemu seniorowi ze schroniska, który trafił do niej dzięki inicjatywie gdańskiego Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. 

- Adopcja dorosłych psów ze schroniska jest doskonałym pomysłem, bo te psy są dojrzałe, stabilne emocjonalnie - mówi Katarzyna Jurska. - Gary miał bardzo dużo szczęścia, jest seniorem o czarnej sierści, a czarny stary pies w schronisku, ma praktycznie zerowe szanse na adopcję. 

 
Gary słabo widzi i słyszy. Pomimo tego pokonał trasę blisko 30 kilometrów, by wrócić do ludzi, których pokochał
Gary słabo widzi i słyszy. Pomimo tego pokonał trasę blisko 30 kilometrów, by wrócić do ludzi, których pokochał
fot. Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka

 

Psiaki z Paki szukają domów

“Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka” to inicjatywa za którą stoją trzy gdańszczanki: Marta Słodnik, Monika Wójcik i Aleksandra Jeleńska. Połączyła je misja - niesienie pomocy bezpańskim zwierzętom. O Stowarzyszeniu Paka dla Zwierzaka pisaliśmy w październiku br. przy okazji akcji charytatywnej z której dochód został przeznaczony na pomoc bezdomnym zwierzętom. Po zakończeniu tegorocznej akcji gdańskie stowarzyszenie zaczęło pomagać zwierzętom poprzez szukanie dla nich domów. 

- Od 31 października br. znaleźliśmy nowe domy dla 66 psów - mówi Marta Słodnik. - Aktualnie w domach tymczasowych mamy 20 psów. Zapraszam do odwiedzenia naszego nowego profilu na Facebook’u “Psiaki z Paki”, gdzie każdy pies ma swój album zdjęć i podany status - np. "do adopcji", "w trakcie leczenia", "ma dom". 

 

CZYTAJ: