Nietypowy widok przy stadionie
W piątek wszystko było wyjątkowe. Wyjątkowy był widok tysięcy osób przemierzających ulice Letnicy w eleganckich sukienkach i szpilkach - w przypadku pań, oraz eleganckich spodniach i koszulach - w przypadku panów. Wyjątkowe było też to, że na koncert przyszły całe rodziny - uroczy był widok nastoletnich wnuczków towarzyszących swojej babci, ale też rodziców idących na stadion ze swoimi, czasem już dorosłymi dziećmi. W tłumie słychać było obce języki, w tym angielski i niemiecki. Wszyscy chcieli usłyszeć na żywo Bocelliego. Mistrz zachwycił.
Na początek klasyka
Piątkowy koncert rozpoczął się od repertuaru klasycznego. Na początek zabrzmiały fragmenty operowe z „Trubadura”, „Rigoletto”, „Traviaty” i „Cyrulika Sewilskiego”. Były też klasyczne pieśni, a pomiędzy nimi kilkukrotnie zaprezentowano utwory instrumentalne. Bocelli rozpoczął swój występ od "La donna è mobile" z "Rigoletta" Verdiego - to musiało się podobać. Tenor sięgnął po jedną z najbardziej rozpoznawalnych arii operowych, zresztą - podczas blisko dwugodzinnego koncertu - wielokrotnie można było usłyszeć równie znane utwory.
Lenny Kravitz odleciał w Ergo Arenie. Sex and soul and rock'n'roll
Ciekawym doznaniem było wykonanie, w języku włoskim, utworu "Usta milczą, dusza śpiewa" z "Wesołej wdówki" - artysta śpiewał w swoim ojczystym języku, a publiczność nuciła w tym czasie refren… po polsku. Ogromne wrażenie zrobiło natomiast wykonanie monumentalnego „O Fortuna” z Carmina Burana przez Orkiestrę Akademii Beethovenowskiej i Akademicki Chór Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. Na scenie pojawiła się para tancerzy - fantastycznie zagrały tu muzyka, światło i dynamiczny ruch tańczących.
Najlepiej sprzedająca się płyta
Piątkowe wydarzenie rozpoczęło się kilkanaście minut po godz. 20. Było jeszcze widno. Im bardziej zapadał zmierzch, tym coraz mocniej - wydawało się - rozbrzmiewał na każdym centymetrze stadionu głos Bocelliego. Utwory wykonywane już przed godz. 22 dostawały coraz większy aplauz.
Druga część koncertu została w dużej mierze zbudowana wokół jubileuszowego albumu „Romanza”. W tym roku mija 30 lat od wydania płyty, która sprzedała się w nakładzie około 20 milionów egzemplarzy i przez wiele tygodni zajmowała czołowe miejsca list sprzedaży w Europie oraz Ameryce Łacińskiej, a także w Polsce. Ten album stał się jednym z najważniejszych punktów w karierze Bocellego. W Gdańsku zabrzmiały więc „Il Mare Calmo della Sera”, „Vivere”, „Caruso” oraz, oczywiście, „Romanza”.W repertuarze znalazły się również tematy filmowe z włoskich westernów oraz fragmenty z „West Side Story”. Było też genialne wykonanie “Skyfall” - przeboju Adele. Koncert zakończył, bodaj największy przebój Bocelliego, “Time to say goodbye” - tuż po pierwszych dźwiękach niemal cała zgromadzona publiczność chwyciła za telefony i zaczęła nagrywać występ. Na bis - Bocelli ukołysał obecnych arią “Nessun dorma”.
Andrea Bocelli i moc atrakcji. Weekend w mieście
Julia Wieniawa i chór z Gdyni
Andrea Bocelli był najjaśniejszą gwiazdą tego wieczoru, ale fantastycznie zaprezentowali się także zaproszeni przez niego artyści. Na scenie pojawiła się sopranistka Serena Gamberoni, baryton Roberto de Candia, flecista Andrea Griminelli oraz wokalistka jazz-popowa Cecilia Sordoni. Pewnym zaskoczeniem dla obecnych był występ polskiej młodej artystki, Julii Wieniawy, która jako gość specjalny, wystąpiła u boku Bocellego. Wspólnie wykonali „Canto della Terra” - jeden z najbardziej znanych utworów Maestro. To był znakomity występ Polki.
Podczas piątkowego koncertu nie zabrakło też trójmiejskiego akcentu - obok wymienionych solistów na scenie wystąpili także muzycy Orkiestry Akademii Beethovenowskiej i Akademicki Chór Uniwersytetu Morskiego w Gdyni.