Wydarzenie rozpoczęło się na Targu Węglowym, skąd wszystkie Krystyny ruszyły w kierunku Dworu Artusa. Było głośno i radośnie, ponieważ uczestniczkom towarzyszyła orkiestra. Słychać je było z daleka. Nie dało się ich nie zauważyć, ponieważ każda Krysia miała na głowie kapelusz z różową wstążką. Z tłumu można było dostrzec także tabliczki z miejscowościami i banery.
Po dotarciu na miejsce odegrano hejnał Krystyn — obowiązkowy element każdego Zjazdu.
Wszystkie uczestniczki powitała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
— Cieszę się bardzo, że Gdańsk po raz pierwszy może was gościć w dniu waszych imienin. Dziękuję wam za paradę. Szłyśmy śladami szwedzkiej pary królewskiej, która wczoraj tędy przechodziła, więc jesteście witane w naszym mieście po królewsku — powiedziała.
Prezydent przywołała również dane z Urzędu Stanu Cywilnego w Gdańsku. Na prawie pół miliona mieszkańców przypada stosunkowo niewiele Krystyn — nieco ponad cztery tysiące.
Wszystkim Krystynom życzenia złożyła również dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności Magdalena Mistat.
— Łączy was coś pięknego, łączy was to, o czym mówi Europejskie Centrum Solidarności, czyli życzliwość, wspólnota i solidarność — podkreśliła.
ZOBACZ WIDEO:
Wspólnie z Krystynami
Corocznie, 13 marca, Krystyny spotykają się, by wspólnie świętować. Ogólnopolskie Zjazdy rozpoczęły się w 1998 roku w Katowicach, za sprawą Krystyny Bochenek, ówczesnej dziennikarki Radia Katowice, a później wicemarszałek Senatu.
Honorową liderką Krystyn, która od początku razem z Krystyną Bochenek organizowała Zjazdy, jest Krystyna Szaraniec, była dyrektorka Teatru Śląskiego w Katowicach.
— Drogie Krysie, życzę, żeby każdy następny dzień przynosił nam poczucie sensu i smaku życia — życzyła swoim imienniczkom.
W Zjeździe wzięła udział również Halina Bieda. Senator zapowiedziała, że okrągły, trzydziesty Zjazd Krystyn odbędzie się w Katowicach, czyli tam, gdzie wszystko się zaczęło.
Marzec kobiet. Sporo atrakcji w dzielnicach
„Żadna Krystyna nigdy nie powinna być sama”
Przez te wszystkie lata Krystyny stworzyły wielką wspólnotę. Oprócz corocznych zjazdów spotykają się regularnie. Ich mottem jest hasło: „Żadna Krystyna nigdy nie powinna być sama”.
— Żeby w całości oddać to, co czujemy, wypadałoby paść na kolana, ale boję się, że potem nie wstanę, bo niestety kolana mam już takie sprawne — zażartowała Krystyna Gaczek, prezes zarządu Stowarzyszenia Krystyn im. Krystyny Bochenek.
Na Zjazdach pojawiają się także przedstawicielki młodszego pokolenia. Do Gdańska przyjechały m.in. siedmiolatka z Łowicza i jedenastolatka z Wodzisławia Śląskiego — obie o imieniu Krysia. Druga z dziewczynek uczestniczy w wydarzeniach od drugiego roku życia.
Nagrody dla Niezwykłych Kobiet Pomorza
W drodze do Gdańska
Białystok, Kraków, Opole, Wrocław, Rzeszów, Świdnica, Warszawa czy Rzeszów to tylko niektóre miejscowości, z których przyjechały do Gdańska Krystyny.
— Nie lubiłam tego imienia. Myślałam: „Mama mi dała Kryśka, co to za imię?”. Ale gdy zaczęłam jeździć na zjazdy i poznawać moje imienniczki, poczułam, że imię Krystyna ma moc, siłę, energię i miłość do ludzi. Dlatego zmieniłam swoje nastawienie do tego imienia — opowiedziała Krystyna Łoboda, która przyjechała z podrzeszowskiej miejscowości. To jej czwarty Zjazd.
W stolicy Pomorza pojawiły się panie z innych krajów. Jedną z nich jest Krystyna Bartoszewska z miasta Swindon w Wielkiej Brytanii. Na Zjazd przyjechała już po raz szesnasty. Wszystko zaczęło się od wywiadu w telewizji z jedną z Krystyn.
— Dla moich rodziców, którzy po wojnie zostali w Anglii, bardzo ważne było zachowywanie polskości. Zakładali polskie parafie i organizacje. Wspólnie robiliśmy to, co polskie. W 2004 roku zobaczyłam w polskiej telewizji wywiad z Krystyną. Było już za późno, żeby zorganizować wyjazd, ale obiecałam sobie, że pojadę następnym razem. Tym sposobem, w 2005 roku udało mi się wybrać na mój pierwszy Zjazd do Opola — opowiedziała Krystyna.
Zjazdy Krystyn to coś więcej niż tylko coroczne spotkania.
— Mam dużą rodzinę, która mieszka w Polsce. Odwiedzam ją, ale to z Krystynami jeżdżę w takie miejsca, w które normalnie może bym nie pojechała. Zawiązałyśmy przyjaźnie i utrzymujemy kontakt — podkreśliła.
ZOBACZ GALERIĘ:
Ponad pół wieku razem, a nawet dłużej. Jak Gdańszczanie dbają o swoje małżeństwa?