Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych (MNE) to powołana w 1989 r. stała komisja sejmowa zajmująca się sprawami związanymi z utrzymaniem dziedzictwa kulturowego mniejszości narodowych, etnicznych i językowych oraz ochrony ich praw. Od samego początku MNE spotyka się na posiedzeniach wyjazdowych, których celem jest, jak mówiła w sali „Polskie Niebo” przewodnicząca komisji Wanda Nowicka, wsłuchanie się w głos przedstawicieli mniejszości na samym dole, u źródeł. Pierwsze takie posiedzenie w naszym regionie miało miejsce już w marcu 1990 r. we wsi Wieżyca na Kaszubach, gdzie rozmawiano oczywiście o problemach Kaszubów.
Porządek obrad w poniedziałek, 29 czerwca 2026 r. objął dwa kluczowe punkty:
- Sytuacja mniejszości narodowych i etnicznych: rozpatrzenie oficjalnej informacji ministra spraw wewnętrznych i administracji dotyczącej aktualnej sytuacji, wyzwań i problemów, z jakimi mierzą się te społeczności na terenie województwa pomorskiego.
- Stan edukacji mniejszości i języka regionalnego: rozpatrzenie informacji ministra edukacji na temat organizacji oraz poziomu nauczania dzieci i młodzieży należących do mniejszości narodowych i etnicznych, a także społeczności posługującej się językiem regionalnym (kaszubskim) w tym regionie.
Finał URC 2026 w Gdańsku. Dwa dni debat i wiele umów dla odbudowy Ukrainy
Gdańsk, stolica Kaszub
W posiedzeniu wzięli udział posłowie i posłanki zasiadający w komisji: Wanda Nowicka, Henryka Krzywonos, Paweł Kukiz i Bolesław Piecha, przedstawiciele władz samorządowych i administracji państwowej, wśród nich prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, Marcin Skwierawski, wicemarszałek województwa pomorskiego i Beata Rutkiewicz, wojewoda pomorska, a także przedstawiciele wielu zarejestrowanych w Polsce mniejszości, którzy przedstawiali swoje problemy.
Wicemarszałek pomorski zauważył, że bardzo wielu włodarzy samorządowych w województwie pomorskim identyfikuje się z Kaszubami, włącznie z nim samym, którzy w prawdzie nie są mniejszością ani narodową ani etniczną, ale kaszubszczyzna uznana jest w Polsce jako język regionalny. Jak powiedział Skwierawski, w około 30 gminach znajdują się dwujęzyczne – polsko-kaszubskie – tablice. Wicemarszałek opowiedział osobistą refleksję sprzed kilku dni, kiedy objechał Kaszuby wraz z Andrzejem Poczobutem, niedawno zwolnionym z więzienia opozycjonistą i działaczem polskiej mniejszości w Białorusi. Jego gościa pozytywnie zaskoczyła właśnie ilość dwujęzycznych tablic. „Kiedy my dożyjemy, aby coś takiego było na Białorusi" – powiedział swemu przewodnikowi po regionie. – Wtedy, kiedy wejdziecie do Unii Europejskiej, bo w Unii Europejskiej wszyscy jesteśmy zjednoczeni w różnorodności – odpowiedział wicemarszałek.
Beata Rutkiewicz także przyznała się do swojego kaszubskiego pochodzenia i podkreśliła, że tak silna reprezentacja w lokalnych władzach Kaszubów pozwala na dużo wrażliwsze spojrzenie na mniejszości narodowe i etniczne na Pomorzu.
Mnogość wyzwań
Aleksandra Dulkiewicz przedstawiła stan mniejszości w regionie. W województwie pomorskim żyją przedstawiciele wszystkich 10 zarejestrowanych w Polsce mniejszości narodowych i wszystkich 4 mniejszości etnicznych, natomiast w ostatnim spisie powszechnym w 2021 r. kaszubskość zadeklarowało około 175 tys. osób. Kolejnymi liczebnie mniejszościami były: niemiecka, ukraińska i angielska, która jednak nie posiada statusu mniejszości narodowej w Polsce. Prezydent Gdańska zwróciła uwagę na bardzo ważny aspekt.
- Mam nadzieję, że też o tym będziecie Państwo rozmawiać, bo obecnie mamy trochę mieszankę pojęć - co jest mniejszością narodową, co jest mniejszością etniczną, a co jest imigracją. Myślę, że przykładów, kiedy może to powodować konflikty, mamy w naszym mieście kilka, ale mamy też przykłady, które pokazują, że współpraca, choć trudna, może się odbywać. Dość powiedzieć na przykładzie meczetu, który został zbudowany w latach 80. XX w. z inicjatywy Tatarów, którzy byli w Polsce od wieków. Dzisiaj pewnym wyzwaniem jest kwestia ilu mamy Tatarów, a ile osób korzysta z meczetu pochodzących z bardzo różnych krajów i różnych odłamów muzułmańskich.
Kolejnym wyzwaniem jest obecność od dziesięcioleci mniejszości łemkowskiej i białoruskiej oraz nowej społeczności przybyłej w ostatnich latach z Białorusi i Ukrainy.
- My szacujemy, że w gdańskich szkołach i przedszkolach około 10 proc. dzieci jest z doświadczeniem drugiego języka, czyli że polski jest ich drugim językiem. To jest bardzo duże wyzwanie. Oczywiście staramy się tym zarządzać, choćby przez sieć nauczycieli, którzy są dwujęzyczni, którzy poprzez edukację, poprzez kontakt z dziećmi stają się łącznikami z rodzinami, które do nas przyjeżdżają – mówiła prezydent Gdańska.
Działalność i funkcjonowanie zasiedziałych od lat mniejszości narodowych i etnicznych regulowana jest ustawą z 2025 r. o mniejszości narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Natomiast nie dotyczy to obcokrajowców przybywających do Polski obecnie, którzy zasilają coraz liczniejsze społeczności imigranckie. Jak przyznała Wanda Nowicka, Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych coraz częściej zajmuje się też sprawami imigrantów, bo dla członków komisji te podziały są sztuczne.
Przedstawiciele MNE spędzą na Pomorzu dwa dni i będą spotykać się z przedstawicielami mniejszości, by szczegółowo poznać ich sytuację. Z problemów sygnalizowanych już na pierwszym spotkaniu wybrzmiały m.in. takie, jak brak obecności w systemie edukacji dzieci romskich, które rzadko uczęszczają do szkół, ale też dzieci z Ukrainy i Białorusi, które uczą się w szkołach społecznych lub prywatnych. System – Gdańska Platforma Edukacyjna - obejmuje bowiem uczniów wyłącznie szkół publicznych, łącząc urzędy, szkoły, przedszkola, nauczycieli, uczniów i rodziców w mieście. Kolejnym problemem edukacyjnym jest oficjalnie brak możliwości uczęszczania dzieci imigrantów na lekcje języka kaszubskiego w szkole. Korzystać mogą z tego tylko dzieci z obywatelstwem polskim. Działaczom kaszubskim natomiast zależy na takiej możliwości, tak by imigranci integrowali się w gminach z lokalną społecznością.
Letnia Szkoła Kaszubskiego powraca
Witamy Greków
W rozumieniu ustawy z 2005 r. mniejszością narodową jest grupa obywateli polskich, która spełnia m.in. takie warunki jak:
- w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją;
- dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji;
- jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat.
Za mniejszości narodowe jeszcze do bardzo niedawna uznawano w Polsce następujące mniejszości:
- białoruską,
- czeską,
- litewską,
- niemiecką,
- ormiańską,
- rosyjską,
- słowacką,
- ukraińską,
- żydowską.
Za mniejszości etniczne natomiast:
- karaimską,
- łemkowską,
- romską,
- tatarską.
Jednak od 11 czerwca br., kiedy prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy, mamy w Polsce oficjalnie 10. mniejszość narodową – grecką. Przewodnicząca Nowicka skorzystała z okazji i na posiedzeniu MNE w Gdańsku powitała jej przedstawiciela Georgiosa Orfanosa, prezesa Stowarzyszenia „Hellada” Grecy w Polsce, które starało się o uznanie mniejszości greckiej od 20 lat.
Licząca w Polsce około 5-6 tys. społeczność grecka to potomkowie imigrantów politycznych i uchodźców wojennych, którzy znaleźli w naszym kraju schronienie na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, uciekając przed wojną domową i reżimem faszystowskim w Grecji. W Trójmieście żyje ich kilkuset, wśród nich właśnie Georgios Orfanos, nazywany przez polskich znajomych Jurkiem.
- Chciałbym bardzo podziękować Komisji za Wasz trud, żebyśmy mogli zostać uznani jako mniejszość. Wszystko to co słyszymy tutaj to jest dla nas nowe doświadczenie i nowa nauka. Natomiast zgadzam się z tematem otwartości Kaszubów na mniejszości, ponieważ ostatnio zorganizowaliśmy spotkanie kaszubsko-greckie w Wejherowie i przewidywaliśmy obecność 60 osób, a przyszło 260 - mówił na spotkaniu urodzony w Polsce Grek, dodając, że ich społeczność jest bardzo wdzięczna Polsce i Polakom, w szczególności ich rodzice, którzy znaleźli tu bardzo duże wsparcie. - Mam nadzieję, że zdamy też egzamin i jako mniejszość przysłużymy się do tego, żeby była większa integracja między różnymi społecznościami – powiedział Jurek Orfanos, a nam wyjaśnił, że na początku problematyczne było udowodnienie, że grecka mniejszość żyje w Polsce od 100 lat, gdyż większość przybyła po II wojnie światowej. Jednak udało się udowodnić, że Grecy w Polsce żyli już w średniowieczu. Drugi problem był polityczny. Przez wiele lat przeciwne w sejmie uznania Greków za mniejszość było Prawo i Sprawiedliwość, gdyż utożsamiali ich z bojownikami komunistycznymi, ale ostatecznie dali się przekonać. W czerwcu br. przeciwko greckiej mniejszości głosowali jedynie Konfederaci.
Sam Orfanos również przyczynia się do integracji z Kaszubami. Reaktywował bowiem w 2001 r. działającą do końca lat 90. w Gdańsku firmę Dagoma, produkującą słynne musztardy i przetwory owocowo-warzywne. Teraz zakład działa w Pucku, gdzie zatrudniani są oczywiście Kaszubi i wykorzystywane kaszubskie receptury.