• Start
  • Wiadomości
  • Komunistyczna Kuba zdławiła ich głos, odzyskali go w Gdańsku

Komunistyczna Kuba zdławiła ich głos, odzyskali go w Gdańsku

Pisarze Zulema Gutiérrez i Javier L. Mora zostali na Kubie pozbawieni pracy, środków do życia i możliwości publikacji. Gdańsk dał im schronienie i roczne stypendium. Kubańscy twórcy opowiadają nam, jak komunistyczny reżim dławi wolność słowa i depcze prawa człowieka oraz tłumaczą, dlaczego w Gdańsku poczuli się jak dzieci, uczące się świata na nowo.
08.01.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Prezydent Dulkiewicz spotkała się z rezydentami ICORN
Od lewej: Zulema Gutiérrez i Javier L. Mora
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Socjalizm albo prąd 

Javier L Mora pamięta, że kubańskie podręczniki - kiedy chodził do gimnazjum - zapewniały, że Kuba nie popełni błędu Polski i innych krajów Europy Wschodniej. Na Kubie - twierdził podręcznik i nauczyciele - socjalizm nie upadnie, ponieważ błędy popełnione w Warszawie, Pradze czy Berlinie Wschodnim, w Hawanie na pewno się nie powtórzą. 

Pewnie dlatego, że komunizm do dziś nie upadł na Kubie, Javier L. Mora i jego żona Zulema Gutiérrez mieszkają od pół roku w Gdańsku. Oboje są pisarzami, dziennikarzami i aktywistami społecznymi. Miasto Gdańsk udziela im rocznego schronienia w ramach Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia ICORN. ICORN chroni i wspiera pisarzy, dziennikarzy i artystów prześladowanych we własnych krajach z powodu swojej działalności artystycznej, oferując roczne bądź dwuletnie pobyty rezydencyjne w miastach członkowskich, zapewniając godne warunki życia oraz możliwość swobodnego tworzenia. 

Javier i Zuelma przyznają, że odkąd sześć miesięcy temu trafili do Gdańska, znów zaczęli pisać. On - poezję, ona pracuje nad powieścią. 

- Do pisania potrzebny jest spokój i czysta głowa, a tego dawno nie zaznaliśmy - mówią.  

Na Kubie było to niemożliwe, bo reżim socjalistyczny - kiedyś braci Fidela i Raula Castro, a dziś Miguela Díaza-Canela - dławi wolność słowa cenzurą wydawnictw papierowych i internetowych. Wiele stron online jest zablokowanych, bądź internet jest tak wolny, że nie da się niczego przeczytać. Strony czy filmy po prostu się nie otwierają. Trzeba korzystać, jak w Rosji, z VPN-a, aby otworzyć strony uznane przez reżim za nielegalne. 

Zulema Gutiérrez wyjaśnia, że nawet jak napiszesz książkę, która nie jest związana bezpośrednio z polityką, to i tak komuś w partii może się nie spodobać jej treść. Wtedy albo książka w ogóle nie zostanie wydana, albo wydana w małej liczbie egzemplarzy i … nie trafia do księgarń, bo te odmawiają jej promocji.  

ICORN w Gdańsku - na czym to polega 

Kafkowski paradoks 

Lozano i Mora chcieli pracować jako intelektualiści - pisać, tłumaczyć, wykładać - ale reżim im tego zabronił. Zulema Gutiérrez została zwolniona z pracy za swoją aktywność społeczną, natomiast Javier - za udział w demonstracji 11 lipca 2021 roku - został aresztowany. Groziło mu nawet 25 lat więzienia za "działalność wywrotową" i podkopywanie bezpieczeństwa kraju. Na szczęście ujęły się za nim organizacje praw człowieka i pisarze spoza Kuby, więc wyszedł na wolność. 

Zostali bez środków do życia, na czarnej liście, bez możliwości zarabiania legalnych pieniędzy. Dorabiali dzięki pomocy dobrych ludzi - Javier na przykład dostawał zlecenia od pewnego profesora z USA, ze stanu Wirginia, który przesyłał mu nieoficjalnymi kanałami dolary za jego pracę redaktora.   

Paradoks polega na tym, że Kubańczycy, którzy nie mogą znaleźć legalnej pracy w kraju, muszą liczyć na pomoc organizacji i fundacji spoza Kuby. - A wtedy władze oskarżają nas, że jesteśmy agentami CIA - mówi Javier L. Mora. - Sytuacja absurdalna jak u Kafki.  

Takich jak oni reżim najchętniej się pozbywa - zostają zmuszeni do wyjazdu. Część siedzi w więzieniach. Niezależne organizacje, takie jak hiszpańska Prisoners Defenders, podają, że na Kubie jest ponad 1100 więźniów politycznych - z wyrokami po 10-15 lat. Interweniuje w ich sprawie PEN Club, a czasem papież. Oczywiście reżim zaprzecza jakoby ktokolwiek był więźniem politycznym. 

Prezydent Dulkiewicz spotkała się z rezydentami ICORN
Prezydent Gdańska rozmawia z pisarzami z Kuby
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Wy nas rozumiecie!

Kubańscy literaci mówią, że cieszą się, że są w Polsce. - Wy sami to przeżyliście, więc wiecie czym jest komunizm - mówi Javier L. Mora. - Możecie to wytłumaczyć ludziom w reszcie Unii Europejskiej.  

Dodają, że gdy byli w ECS, obejrzeć wystawę, to jakby widzieli współczesną Kubę: represje, milicja, tajniacy, więzienie. A nawet wielogodzinne wyłączenia prądu, które obejmują nawet nie dane miasto, ale całą prowincję. Kilka miesięcy temu prądu zabrakło dla 10 milionów mieszkańców wyspy. 

Javier Mora mówi, że reżim na Kubie się chwieje - jeśli jeszcze nie politycznie, to już gospodarczo. Dotąd był podtrzymywany przez sąsiedniego dyktatora z Wenezueli - Nicolasa Maduro. Ale po tym, jak Maduro został usunięty przez USA, Kuba może zostać odcięta od wenezuelskiej ropy, pieniędzy i wsparcia. Moi rozmówcy liczą, że to może przyspieszyć upadek dyktatury. 

Jak mówi pisarz - reżim się teraz boi, a to może oznaczać jeszcze cięższe represje, by wybić Kubańczykom myśl o wolności. - Jest jeszcze gorzej niż było kilka lat temu - ocenia. 

W związku z tym nie liczą na szybki powrót do kraju. Na razie ich domem jest Gdańsk. Dlatego w czwartek spotkali się w Urzędzie Miasta z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz. Zapewniła ona, że Gdańsk cieszy się z ich obecności.  

Elżbieta Foltyniak z Domu Literatury powiedziała, że poza zadbaniem o mieszkanie dla kubańskiej pary, miasto Gdańsk pomaga autorom w innych aspektach: - Dbamy, by byli obecni w polskim życiu literackim, by jeździli na spotkania, publikowali. 

Twórczość Mory i Gutiérrez ukazała się w antologii “Literatura na uchodźstwie” wydanej przez Willę Decjusza. 

Artystka z Białorusi na rezydencji ICORN

Bez wsparcia dyktatorów

Moi rozmówcy liczą, że ta Kuba rządzona przez komunistów i ich resorty siłowe; Kuba, która łamie prawa człowieka; Kuba, która “eksportuje rewolucję” do reszty Ameryki Łacińskiej, wkrótce upadnie. Mówią, że nawet 90 procent społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa. Tak dłużej się nie da. Gdy zabraknie pomocy od dyktatorów z Wenezueli, Rosji i Iranu, system może wreszcie dojść do kresu. [Ostatnio Kuba otrzymała pomoc w formie ropy naftowej od Meksyku - red.]

- Kubańczycy skupiają się na przeżyciu, a nie na polityce - mówią. - Nie ma prądu, pada służba zdrowia, więc ludzie chorują.   

Na szczęście oni znaleźli azyl w Gdańsku. - Jesteśmy jak dzieci, które dopiero odkrywają świat - mówi Zulema Gutiérrez. - To świat bez cenzury, z wolnym dostępem do informacji, z wolnością słowa. To wspaniałe uczucie.  



TV

Fotograficzne podsumowanie roku 2025 zapowiedź