Możesz nawet nie wiedzieć, że przechodzisz świńską grypę

Media informują o każdym przypadku zgonu osoby, u której stwierdzono obecność wirusa świńskiej grypy. Tymczasem rzadko można jednoznacznie stwierdzić, że przyczyną śmierci była grypa. Najczęściej u pacjentów wystąpiły powikłania związane ze współistniejącymi chorobami. O to, czy bać się świńskiej grypy i jak ją rozpoznać, pytamy Anetę Bardoń-Błaszkowską, kierownika Oddziału Epidemiologii i Statystyki Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

Możesz nawet nie wiedzieć, że przechodzisz świńską grypę
A
A
data publikacji: 25 lutego 2016 r.

Aneta Bardoń-Błaszkowska
Aneta Bardoń-Błaszkowska
Wojtek Jakubowski/www.gdansk.pl

Alicja Katarzyńska: Kiedy czytamy o kolejnej ofierze świńskiej grypy na Pomorzu, to mamy się niepokoić?

Aneta Bardoń-Błaszkowska: – U osób, które zmarły, faktycznie stwierdzono obecność wirusa grypy AH1N1, ale czy one rzeczywiście były „ofiarami” grypy, trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Wiemy, że dwie osoby były obciążone chorobami współistniejącymi, dlatego można przypuszczać, że zakażenie wirusem grypy zaostrzyło przebieg tych chorób, ale nie mamy pewności, że to  wirus grypy sezonowej był bezpośrednią przyczyną zgonu.

Ale na grypę można umrzeć?

– Śmiertelność w przypadku grypy sezonowej wynosi od 0,1 do 0,5 proc. Wiemy to od lat i nie jest to sensacją ani nowością. Ta choroba ma taki, a nie inny procent śmiertelności, inne choroby mają inny. Wiemy też od lat, że u osób z grup ryzyka, czyli u dzieci do pięciu lat i osób starszych, powyżej 65. roku życia, u kobiet w ciąży, osób obciążonych chorobami przewlekłymi, osób po przeszczepach grypa sezonowa może mieć cięższy przebieg, stąd akcja zachęcania do szczepień przeciw grypie.

Jak zabija grypa?

– Grypa sezonowa, a raczej jej powikłania, które mogą doprowadzić do zgonu, są groźne przede wszystkim dla osób z grup ryzyka, o których mówiłam. Natomiast bardzo niebezpieczny jest wirus pandemiczny, jeśli zaatakuje dzieci, ludzi młodych, którzy przez swoje stosunkowo krótkie życie nie zdążyli wytworzyć odporności przeciwko wirusom grypy. Osoba starsza jest wobec takiego wirusa bezpieczniejsza.

Wyjaśnijmy różnicę między grypą sezonową a pandemiczną.

– Epidemie grypy sezonowej występują cyklicznie, co rok, dwa, trzy, cztery lata. Odpowiadają za nią wirusy grypy typu B, ale także typu A. Wszystkie wirusy grypy zmieniają się nieustannie, te z grupy A szybciej niż z grupy B. Jednak raz na kilkanaście-kilkadziesiąt lat wirusy grypy typu A ulegają bardzo dużej zmianie i wtedy powstaje tzw. wirus pandemiczny, zupełnie nowy. Tak było w 2009 roku – pojawił się nowy, nieznany wcześniej wirus grypy AH1N1, nazwany przez media „świńską grypą”, który wywołał pandemię na świecie. I to jest najważniejsza cecha grypy pandemicznej: pojawia się nowy wirus, populacja jest na niego zupełnie nieuodporniona, ponieważ nikt wcześniej nie miał kontaktu z tym wirusem ani z podobnym. Liczba zachorowań na grypę zaczyna kilkakrotnie przewyższać „normalną” liczbę zachorowań obserwowaną zwykle w danym okresie.

Czyli grypa sezonowa jest normą, a niebezpieczne jest pojawienie się nowego wirusa, który może wywołać pandemię. Wiemy, jak często może dojść do zmutowania nowego wirusa?

– Wirus grypy sezonowej mutuje co roku, ale są to małe mutacje punktowe, dlatego odporność, którą nabyliśmy po kontakcie z wirusem, może nas chronić przez jakiś czas. Obecne zachorowania na grypę powodują wirusy grypy B, grypy A nie-H1 i nie-N1 oraz właśnie wirusy grypy AH1N1. Wirus AH1N1 krąży od 2009 roku, dlatego osoby, które przeszły zakażenie tym wirusem, miały szansę na zbudowanie odporności. Poza tym każda szczepionka przeciwko grypie sezonowej dostępna w aptece zawiera komponent chroniący także przed grypą AH1N1.

Natomiast boimy się wirusa nowego dla populacji, przeciwko któremu nie mamy przeciwciał,  a więc nie jesteśmy w żadnym stopniu odporni. Wtedy łatwo o masowe zachorowania. Wirusy A co 30-40 lat przechodzą skok antygenowy – czyli wymieniają się segmentami RNA pomiędzy sobą w jednej zakażonej  komórce. W 2009 roku wirus grypy ptaków dostał się do organizmu świni, która była zakażona wirusem ludzkiej grypy, i pomiędzy wirusami nastąpiła wymiana segmentów RNA. Tak powstał nowy dla populacji wirus grypy. Na szczęście nie okazał się bardzo zjadliwy. Według oficjalnych źródeł, w czasie pandemii grypy na przełomie lat 2009 i 2010 na świecie zmarło od 100 tysięcy do 400 tysięcy osób. Przypomnę, że podczas znanej chyba wszystkim „hiszpanki” w 1918 roku, kiedy też pojawił się nowy wirus, zmarło około 50 milionów ludzi. O tych procesach epidemiologicznych wiemy od dziesięcioleci, zapewniam, że na całym świecie odpowiednie służby czuwają nad tym, żeby w razie konieczności błyskawicznie sporządzić szczepionkę. Dziś nowego wirusa nie ma.

Ile jest odmian wirusów grypy?

– Trzy główne. Grypa wywołana wirusem typu C ma przebieg łagodny, bezobjawowy, wirus typu B zmienia się wolniej niż A, jesteśmy na niego immunologicznie lepiej przygotowani. Najniebezpieczniejszy jest wirus typu A – zmienia się najszybciej. Poza ludźmi, może atakować ptaki i ssaki, z niego może powstać wirus pandemiczny. I właśnie dlatego wirusy grypy typu A są bacznie obserwowane na całym świecie.

Każdego sezonu możemy zachorować z powodu każdego z tych typów wirusa. Skąd wiemy, że to, na co chorowaliśmy, to był akurat AH1N1? Przecież tylko niewielka część pacjentów jest badana pod tym kątem. Czy ta wiedza jest nam do czegoś potrzebna?

– Najczęściej nie wiemy. Badania laboratoryjne idą dwutorowo. Część wykonuje się u osób, u których grypa ma naprawdę bardzo ciężki przebieg kliniczny i w takich przypadkach badanie zleca lekarz. Drugi kierunek to nadzór epidemiologiczno-wirusologiczny nad grypą, w którym uczestniczy m.in. Państwowa Inspekcja Sanitarna. Lekarze w przychodniach, którzy uczestniczą w takich programach, pobierają materiał do badań, aby zweryfikować swoje podejrzenia rozpoznania  grypy u pacjenta. Ale większość z nas chorując na grypę, nie wie, jaki wirus nas zaatakował. I nie jest to nam potrzebne, ta wiedza nie zmienia sposobu leczenia. Potrzebna jest epidemiologom i l lekarzom, którzy zyskują potwierdzenie, że na podstawie objawów klinicznych postawili słuszne (lub nie) rozpoznanie.

Rada lekarza epidemiologa dla osób, które jeszcze w tym sezonie mogą zachorować na grypę?

– Najważniejsza sprawa przy infekcjach górnych dróg oddechowych to izolacja. Radzę nie iść do pracy, aby nie przenosić infekcji dalej. Pomyślmy, że pozostanie w domu ma sens nie tylko ze względu na mnie, ale i innych. Przeleżeć te pięć-siedem dni w łóżku warto także dlatego, aby zmniejszyć ryzyko powikłań. I bardzo ważna sprawa: konsultując się ze swoim lekarzem, proszę rozważyć szczepienie przeciwko grypie – jeżeli już nie w tym sezonie, to na pewno w okresie jesiennym. Muszę też wspomnieć o tak banalnej sprawie, jak przestrzeganie zasad higieny: o zasłanianiu ust podczas kaszlu i kichania, częstym myciu rąk i wietrzeniu pomieszczeń.

 

Z danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku

Zarejestrowane przypadki ostrych infekcji górnych dróg oddechowych (w tym grypy, podejrzeń grypy i infekcji grypopodobnych) od 16 do 22 lutego 2016 r. (w nawiasie porównawczo okres 8-15 lutego):

• ostre infekcje górnych dróg oddechowych – 38 583 (46 216)

• średnia dzienna zapadalność – ok. 239 (250)

• liczba zgonów – 1 (2)

Liczba przypadków zarejestrowanych ostrych infekcji jest znacznie mniejsza w porównaniu z poprzednim okresem, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że ten okres sprawozdawczy jest o jeden dzień krótszy od poprzedniego. Obiektywną miarą jest średnia dzienna zapadalność, która, na szczęście, spadła z 250 (najwyższa dzienna zapadalność w tym sezonie grypowym) do 239 przypadków na 100 tys. ludności. Na zmniejszenie zapadalności mogły mieć wpływ także ferie (zapadalność najbardziej spadła w grupie wiekowej 5-14 lat).

Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora