Co może osiągnąć Lechia?
Lechia obecnie notuje znakomitą passę: jest niepokonana od siedmiu ligowych kolejek. W tym tylko dwa mecze to remisy, reszta - zwycięstwa. Bilans: 17 zdobytych punktów, stosunek bramek 21:10.
- 2:1 z Widzewem w Gdańsku
- 2:2 z Legią w Warszawie
- 5:1 z Termalicą w Gdańsku
- 5:2 z Górnikiem Zabrze w Gdańsku
- 3:1 z Lechią w Poznaniu
- 1:1 z Cracovią w Gdańsku
- 3:2 z Motorem w Lublinie
Lechia na początku sezonu skazana była przez wielu piłkarskich ekspertów na spadek z Ekstraklasy, m.in. ze względu na karę -5 punktów. Tymczasem Gdańszczanie umacniają się obecnie w środku tabeli i wyraźnie mają atuty, by iść wyżej.
Anglicy robią piłkę w Lechii. To może być zaskakujący sezon
Strata gola na początek
W Lublinie w niedzielę Gdańszczanie musieli pokazać nie tylko piłkarską jakość, ale też twardy charakter. Boisko było trudne do gry, po opadach śniegu. Panował mróz, -6 st. C. Gospodarze uprzątnęli śnieg, ale i tak musieli linie na murawie zaznaczyć na czerwono. W kolorze czerwonym była też piłka.
Motor grał szybko i twardo, bardzo chciał pokazać, że w tych trudnych warunkach jest lepszy. I szybko wyszedł na prowadzenie.
- 12 minuta. Cirković na lewym skrzydle walczy o piłkę w pobliżu pola karnego Lechii, ale ją traci. Następuje dośrodkowanie w stronę bramki. Wybita przez lidera gdańskiej obrony Mateja Rodina piłka trafia na 15. metrze pod nogi jednego z najlepszych zawodników Motoru, Bartosza Wolskiego. Strzał jest silny i płaski w kierunku długiego słupka. Bramkarz Lechii, Alex Paulsen, niby powinien sobie z tym poradzić: rzucił się na murawę w dobrą stronę, miał już piłkę na rękawicy… ale futbolówka była śliska, lekko podskoczyła i wpadła do gdańskiej bramki.
Lechia - Górnik Zabrze 5:2! Lider Ekstraklasy dostał lanie w Gdańsku
Pierwsza próba charakteru
Mimo straty gola Lechia postanowiła grać swoje. To przyniosło Gdańszczanom prowadzenie do przerwy.
- W 16. minucie daleka wrzutka Tomasza Wójtowicza z prawego skrzydła w pole karne Motoru. Prosto na głowę Dawida Kurminowskiego - ten jednak źle uderza. Piłka przelatuje na lewą stronę pola karnego do Alexandara Cirkovicia, który zgrywa ją na środek, do wbiegającego Mateja Rodina. Strzał z prawej nogi jest silny, z 9 metrów, ale golkiper Motoru odruchowo broni. Sparowana piłka leci lobem w okolice lewego słupka - tam dopada do niej Mena i silnym strzałem pod poprzeczkę zdobywa gola, z odległości pięciu metrów. Akcja była tak szybka, że obrona Motoru zupełnie nie nadążała za tym, co działo się w polu karnym.
- W 37. minucie - prowadzenie dla Lechii i być może gol kolejki Ekstraklasy. Matus Vojtko, będąc ponad 30 metrów od bramki Motoru, zdecydował się na górne dośrodkowanie w pole karne. Mimo pojedynku z obrońcami, do piłki najlepiej wyskoczył Tomasz Neugebauer. Cóż to było za uderzenie! Piłka poleciała w prawy górny róg bramki. Golkiper Motoru był zupełnie bez szans.
Lech Poznań - Lechia 1:3. Mistrz Polski rozbity w swoim domu
RELACJA WIDEO CANAL+
Druga próba charakteru
Nie jest łatwo, gdy zaraz po przerwie tracisz prowadzenie - w dodatku głupio. A tak właśnie stało się w Lublinie.
- W 47. minucie było 2:2 za sprawą samobójczego gola Mateja Rodina. Zawodnicy Motoru przedarli się na lewym skrzydle Lechii w pole karne. Gdańszczanie mogli ze dwa razy zastopować piłkę, ale jakoś nie wyszło. Piłkarz Motoru zagrał płasko i mocno przed bramkę - tam futbolówka trafiła w nogę Rodina, wpadła do siatki.
I właśnie Matej Rodin chciał za wszelką cenę się zrehabilitować, co miało decydujące znaczenie dla ostatecznego wyniku. Choć jest obrońcą - raz po raz zapuszczał się w pole karne Motoru. W 69. minucie Rodin ubiegł w polu karnym Karola Czubaka. Gdańszczanin pierwszy dotknął piłki, następnie został kopnięty w nogę od tyłu przez zawodnika Motoru. Upadli obaj. Sędzia skorzystał z powtórki VAR. Werdykt: karny!
- Do wykonania jedenastki podszedł Camilo Mena. Strzelił bezczelnie - mocno i w środek bramki, tak że bramkarz, który rzucił się w stronę słupka, prawie obronił nogami. Szczęśliwie piłka wpadła do siatki. Była 73. minuta.
Karolina Jaskulska. Jej pasją jest piłka nożna
Nadal sporo do poprawy
Lechia w końcówce niepotrzebnie zafundowała sobie i kibicom duże nerwy. Gdańszczanie mieli trzy znakomite sytuacje, by zdobyć czwartego gola i postawić “kropkę nad i”. Nie wykorzystali ich.
Można było tylko złapać się za głowę, gdy Aleksandar Cirković znakomicie przejął piłkę w połowie boiska i pognał lewym skrzydłem na bramkę Motoru. Zrobił wszystko znakomicie. Dograł piłkę w pole karne, gdzie wbiegało już trzech napastników Lechii. Było trzech przeciwko samotnemu bramkarzowi Motoru! Do piłki dopadł Viunnyk - choć lepiej by było, gdyby zostawił ją Menie. Viunnyk strzelił po prostu źle i… bramkarz Motoru obronił.
Lechia gra widowiskowo, ofensywnie, przynosi kibicom wiele radości ale - jak widać - ma jeszcze sporo pracy do wykonania na treningach. Dotyczy to m.in. celności podań, która w Lublinie była bardzo niska i wyniosła zaledwie 64 proc.! Również tutaj jest więc duże pole do poprawy.
Niedosyt. Lechia, choć lepsza, tylko remisuje z Cracovią 1:1
MOTOR LUBLIN - LECHIA GDAŃSK 2:3 (1:2)
21. kolejka Ekstraklasy w sezonie 2025/2026
niedziela 15 lutego godz. 12.15
stadion Motor Lublin Arena
- 1:0 Bartosz Wolski 12'
- 1:1 Camilo Mena 16'
- 1:2 Tomasz Neugebauer 37'
- 2:2 Matej Rodin (s.) 47'
- 2:3 Camilo Mena (k.) 73'
Żółte kartki: Luberecki, Brkić (Motor) oraz Vojtko, Ćirković, Neugebauer, Kapić, Wójtowicz, Pllana, Paulsen (Lechia)
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Składy:
MOTOR: Ivan Brkić - Paweł Stolarski (72' Filip Wójcik), Marek Bartos (72' Arkadiusz Najemski), Herve Matthys, Filip Luberecki - Mbaye N'Diaye, Sergi Samper (85' Jakub Łabojko), Bartosz Wolski (85' Renat Dadasov), Ivo Rodrigues, Fabio Ronaldo (72' Michał Król) - Karol Czubak
LECHIA: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz, Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena, Rifet Kapić, Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer (82' Kacper Sezonienko), Aleksandar Ćirković (86' Maksym Diaczuk) - Dawid Kurminowski (78' Bohdan Wjunnyk)