Tego wieczoru na San Siro w Mediolanie odbywała się ceremonia otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Na murawie zamienionej na scenę tancerze pląsali do muzyki Pucciniego, Verdiego i Rossiniego. Włosi chwalili się operą, modą, kuchnią, architekturą i sportem.
Tymczasem w Gdańsku, na Polsat Plus Arenie Gdańsk, w tym samym czasie Lechia też miała zamiar zatańczyć swój taniec, pod batutą Johna Carvera. I zrobiła to - w rytmie Italo disco. Zagrała szybko, rytmicznie, przebojowo. Jak zwykle ostatnio. Była lepsza od Cracovii, 4 drużyny w tabeli Ekstraklasy. To jednak nie wystarczyło do zwycięstwa.
To miał być ciekawy pojedynek. Bramkarz Cracovii Sebastian Madejski ma najwięcej czystych kont w Ekstraklasie. Szykowało się więc starcie Madejskiego z najlepszym napastnikiem polskiej ligi - Tomasem Bobcekiem.
Biało-zieloni wyszli w przewidywalnym, żelaznym składzie, z Rifetem Kapiciem w miejsce “wykartkowanego” Tomasza Neugebauera.
Carver: nie przesadzić z samozadowoleniem i butą
Blisko 10 tysięcy widzów, przy odczuwalnej temperaturze nieco poniżej zera, od początku zobaczyło waleczną, atakującą Lechię, która szybko wcisnęła Cracovię w jej pole karne. Goście z Krakowa od początku byli pod ogromną presją.
Cracovia wytrzymała jednak początkowe ciśnienie. W 8. minucie Minchev z ostrego kąta strzelał na bramkę Lechii. Później kolejne dobre sytuacje mieli Knap i Praszelik. Gra się wyrównała. Cracovia miała swoich pięć minut w Gdańsku.
Jednak w 20. minucie Kapić pokonał Madejskiego. Dostał piłkę tuż przed linią pola karnego od Zhelizki, który wyekspediował ją wypieszczonym podaniem ze środka boiska. Kapić strzelił zza 16 metra. Po drodze był rykoszet, piłka odbiła się od obrońcy Cracovii, Oskara Wójcika i Madejski nie miał szans, by ją dosięgnąć.
Cracovia rzuciła się do odrabiania strat, ale Lechia ostro presowała, szybko odbierała piłkę i dusiła inicjatywy Cracovii. Goście nie mieli więc żadnych celnych strzałów na bramkę Lechii. Biało-zieloni czytali grę przeciwnika i kontrolowali przebieg spotkania.
Dodatkowo w 46. minucie drugą żółtą, a w rezultacie czerwona kartkę dostał Karol Knap z Cracovii. Nie było VAR-u, nie było więc pewności, czy na pewno faulował Camilo Menę, ale musiał opuścić boisko po wskazaniu sędziego Tomasza Kwiatkowskiego. Oznaczało to, że goście całą drugą połowę zagrają w osłabieniu.
Mistrz Polski rozbity w swoim domu
Ciężko było wyobrazić sobie, żeby grająca w 10 Cracovia miała zagrozić w drugiej połowie tak mocnej, pewnej siebie i rozpędzonej Lechii. Rozsądek nakazywał pytać, ile bramek więcej zdobędą Gdańszczanie. Cracovia miała wszak problem, żeby wyjść z własnej połowy.
Tymczasem w 61. minucie Cracovia dostała rzut karny właściwie z niczego. Odwracający się w polu karnym Tomas Bobcek dosyć nieuważnie kopnął w głowę piłkarza Cracovii Traore. Do jedenastki podszedł Ajdin Hasić. Strzelił płasko w lewy róg i wyrównał na 1:1.
Lechia miała ponad pół godziny, aby wygrać mecz, ale nie potrafiła pokonać uważnej defensywy Cracovii, w której wyróżniał się były gracz z Gdańska Dominik Piła. Camilo Mena dużo dryblował w polu karnym, ale koniec końców oddawał za słabe strzały. A bramkarz gości wyciągał nieprawdopodobne piłki, choćby w 94. minucie, kiedy obronił mocny strzał Aleksandra Cirkovicia.
Lechia miała 60 procent posiadania piłki i oddała aż 19 strzałów, przy zaledwie 9 gości z Krakowa. Goście jednak bronili się dzielnie, czasem wręcz brutalnie. Biało-zieloni bili głową w mur. Koniec końców pozostał niedosyt. Na pocieszenie jest to szósty z kolei nieprzegrany mecz Gdańszczan.
Lechia Gdańsk - Cracovia 1:1 (1:0)
1:0 Rifet Kapić 20'
1:1 Ajdin Hasić (k.) 63'
Składy:
Lechia: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz (85' Bartłomiej Kłudka), Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena, Rifet Kapić, Iwan Żelizko, Kacper Sezonienko (68' Dawid Kurminowski), Aleksandar Ćirković - Tomas Bobcek.
Cracovia: Sebastian Madejski - Bosko Sutalo, Oskar Wójcik, Brahim Traore, Karol Knap - Ajdin Hasić (80' Dijon Kameri), Amir Al-Ammari, Mateusz Klich (90+2' Beno Selan), Mateusz Praszelik (74' Maxime Dominguez), Pau Sans (80' Mateusz Tabisz) - Martin Minczew (46' Dominik Piła).
Żółte kartki: Bobcek (Lechia) oraz Knap, Wójcik (Cracovia).
Czerwona kartka: Knap 45+1' (Cracovia, za drugą żółtą).
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 9973