• Start
  • Wiadomości
  • Mistrz świata Igor Tracz apeluje: Musimy pomagać Ukrainie!

Mistrz świata Igor Tracz apeluje: Musimy pomagać Ukrainie!

Jest 10-krotnym mistrzem świata w sportach zaprzęgowych, cały czas jest w światowej czołówce i trenuje zawodników w wielu krajach. A od prawie dwóch lat z grupą współpracujących z nim ludzi organizuje i wozi pomoc do Ukrainy, pomoc dla wojska, ludności cywilnej i dla zwierząt. Igor Tracz, sportowiec i mistrz w psich zaprzęgach i bikejoringu, w programie „Jestem z Gdańska” opowiada o swojej pasji i pomaganiu.
08.02.2024
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
wysportowany mężczyzna w studiu nagraniowym w szarym t-shircie, mówi
Igor Tracz był gościem Agnieszki Michajłow w programie „Jestem z Gdańska”
www.gdansk.pl

Gdański teledysk „Masz prawo tu być”. Poznaj zespół eLove i śpiewającą Kristinę z Lwowa

- Bardzo ważne jest - dla nas, jako Polaków i nie tylko, bo w ogóle dla Europy, dla świata – żeby Ukraina się broniła jak najdłużej. Niewiele trzeba tak naprawdę, żeby móc im pomagać. Ja jestem zawodnikiem w dziedzinie niszowej. Pomimo tego moja pomoc realizuje się i w ogóle zaczęła się realizować dzięki kontaktom międzynarodowym – przekonuje Igor Tracz, 10-krotny mistrz świata w sportach zaprzęgowych, trener i organizator akcji pomocowych dla ogarniętej wojną Ukrainy.

Dotychczas, od początku wojny, udało mu się współorganizować 62 konwojów pomocowych – czasem po 3-4 w miesiącu. W akcjach biorą udział sportowcy, jak Igor Tracz, ratownicy medyczni, weterani wojskowych jednostek specjalnych, a także po prostu ludzie, którzy mają dużo empatii i dużo energii. 

- To ludzie, którym się chce. I, co bardzo istotne tacy, którym możemy zaufać. A oni mogą zaufać nam – podkreśla sportowiec.

Wcześniej szkolił zawodników w Rosji

W rozmowie z Agnieszką Michajłow Igor Tracz przyznał, że przed wybuchem wojny w 2022 roku nie interesował się sytuacją polityczną w Ukrainie aż tak bardzo.  

- W latach 2012-2014 często wyjeżdżałem do Rosji, bo tam pracowałem jako trener, szkoliłem zawodników, organizowałem obozy treningowe. Miałem przyjaciół Rosjan, u których mieszkałem, spałem, wyjeżdżałem z nimi na zawody – wspomina sportowiec. - Po wybuchu wojny okazało się, że część z nich nie jest moimi przyjaciółmi, zaczęła mnie obrażać, według nich jestem faszystą. Część z nich uciekła od kontaktów ze mną. Straciłem zaufanie do wielu Rosjan. Obecnie mam kontakt z dwiema Rosjankami, które głośno mówią, że są antyputinowskie. To dwie osoby z kilkudziesięciu.

Wojna wygląda inaczej niż w doniesieniach

Gość programu „Jestem z Gdańska” nie ukrywał, że pierwsze wyjazdy do objętej wojną Ukrainy budziły w nim przerażenie.

- Nie miałem doświadczenia z wyjazdami w tereny konfliktów wojennych. Przy pierwszej wyjazdach w Ukrainie zaczęliśmy się na ten temat edukować. Zaczynasz czytać, słuchać, rozmawiać z innymi ludźmi w Ukrainie. I ta wojna wygląda inaczej. Jest dużo bardziej brutalna, dużo mniej czarno-biała - jest szara. Absolutnie więcej bieli jest po stronie ukraińskiej, chociaż zdarza się tam również kolor szary niestety. Przekaz medialny jest trochę tłumiony, i ja wiem dlaczego. Z powodów społecznych z powodów biznesowych. Wojna z bliska wygląda bardzo brzydko. Ale też wszelkiego rodzaju emocje się tu spotykają – opisuje Igor Tracz.

Najbardziej potrzebne są pieniądze

Zapytany przez Agnieszkę Michajłow o to, co jest najtrudniejsze podczas organizowania akcji pomocowych do Ukrainy odpowiada od razu: pieniądze, które umożliwiają przejazd do objętego konfliktem obszaru.

-Najtrudniejsze jest załatwienie kasy chociażby na paliwo. Magazyny mamy wypchane, mamy 26 ton karmy dla zwierząt, bo od tego się zaczęło - znam się na zwierzętach, udało nam się skontaktować z ludźmi którzy i z markami, którzy dysponują karmą dla zwierząt, systematycznie ją rozwozimy. Zaczęliśmy też pomagać żołnierzom, punktom medycznym, punktom stabilizacyjnym, szpitalom. Mamy sprzęt, ale nie mamy pieniędzy, żeby to zawieźć. Same koszty paliwowe to jest około 4000 zł. W pierwszych miesiącach wojny działała pomoc społeczna, założyliśmy zbiórkę na zrzutka.pl, ludzie wpłacali na drobne kwoty, ale było ich wielu. Mogliśmy puścić sześć samochodów w konwoju. Dziś tylko jeden lub dwa – mówi Igor Tracz.

Tu znajdziesz oficjalną zrzutkę Fundacji Igora Tracza na pomoc walczącym żołnierzom na linii frontu, na pomoc szpitalom i medykom, dzieciom i cywilom oraz zwierzętom.


Obejrzyj cały program „Jestem z Gdańska” z Igorem Traczem:

 

O wyroku ws. zabójstwa Pawła Adamowicza: - Za potworną zbrodnię sprawiedliwa kara

TV

Wręczenie kluczy do mieszkań przy ulicy Piotrkowskiej