Lekarze z UCK uratowali życie 6-letniego Aleksa. Operacja jego dróg oddechowych - pierwsza i jedyna na świecie  

Multidyscyplinarny zespół specjalistów z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku uratował życie Aleksandra. Chłopiec trafił do UCK ze spustoszonym układem oddechowym spowodowanym najprawdopodobniej infekcją grzybiczna. Jego stan był na tyle poważny i skomplikowany, że szans na uratowanie dziecka nie widziały nawet wiodące światowe ośrodki. 
23.01.2024
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
DobryAleks1
Nz. Aleks w dzień wyjazdu do Niemiec w otoczeniu specjalistów z UCK i z rodzicami żegna się ze szpitalem
fot. Mat. prasowe UCK

- To trochę cud, że przeżył i wyszedł z tego w tak dobrym stanie, bez żadnych neurologicznych zaburzeń - podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Czauderna, ordynator Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. - Cały zespół wykonał niewiarygodną, tytaniczną pracę, to współdziałanie było wręcz idealne. Czapki z głów.

Grzyb z rodzaju Aspergillus zniszczył tchawicę i przełyk Aleksa?

Aleks trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w sierpniu 2023 roku. Wcześniej był w odwiedzinach u dziadków mieszkających w Rosji (chłopiec jest z pochodzenia Rosjaninem, od kilku lat mieszka w Niemczech z rodzicami), już podczas pobytu źle się poczuł i trafił do szpitala, w którym zdiagnozowano u niego cukrzycę o gwałtownym przebiegu. Podczas powrotu do rodziców jego stan tak dramatycznie się pogorszył, że dziecko hospitalizowano w szpitalu w Elblągu. Tam lekarze uratowali chłopcu życie, decydując się na założenie mu stentu do przełyku. W takim stanie - z gigantycznym ubytkiem tchawicy i przełyku, który stopniowo się powiększał - trafił do UCK w Gdańsku. Na początku w ocenie lekarzy stan chłopca nie rokował żadnych szans na poprawę i przeprowadzenie rekonstrukcji. Ośrodki na całym świecie, z którymi nasi specjaliści kontaktowali się w sprawie małego pacjenta, z podobnym przypadkiem się nie spotkały. Była to sytuacja bez precedensu.

Trzy atrakcyjne aukcje na WOŚP od prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Licytuj

Lekarze podejrzewali, że do takiego spustoszenia w organizmie 6-latka doprowadziło zakażenie grzybem z rodzaju Aspergillus, do którego z kolei doszło przez destabilizację świeżo zdiagnozowanej cukrzycy u chłopczyka. To właśnie grzyb pleśniowy doprowadził do rozpadu tkanek miękkich w obrębie tkanki piersiowej.

Pierwsza na świecie rekonstrukcja dróg oddechowych wykonana w gdańskim UCK

Po dwóch tygodniach leczenia zachowawczego, które nie przynosiło efektów, lekarze zdecydowali się na zabieg rekonstrukcyjny. Bez tej decyzji chłopczyk nie miał szans na przeżycie.

- Widzieliśmy dzień po dniu postępującą chorobę. Zaczęło się od małej dziurki, która się powiększała. W momencie, kiedy rekonstruowaliśmy drzewo oddechowe, brakowało siedem centymetrów tchawicy, lewego oskrzela prawie w całości oraz części prawego - tłumaczy dr n. med. Marcin Łosin z kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży UCK. - Nie było możliwości wykorzystania sztucznego uzupełnienia i jedynym pomysłem, który przyszedł nam do głowy, było użycie jego własnego przełyku. Na mój stan wiedzy nikt wcześniej na świecie tego nie robił. Odcięliśmy go częściowo u góry i u dołu i to, co zostało, użyliśmy do rekonstrukcji dróg oddechowych. Ta rekonstrukcja była absolutnie czymś wyjątkowym. 

Aleks3
Nz. Operacja Aleksa w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. Na sali obok operatorów inni specjaliści, którzy oglądają ten unikalny zabieg
fot. Mat. prasowe UCK

Jak ECMO “oddychało” za chorego chłopca?

Ze względu na dramatyczny stan małego pacjenta lekarze już na samym początku zdecydowali o podłączeniu go do ECMO żylno-żylnego (ang. Extra Corporeal Membrane Oxygenation - technika pozaustrojowego utlenowania krwi). W ten sposób zastąpili pracę płuc. Zastosowanie tego rozwiązania samo w sobie nie leczy niewydolnego narządu, ale umożliwia przeżycie krytycznego okresu i daje czas potrzebny do wyzdrowienia.

Najnowocześniejsze laboratorium w Polsce otwarto na Uniwersytecie Gdańskim. Zbada m.in. koronawirusa

Jak podkreślają medycy, była to kluczowa decyzja, ale wiązała się z dużą niepewnością. Zespół Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego ma na koncie setki wczepień do ECMO, jednak u dorosłych. 

- To był dla mnie duży stres, ale też jeden z największych sukcesów w karierze - przyznaje dr n. med. Wojciech Karolak z Kliniki Kardiochirurgii UCK. - Cały zamysł leczenia był taki, żeby Aleks nie oddychał. Tam było dużo linii szycia i chodziło o to, żeby po zabiegu to wszystko się zagoiło. Z drugiej strony, kiedy płuca nie oddychają, stają się niedodmowe i nie działają poprawnie. Kiedy nie otrzymują powietrza, występuje większy opór przepływu krwi. Na skutek tego u pacjenta doszło do rozwoju prawokomorowej niewydolności serca, można nawet powiedzieć, że ono umierało.

Lekarze zdecydowali więc o konwersji ECMO - z żylno-żylnego na żylno-tętnicze, które pozwoliło nie tylko zastąpić funkcję płuc, ale także serca. Jak podkreślają, ten etap również wiązał się z dużymi wyzwaniami. 

Recepta na ruch. Zadzwoń do Copernicusa, weź udział w programie i zacznij ćwiczyć

- Trzeba było bardzo dużej precyzji, żeby trafić w aortę. Nie mogliśmy zrobić echa serca, ponieważ chłopiec nie miał przełyku - tłumaczy Wojciech Karolak. - A zawsze w ten sposób kontrolujemy, czy kaniula jest na miejscu. Nasi koledzy z kardiologii dziecięcej robili USG aorty. Wówczas wiedzieliśmy, że trafiliśmy kaniulą prawidłowo. Prowadzenie Aleksa na ECMO żylno-tętniczym było wzorowe. Gdy płuca i serca zaczęły pracować, mogliśmy wrócić do ECMO żylno-żylnego. Ono było kontynuowane, żeby płuca się regenerowały 

Aleks2
Nz. Aleks po rekonfiguracji, w krytycznym momencie podłączony do ECMO
fot. Mat. prasowe UCK

Prawie sto dni z ECMO - najdłużej w Europie

Chłopczyk podłączony do ECMO był przez 98 dni (od 18 sierpnia do 23 listopada). To prawdopodobnie najdłuższy przebieg natleniania pozaustrojowego u dziecka na świecie, a na pewno najdłuższy w Europie. Co więcej, pacjent wyszedł z niego bez jakichkolwiek uszczerbków neurologicznych i większych powikłań dzięki tytanicznej pracy całego sztabu specjalistów - m.in. chirurgów dziecięcych, kardiochirurgów, torakochirurgów, kardioanestezjologów, anestezjologów, hematologów, farmaceutów, mikrobiologów, pielęgniarek i fizjoterapeutów. Tylko przy jego odwróceniu każdego dnia udział brało co najmniej siedem osób. Do tego dochodziły, m.in. codzienna diagnostyka, farmakoterapia, leczenie przeciwgrzybicze i wiele innych kwestii. 

Tytuł Opiekunki Roku 2023 przyznany. 13 pań nominowanych, trzy nagrodzone

- Tych wyzwań było bardzo dużo. Tak naprawdę nikt nie wie, jak leczyć zakażenie Aspergillusem tkanek śródpiersia. Konsultowaliśmy się z hematologami dziecięcymi, którzy mają doświadczenie w leczeniu tych infekcji i korzystaliśmy z ich wiedzy - mówi prof. dr n. med. Romuald Lango z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii UCK. - Bardzo dużym wyzwaniem było poprawienie funkcji płuc i stopniowe przywracanie powietrzności przy bardzo małej odporności oskrzeli, które były odtworzone tkanką z przełyku. To się na szczęście udało. 

DobryAleks5
Nz. Aleks z rodzicami. "Czujemy poczucie szczęścia i wdzięczności. Dziękujemy zespołowi UCK za naszego syna!" - napisali do specjalistów z UCK rodzice Aleksandra
fot. Mat. prasowe UCK

Aleks był leczony i pielęgnowany po kilka do kilkunastu godzin na dobę w ułożeniu na brzuchu, czyli w tzw. pozycji pronacyjnej. Utrzymywanie pacjenta w pozycji na plecach nie sprzyja leczeniu tego typu zaburzeń. Woda przemieszcza się pod wpływem grawitacji i płuca stają się bezpowietrzne w częściach położonych najniżej, czyli przy powierzchni pleców.

Kanapki przygotowywane przez uczniów trafiają do Autobusu SOS. “Kanapka napełnia brzuch, a liścik - serce”

- Za każdym razem przekładanie pacjenta na brzuch z kaniulami w dużych naczyniach i rurką tracheostomijną, które mogły się wysunąć, stanowiło bardzo duże źródło stresu dla zespołu, ale wiedzieliśmy, że to przekładanie jest bardzo ważne - zaznacza profesor Lango. - Farmakoterapia, wentylacja, wprowadzenie hemodynamiki wygląda inaczej u takiego malucha. Bardzo trudne zagadnienie podczas terapii ECMO stanowi także zahamowanie funkcji układu krzepnięcia. Jest ono niezbędne, by nie doszło do wykrzepnięcia krwi w krążeniu pozaustrojowym. Jednak zbyt intensywna antykoagulacja może powodować istotne krwawienia, w tym katastrofalne krwawienia wewnątrzczaszkowe. Zdecydowaliśmy się na stosowanie niewielkich dawek leków hamujących krzepnięcie krwi i to okazało się skuteczną i bezpieczną strategią. 

Aleks miał szczęście, że trafił do UCK 

Obecnie Aleks jest całkowicie sprawny neurologicznie, w pełni zachował pamięć sprzed zdarzenia. Ma jeszcze rurkę tracheotomijną, ale jest na własnym oddechu. Jest też żywiony dojelitowo. Aktualnie przebywa w Niemczech, gdzie został przekazany na dalsze leczenie w jednym z tamtejszych szpitali. Przed chłopczykiem jeszcze rekonstrukcja przełyku, tej operacji nie przeprowadzili już gdańscy lekarze ze względu na sytuację rodzinną 6-latka - w Niemczech mieszkają na stałe jego rodzice i 2-letnia siostra. Jednak wcześniej w okresie terapii ECMO żaden ze znanych, niemieckich ośrodków chirurgii dziecięcej, z którymi kontaktowali się gdańscy lekarze, nie zgodził się przyjąć pacjenta tłumacząc się brakiem możliwości technicznych.

Miejskie szczepienia przeciwko HPV tylko do końca czerwca 2024 roku

- Myślę, że ten mały pacjent mało gdzie na świecie mógłby przeżyć. Można powiedzieć, że to trochę cud, że przeżył i wyszedł z tego w tak dobrym stanie, bez żadnych neurologicznych zaburzeń - podsumowuje prof. dr hab. n. med. Piotr Czauderna, ordynator Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży. - Cały zespół personelu medycznego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku wykonał niewiarygodną, tytaniczną pracę; współdziałanie było wręcz idealne. Czapki z głów.

 Rodzice Aleksandra dziękują specjalistom z UCK 

- To był dla nas bardzo trudny czas, ale dzięki profesjonalizmowi profesorów, lekarzy i całego personelu medycznego, a także dzięki ich wsparciu i wsparciu naszych bliskich - daliśmy radę! Oczywiście dzięki naszemu dzielnemu i silnemu chłopcu, naszemu Aleksandrowi, udało nam się przejść tę drogę. Czujemy poczucie szczęścia i wdzięczności. Dziękujemy zespołowi UCK za naszego syna! - napisali do specjalistów z UCK rodzice Aleksandra.

TV

W zoo zamieszkały dwa lemury